sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Jestem w sypialniach wielu kobiet. Czasem w dwóch sypialniach jednej kobiety - mówi Janusz Wiśniewski, chemik i autor największego bestselleru ostatnich lat -"Samotności w sieci”

Powieść, przez którą rozpadło się wiele polskich małżeństw powstała trzy lata temu. Dziś stoi na półkach ponad 140 tysięcy mieszkań. Przeczytało ją około pół miliona Polaków. Sukces o jakim wielu pisarzy może tylko pomarzyć, niespodziewanie stał się udziałem naukowca z Frankfurtu.

- Pamiętam jak po jej wydaniu przyjechałem do Polski. To niesamowite uczucie iść ulicą i zobaczyć swoją książkę na sklepowej wystawie...- wspomina Janusz Wiśniewski. - "Tato, dowaliłeś samemu Harry'emu Potterowi” - usłyszałem od mojej córki w Empiku.

Powody do radości miał także wydawca powieści. Niezależne wydawnictwo "Czarne” właśnie na tej książce zarobiło najwięcej. Mimo że zyskami dzieliło się z Prószyńskim i S-ką.

- Któregoś dnia to przyszło, czytałem całą noc i zacząłem płakać. Zanim poszedłem spać na teczce napisałem flamastrem "Kurwa, zajebiste, wydamy to! Love story, tylko jeszcze lepsze!”. Poczułem, że to będzie szlagier - opowiadał w wywiadzie dla październikowego Playboya Andrzej Stasiuk, właściciel "Czarnego”.

Chemik z Frankfurtu pisze romans

Magister ekonomii i fizyki, dr informatyki i dr hab. chemii. Kiedyś napisał program komputerowy, tłumaczący wzory chemiczne, który stosuje większość firm farmaceutycznych na świecie. Potem stworzył "Samotność w sieci”.

- Pisałem ją do szuflady... Tak jak mała dziewczynka, która pisze pamiętnik z nadzieją, że ktoś go znajdzie i przeczyta - wspomina autor.

Najpierw usłyszeli o niej czytelnicy "Playboya”. Tam pojawił się fragment "Samotności”. Po sąsiedzku z rozebraną Shazzą.

- Podpisałem się pseudonimem, ale koledzy i tak się zorientowali. Najbardziej zazdrościli mi tej Shazzy - śmieje się Wiśniewski.

Wydawnictwa jednak nie ustawiły się w kolejce.

- Najpierw było bindowanie, adresowanie kopert, wysyłanie. Potem wielomiesięczne czekanie i ogromna flustracja. Myślałem, że to koniec mojej przygody z literaturą. Każdy, kto chce wydać książkę, musi się przygotować na poniżenia - wspomina autor.

Obok wielu pochlebnych recenzji pojawiły się też głosy krytyki.

- Małgorzata Domagalik zarzuciła mi nierealność tej historii. Podobno żadna normalna kobieta nie zrezygnowałaby z miłości swojego życia dla męża, który ją zgwałcił. To nie pasowało do feministycznego sposobu myślenia. Próbowałem jej wytłumaczyć, że ja też jestem feministką. Tylko nie chodzę do ginekologa... - opowiada Wiśniewski.

Domagalik dała się w końcu przekonać. Wspólnie piszą kolejną powieść. "188 dni i nocy”. Powstaje za pośrednictwem Internetu. Codziennie każde z nich pisze jeden e-mail. Drukiem ukaże się w połowie przyszłego roku.

Byłem u ginekologa

- Historie w moich książkach są prawdziwe. Zdarzyły się mnie albo ktoś mi je opowiedział. Moje natomiast są emocje - mówi autor. - Piszę je jak program komputerowy. Wiem, co ma być na początku, co na końcu. Nie wiem tylko, jak to napiszę. Pisanie "Samotności” było jak opróżnianie mózgu.

• Jak daleko można się posunąć podczas "zbierania materiału”?

- Kiedyś poszedłem we Frankfurcie do ginekologa. Spędziłem tam dwie godziny. Rozmawialiśmy i piliśmy whisky z jednorazowych plastikowych kubeczków, do których kobiety oddają mocz. Ten lekarz pozwolił mi też siąść na fotel. Potem napisałem opowiadanie "Menopauza”. Ukazało się w zbiorze "Zespoły napięć”- najbliższej mi książce.

Samotność nie tylko w sieci

Mężczyzna hiperwrażliwy, o wysokim IQ, bez finansowych problemów - taki jest Jakub, bohater "Samotności w sieci”, ucieleśnienie marzeń wielu Polek.

- O tym, że znam kobiety, dowiedziałem się z mediów. Wcześniej wydawało mi się, że wszyscy mężczyźni tak je postrzegają - mówi autor. - Lubię słuchać kobiet. A jeszcze bardziej myśleć o tym, co powiedziały. Nie interesuje mnie jaki mają kolor bielizny, ale co mają w głowie. Mądrość jest sexy. Najbardziej erogenny obszar znajduje się w obszarze między uszami.

Na okładce debiutanckiej powieści podał swój adres e-mail (janusz@wisniewski.net). Dziś w jego skrzynce znajduje się ponad 16 tysięcy wiadomości. Przeczytał wszystkie, na 10 procent z nich odpowiedział.

- Czasem włosy mi stają na głowie, jak je czytam. Jestem w sypialniach wielu kobiet. Czasem w dwóch sypialniach jednej kobiety...- mówi.

Piszą o swoim życiu, pytają o radę: mąż, czy kochanek? Na takie maile nie reaguje. - Nie mam prawa - mówi. - Ludzie myślą, że jeśli profesor nauk ścisłych napisał książkę o miłości to musi być mądrym człowiekiem. Że poznał tajemnicę... A ja jej wcale nie poznałem.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!