czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Piszę, jak już wszyscy śpią

Dodano: 8 listopada 2007, 15:11

Teksty piosenek są takim terytorium, na którym się najbardziej otwieram. Z nich można wszystko wyczytać - mówi piosenkarka Małgorzata Ostrowska.

Jak to możliwe, że piosenkarka, która ciągle jest w dobrej formie wokalnej, i która nie musi nikogo prosić o teksty piosenek, bo sama je sobie pisze, aż sześć lat kazała czekać słuchaczom na swoją nową płytę?

- Nie zawsze jest klimat na zrobienie nowego albumu. Nigdy nie nagrywałam płyt, bo trzeba; bo zrobiła się dziura w dyskografii. Zawsze czekałam na impuls artystyczny, który uruchamiał tworzenie. A że tym razem trwało to dłużej niż zwykle, to już nie moja wina.

Ale podobno w międzyczasie coś Pani nagrała.

- Tak, materiał na płytę był prawie gotowy. Ale jak go posłuchałam, stwierdziłam, że to nie ten kierunek. I wyrzuciłam wszystko do kosza. Widocznie to był fałszywy impuls.

Kiedy nabrała Pani pewności, że \"Słowa” to jest to, o co chodzi?

- W pewnym momencie zauważyłam, że idzie mi dobrze, że piszę fajne teksty do fajnych melodii. Potem, że dobrze mi się je śpiewa. W końcu jak wszystko nagrałam, odstawiłam na parę dni na bok. A kiedy złapałam do tego dystans i przesłuchałam na chłodno, pokochałam te piosenki.

Co było tym bodźcem, który Panią tak pięknie nastroił do pracy nad \"Słowami”?

- Zaczęło się od spotkania z człowiekiem, który mnie zafascynował swoją muzyką. A jemu z kolei przypadły do gustu moje teksty. To Jarosław Kidawa, którego słuchacze powinni znać na przykład ze współpracy z grupą Wilki. Ta wzajemna akceptacja tak nas pięknie nakręciła.

•Słyszałem, że nie lubi Pani opowiadać o swoich tekstach.

- Rzeczywiście, jestem generalnie dość powściągliwa w opowieściach. A już szczególnie nie lubię odpowiadać na pytania w stylu, co miałam na myśli, pisząc to czy tamto. Teksty piosenek są takim terytorium, na którym się najbardziej otwieram. Z nich można wszystko wyczytać.

Ciekawi mnie i pewnie Pani fanów, jak Pani pisze. Czy na przykład ma Pani do tego jakąś ulubioną porę i miejsce?

- Pomysły życie przynosi w różnych miejscach i porach. Ale przekuwam je w wersy nocą przy swoim biurku w domu. Zabieram się za pisanie, jak pozostali domownicy zasypiają. I pracuję do świtu. Żeby sięgać w zakamarki swojej duszy, potrzebuje spokoju i absolutnej ciszy.

A Pani mąż - artysta plastyk - o jakiej porze robił okładkę do Pani nowego albumu?

- To typ skowronka. Za to syn jeszcze się waha. Ale myślę, że skończy jako sowa.


Czym zajmuje się Pani w domu poza pisaniem tekstów piosenek?

- Jak nie jestem w trasie, to robię wszystko. Nie mam żadnej specjalnej pomocy do sprzątania, prania czy gotowania. Lubię te wszystkie babskie czynności. Przy nich się relaksuję. One pozwalają odreagować pracę na estradzie i złapać dystans do kreacji artystycznych.

Co Pani najchętniej gotuje?

- To, co chce rodzina. Zbieram przez cały czas kulinarne marzenia domowników, a potem robię im prezenty.


Ostatnio dołożyła Pani do pracy artystycznej i gospodarzenia jeszcze jedną aktywność. Wzięła Pani udział w akcji na rzecz psów.

- Tak przykuwałam się do psiej budy w ramach akcji "Zerwijmy łańcuchy”. Rzadko biorę udział w przedsięwzięciach społecznych. Ale idea tego mnie poruszyła. Kocham psy i bardzo im współczuję, kiedy całe dnie spędzają na uwięzi. Pies uwiązany na łańcuchu bardzo cierpi i jest znacznie bardziej niebezpieczny dla człowieka niż pies będący na wolności.


Ale, mam nadzieję, nie namawia Pani nikogo, żeby chodził po mieście z psem bez smyczy i kagańca?

- Nie, tu chodzi przede wszystkim o psy trzymane w zabudowaniach podmiejskich. Tam, gdzie mogłyby mieć wiekszą swobodę, paradoksalnie tak bardzo się męczą.


Pani ma psa?

- Mam trzy psy i cztery koty. Dużo, gęsto i kudłato. Mam dom z ogrodem, więc mogę sobie na takie zoo pozwolić.


Zwierzaki żyją ze sobą w zgodzie?

- W absolutnej. Jedna kotka jest szczególnie zaprzyjaźniona z psami. Czasem marzę, żeby wszyscy ludzie umieli żyć w takiej zgodzie jak moje zwierzaki.



Małgorzata Ostrowska zaczęła śpiewać w wieku 11 lat. Studiowała w Studiu Sztuki Estradowej przy Estradzie Poznańskiej, śpiewała wraz z grupą wokalną Vist (z Wandą Kwietniewską, Andrzejem Sobolewskim i Grzegorzem Stróżniakiem). Jest laureatką Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. W roku 1981 została - na dziesięć lat - wokalistką zespołu Lombard z którym nagrała największe przeboje, m.in. "Śmierć dyskotece!”, i "Szklana pogoda”. W 1996 roku, po kilkuletniej przerwie, Małgorzata Ostrowska wróciła na scenę, poświęcając się karierze solowej.
Prywatnie żona fotografika Jacka Gulczyńskiego, bratowa Piotra "Gulczasa" Gulczyńskiego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!