sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Policja: Poloneza czas skończyć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lutego 2009, 10:28

Z policyjnych parkingów wygryzł duże fiaty, nyski i żuki. Dobrze sprawdzał się zwłaszcza w terenie i nieważne, że dużo palił. Ale teraz, po 30 latach służby w policji, polonez odchodzi na zasłużoną emeryturę.

W październiku ub. roku na Lubelszczyźnie służyło jeszcze 168 polonezów, dziś są 62, a do połowy roku mają zupełnie zniknąć. Zakaz remontów wydał ze względu na oszczędności komendant główny policji generał Andrzej Matejuk. Zastąpią je głównie samochody marki Kia.

Nie ma jak szpan

Mundurowi mają jednak sentyment do poloneza. - Gdy w 1990 roku przyszedłem do pracy w policji, jeździło się głównie dużymi fiatami - wspomina mł. asp. Bogdan Kulas, p.o. naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim. - Polonez to był rarytas, bo był większy i wygodniejszy.

Wtedy na policyjnych parkingach nie brakowało siermiężnych żuków i nysek. Polonez to był szpan. - Przy dobrych warunkach można było nim wyciągnąć do 140 km/godz. - wspomina Kulas. - Bez problemów szedł przez dziury i wertepy.

Już nie płaczemy

Funkcjonariusze nie mieli problemów z zatrzymaniem kierowców łamiących przepisy, bo tak naprawdę ci ostatni nie mieli czym uciekać. Dwadzieścia lat temu na naszych drogach królowały duże i małe fiaty, enerdowskie wartburgi i trabanty, radzieckie moskwicze i zaporożce albo rumuńskie zastawy. - Wadą poloneza był tylny napęd, szybciej przez to można było wpaść w poślizg - stwierdza pan Bogdan, który przez trzy lata jeździł "poldkiem”, a później przesiadł się do volkswagena vento.

W 1993 roku tomaszowska drogówka otrzymała jeszcze opla vectrę. Na kolejne zachodnie samochody stróże prawa musieli czekać kolejnych kilka lat. Najstarszy polonez w tomaszowskiej komendzie skończy w tym roku 15 lat, najmłodszy: 9. Tym ostatnim pojeżdżą jeszcze przez kilka miesięcy funkcjonariusze Rewiru Dzielnicowych w Tarnawatce. - Dwadzieścia lat temu to był świetny pojazd, ale czasy się zmieniły i tak naprawdę nie ma za czym płakać - uważa Kulas.

Pijanego goń, goń, goń

Asp. sztab. Waldemar Traczuk jest dzielnicowym gminy Zamość. - Gdy w 1989 roku trafiłem do Rewiru Dzielnicowych, przyjąłem na stan dostawczą nysę - wspomina.
- To był samochód zawodny, często się psuł, co kilka dni trzeba go było postawić na warsztat.

Szczęście uśmiechnęło się do niego sześć lat później. - Przesiąść się z nysy do poloneza to było coś niesamowitego - wspomina. - Fajnie się jeździło, dopiero jak mu przybyło lat, zaczęła się sypać karoseria.

Zaleta: tanie części zamienne. Wada: dużo palił, na 100 km szło nawet 13 litrów benzyny. W 2003 roku jego "stary” polonez przeszedł do służby w Posterunku Policji w Sułowie, a Traczuk przesiadł się do dwuletniego "poldka”. - Ten miał już dużo lepszą blachę - opowiada pan Waldemar.

Polonez sprawdził się w niejednej akcji. Dwa lata temu funkcjonariusze próbowali zatrzymać do kontroli w Wólce Wieprzeckiej samochód tej samej marki, bo dostali sygnał, że kierowca może być pijany. Ale na próbie się skończyło, gdyż delikwent dodał tylko gazu i zaczął uciekać. Skręcił w las. - Jechaliśmy za nim po wertepach, ale udało się nam zatrzymać uciekiniera - wspomina Traczuk. - Miał ok. 1,5 promila alkoholu w organizmie, a na dodatek sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Rozstania przyszedł czas

Nasz rozmówca jeździł "poldkiem” do grudnia ub. roku. - Nie miałem z nim żadnych problemów - opowiada. - Miał z tyłu instalację gazową, przez co był obciążony i bardziej stabilny na śliskiej drodze. To był udany samochód.

Ale rozstania przyszedł czas. Pan Waldemar usiadł za kierownicą "kijanki”, czyli samochodu marki Kia. - Silnik ma 2 tys. pojemności, samochód spokojnie może wyciągnąć ponad 200 km/godz. - zachwala nowe auto. - Różnica jest ogromna, czułem się podobnie jak wtedy, gdy przesiadałem się z nysy do "poldka”. Trzeba iść z duchem czasu, ale sentyment zostaje.

Jego poloneza przejęli koledzy ze Zwierzyńca.

O dziwo, całkiem dobry


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
STYX
Aga
Osc
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

STYX
STYX (13 lutego 2009 o 20:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Waldi się medialny zrobił, he he he...Pozdrawiam.
Rozwiń
Aga
Aga (13 lutego 2009 o 17:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
aga napisał:
A od kiedy w kijankach jest montowany silnik 2 tys. pojemność to jakaś nowość ,chyba sobie taką samą sprawię !!!


Ta ~aga~ to nie ja Aga.
Rozwiń
Osc
Osc (13 lutego 2009 o 15:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
aga napisał:
A od kiedy w kijankach jest montowany silnik 2 tys. pojemność to jakaś nowość ,chyba sobie taką samą sprawię !!!

Jest wersja kia Cee'd z silnikiem 2.0 diesel - takie kupuje Policja koleżanko...
Rozwiń
aga
aga (13 lutego 2009 o 13:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A od kiedy w kijankach jest montowany silnik 2 tys. pojemność to jakaś nowość ,chyba sobie taką samą sprawię !!!
Rozwiń
samochodziarz
samochodziarz (13 lutego 2009 o 12:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gwoli ścisłości to zastawy nie były rumuńskie tylko - jak to się wówczas nazywało - jugosłowiańskie. Z Rumunii pochodziły auta marki dacia. Oprócz wymienionych "krążowników szos" dwadzieścia lat temu można było dosyć często w Polsce spotkać radzieckie wołgi oraz czechosłowackie(!) skody. Stosunkowo dużo jeździło też syren.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!