środa, 28 czerwca 2017 r.

Magazyn

Polityk do wzięcia

Dodano: 18 grudnia 2003, 15:08


Popełniłem błąd: włączyłem telewizor. Błąd tym większy, że wybrałem TVN. Ale cóż... Jak mówi stare, indiańskie przysłowie, nie ma tego koszmarnego, co by na dobre nie wyszło.
Tak więc włączyłem ten TVN i trafiłem na kolejny hit stacji, czyli reality show pt. „Kawaler do wzięcia”. TVN znalazł jednego mężczyznę i 25 młodych dziewczyn. Wszystkich zapakował do samolotu i wywiózł do RPA. Tam się akcja rozkręcila: 25 dziewczyn miało uwieść & rozkochać w sobie kawalera, a ten, co dni kilka, wywalał po jednej dziewczynie z programu. Działo się to podczas szumnej „ceremonii róż”. Ta, która róży nie dostała, z płaczem wylatywała z programu. Dziewczyny szlochały, kombinowały i świnie sobie podkładały. A kawaler chodził i pytał się, która z nim noc spędzi. Nudne, bezsensowne, prostackie i ogólnie do bani. Szkoda oczu na taki program. Ale...
Ale w nastroju traumatycznego przygnębienia nad stanem polskiej telewizji prywatnej pojawił się pomysł: A jak by w ten sposób wybierać posłów albo innych premierów?
Postępujemy zatem tak: bierzemy kandydata na posła (albo innego ministra) oraz 25 obywateli z jego okręgu wyborczego (tych wybieramy spośród zgłoszeń wysłanych drogim SMS, bo przecież TV musi na tym zarobić). Całą grupę pakujemy do rozklekotanego autobusu i wysyłamy do jakiejś zapadłej dziury. Gdzie bezrobocie, przestępczość i w ogóle bardzo źle jest. I tu kandydat na posła (albo innego członka komisji śledczej) musi się wykazać. Ma załatwić pracę trójce obywateli. Potem ma pójść do urzędu, postać w kolejce tydzień i załatwić sprawę kolejnego obywatela. Następnie ma ująć sprawców napadu na innego obywatela.
Oczywiście, po każdym zadaniu kandydat na posła (lub innego Rokitę) jest oceniany przez 25 obywateli. W trakcie „Ceremonii Buraka” 25 obywateli ocenia działania kandydata. Również widzowie mogą wysyłać swoje SMS o treści „jestem na Tak”, „Jestem na Nie”. Po podsumowaniu wyników zapada werdykt. Jeżeli kandydat na posła (lub inną ofiarę lobbystów) uzyska większość głosów negatywnych, to dostaje buraka i z programu wylatuje (z dożywotnim zakazem ubiegania się o państwowe posady). A do programu przychodzi następny kandydat na posła (lub innego malwersanta). Ten musi np. załatwić miejsce w szpitalu gminnym, przeżyć cały miesiąc za pensję pielęgniarki, wyprawić piątkę dzieci do szkoły mając do dyspozycji przeciętną polską rentę, itd. A potem głosowanie, burak – i następny.
A ci kandydaci, którzy znajdą uznanie w oczach obywateli i widzów, zostaną posłami lub innymi ministrami. Może wtedy wreszcie polskie przedszkolaki przestaną się śmiać, słysząc słowo „poseł”, a ich rodzice przestaną mieć myśli samobójcze oglądając transmisję z prac Rady Ministrów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!