poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

Polityka kadrowa wójta Filipczaka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 czerwca 2004, 11:34


d Pod rządami nowego wójta Jana Filipczaka w urzędzie zabrakło pracy dla kilku urzędników. Tych, którzy przyłożyli się do zwolnienia Filipczaka, kiedy był dyrektorem szkoły. – To żadna zemsta – twierdzi wójt. – Zwolniłem niepotrzebnych i o niskich kwalifikacjach.

Odejść musiał Mikołaj Kamyk – kierownik referatu Planowania Przestrzennego i Budownictwa, Iwona Majewska – kadrowa, Maria Gołga – księgowa, a Jolanta Czajka straciła stanowisko dyrektora szkoły.
Byli pracownicy zwolnienia odbierają to jednoznacznie: zemsta. Pisali na Filipczaka obciążające notatki, zeznawali przeciwko niemu w sądzie. Podobnie uważa Henryk Śledzik, poprzedni wójt Gościeradowa:
– Zwolniono osoby, które wcześniej wykonywały czynności służbowe niekorzystne dla Filipczaka.
Zwolnił nas, bo...
Mikołaj Kamyk:
– Otrzymałem polecenie, żeby adaptować szkolną klasę na przedszkole. Poszedłem do dyrektora Filipczaka po klucze, żeby można było przystąpić do robót. Powiedział, że kluczy nie da i tam przedszkola nie widzi. Zawiadomiłem o tym wójta Śledzika i wszystko opisałem w notatce służbowej.
To było jednym z powodów ukarania Filipczaka naganą. Kamyk zapamiętał też, że dostając od wójta wypowiedzenie, usłyszał: – Chyba nie jest pan tym zdziwiony....
A przed samym zwolnieniem Kamyk czuł się poniżany:
– Pisma dostawał mój pracownik a nie ja, nie przydzielano mi żadnych zajęć – mówi. – Mam żal, że po 12 latach pracy w urzędzie zostałem tak potraktowany.

Iwona Majewska:
– Prowadziłam sprawy kadrowe. Wręczałam Filipczakowi karę nagany a potem uchwałę zarządu gminy o odwołaniu go ze stanowiska dyrektora szkoły. Nie chciał oddać kluczy, pieczątek. Byłam w komisji, która miała przeprowadzić w szkole kontrolę. Poszliśmy do szkoły. Mówił, że nie jest przygotowany. Spisaliśmy notatkę, że nie chciał nam wydać dokumentów do kontroli. Potem była wykorzystana do odwołania. Jak został wójtem, to było jasne, że byłam przewidziana do zwolnienia. Nie dostawałam korespondencji.

Maria Gołda – księgowa w zlikwidowanym już Gminnym Zespole Oświaty, wcześniej jego kierownik:
– Jeździłam do szkoły Filipczaka na kontrole. Razem z Majewską byłam w komisji, która chciała Filipczaka kontrolować. Słyszałam, że będą zwolnienia. Poszłam na kompromis i sama zrezygnowałam z funkcji. Filipczak uważał, że trzymałam z poprzednim wójtem Śledzikiem.

Jolanta Czajka – następczyni Filipczaka na stanowisku dyrektora szkoły, po odwołaniu zwykły nauczyciel:
– Odwołał mnie, bo zgodziłam się na objęcie po nim funkcji. Łudził się, że może wrócić. Jak został wójtem, wzywał mnie na rozmowy i mówił, że jeśli sama nie zrezygnuję, to mnie odwoła.
Jak została dyrektorem, zwolniła Filipczaka z pracy. Filipczak się odwołał do sądu pracy i wygrał. Okazało się, że jest pod ochroną związkową.
Odeszli, bo byli niepotrzebni
– Jakbym chciał zwalniać z zemsty, to bym musiał wszystkich zwolnić – tłumaczy wójt Jan Filipczak. – Tu prawie każdy coś tam robił przeciwko mnie. I nigdy nie mówiłem, że zwolnienia są za to, co ktoś robił przeciwko mnie w przeszłości.
Filipczak objął rządy w Gościeradowie jesienią 2002 roku. I zaraz w urzędzie zaczęły się zmiany. Zatrudnił bratanicę. Ale twierdzi, że nie obsadza stanowisk swoimi ludźmi.
– Kogo bym nie zatrudnił, to będą mówić, że to rodzina bądź znajomi, bo ja tu mieszkam 50 lat – tłumaczy. – Sekretarka była w zaawansowanej ciąży. Wziąłem bratanicę, żeby pomogła mi wszystko uporządkować.
Potem wójt rozpoczął reorganizacje urzędu.
– Po to, żeby usprawnić jego pracę – mówi. – Najpierw przez trzy miesiące przyglądałem się, jak działa.
I tak powstał nowy regulamin organizacyjny. Dla kilku osób oznaczał utratę pracy. Referat budownictwa połączono z referatem gospodarki mieniem komunalnym. Ubyło jedno stanowisko kierownicze. Posadę stracił Kamyk, który kierował budowlanką.
– Był rencistą – tłumaczy wójt. Po drugie: miał do niego również zarzuty natury dyscyplinarnej, ale nie chce o nich mówić.
Kamyk nie został nawet zwykłym urzędnikiem.
– A w tym samym czasie zatrudniono nowe osoby od ochrony środowiska i promocji – podkreśla z żalem były już pracownik.
Majewska odeszła, bo jej stanowisko ds. kadrowych połączono ze stanowiskiem obsługi rady.
– Te prace może swobodnie wykonywać jedna osoba – tłumaczy wójt. – Trudno mi było ją zostawić, jak zobaczyłem jak pracuje.
Wójt zatrudnił nowe osoby, w świetlicy i do spraw oświatowych, ale dla Majewskiej zabrakło miejsca.
– Jak pracownik niepotrzebny, to po co będę go trzymał? – mówi. – Przyjąłem osoby z kwalifikacjami.
Z trójki pracowników zlikwidowanego Gminnego Zespołu Oświatowego zatrudnienia nie znalazła tylko Maria Gołda. Zespół zajmował się finansami szkół. Zadania przeszły do jednej księgowości w gminnym urzędzie. Kierownik dawnego GZO zajmuje się teraz w urzędzie promocją gminy, księgowa wzmocniła księgowość. Wójt o Marii Gołdzie mówi:
– Kwalifikacje ma niskie.
A Jolanta Czajka?
– W szkole był bałagan – uważa wójt. Pokazuje wyroki skazujące ją za łamanie praw pracowniczych. Dotyczą m.in. niesłusznego zwolnienia Filipczaka z pracy. Uzasadnienie odwołania Czajki jest długie. Mówi m.in. o konflikcie z wójtem, złym kierowaniu szkołą, preferowaniu swoich kolegów.
To mnie skrzywdzono
– Społeczeństwo ruchy kadrowe odebrało bardzo dobrze – chwali się wójt. – To mnie niesłusznie zwolniono z funkcji dyrektora szkoły.
Szkołą w Gościeradowie kierował przez trzy lata. Pomagała mu w tym rodzina: jako sekretarkę zatrudnił żonę.
– Pomagała mi doprowadzić szkołę do normalności, jej obecność dyscyplinowała nauczycieli.
Zastępcą została jego siostra.
– Bo nie miałem kogo powołać – mówi wójt.
We wrześniu 2000 zarząd gminy Gościeradów zdecydował, że Filipczaka należy ze stanowiska usunąć. Uzasadnienie: arogancki stosunek do władzy, uniemożliwienie przeprowadzenia kontroli. Decyzję unieważnił wojewoda, ale Filipczak ostatecznie przegrał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
– Głośno mówiłem to, co mi się nie podobało, okazało się, że w dokumentach księgowych były nieprawidłowości – wspomina. – Jak się dowiedzieli, że puszczę to do prokuratury, to doszli do wniosku, że trzeba mnie odwołać. Jak nie byłem dyrektorem to już nie miałem prawa do zaskarżania tego, że prokuratura odmawiała wszczynania dochodzeń.
Gościeradów przysparza dużo pracy organom ścigania i sądom. Wójt pisze do prokuratury na poprzednie władze. Zwolnieni poszli natomiast do sądu pracy. W pierwszej instancji wygrała tylko Gołda. Ale przegrani złożyli apelacje. Wójt też.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!