poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Pomóż uratować oko Jasia: Trwa zbórka pieniędzy na leczenie chłopca

Dodano: 24 stycznia 2015, 20:30

Blisko dwuletni Jaś Karwowski z Krępca k. Lublina walczy ze złośliwym nowotworem oka. Po badaniach w nowojorskiej klinice doktora Davida Abramsona okazało się, że chłopiec ma w oku dwa guzy. Potrzebne więc będą dodatkowe pieniądze na większą dawkę leku

Siatkówczak, na który cierpi Jaś, to bardzo rzadki nowotwór oka.

Polscy lekarze nie dawali chłopcu szans na wyleczenie, ale państwo Karwowscy nie poddali się i wyjechali z synem na terapię do Stanów Zjednoczonych.

Diagnoza

W nowojorskiej klinice okazało się, że diagnoza postawiona w Polsce była niekompletna. U chłopca wykryto drugiego guza.

- Zamiast trzech serii leku, Jaś będzie musiał dostać minimum cztery. Po jego podaniu będzie konieczna kolejna diagnostyka, żeby sprawdzić, jakie jest jego działanie, oraz zabiegi laserowe - wylicza Marta Demkowska-Kutrzepa, ciocia Jasia. - Koszt trzech pierwszych serii plus kilka zabiegów laserowych to 80,5 tys. dolarów i taką sumę mamy. Na początku myśleliśmy, że kwota zebrana w złotówkach wystarczy nam na jeszcze więcej, ale niestety sporo straciliśmy po przewalutowaniu.

Dziwny odblask

- Kiedy Jaś miał ok. 1,5 miesiąca zauważyliśmy na jego źrenicy dziwny odblask. Okazało się, że to jeden z objawów siatkówczaka, rzadkiego nowotworu oka - mówi Ewelina Karwowska, mama chłopca. - Kiedy usłyszeliśmy diagnozę świat nam się zawalił, bo lekarze nie dają szans, że uda się uratować chore oko. Zaczęliśmy jednak szukać w internecie informacji na temat choroby i dowiedzieliśmy się o możliwości leczenia w Stanach Zjednoczonych, która przynosi bardzo pozytywne skutki.

Efekty

Rocznie do warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka, w którym leczony był wcześniej Jaś, trafia 20 pacjentów z siatkówczakiem.

- W zależności od umiejscowienia guza i jego wielkości w leczeniu stosuje się metody mniej lub bardziej inwazyjne, łącznie z usunięciem oka - wyjaśnia doktor Wojciech Hautz, kierownik kliniki okulistyki w Centrum Zdrowia Dziecka. - W przypadku Jasia jest bardzo mała szansa na utrzymanie gałki ocznej. A jeśli nawet udałoby się to zrobić, to będzie to walka o utrzymanie niewidzącego oka.
Potwierdza, że metodą, której nie stosuje się w Polsce, jest chemioterapia dotętnicza oferowana przez kliniki w Stanach Zjednoczonych.

- Jest to jednak nadal metoda eksperymentalna, chociaż coraz częściej stosowana ze względu na dobre efekty - zaznacza Wojciech Hautz.

Zabieg

Mimo opinii polskich lekarzy, rodzice Jasia wierzą, że syn nie straci wzroku. Zdecydowali się na wyjazd do kliniki doktora Davida Abramsona w Nowym Jorku.

- Jesteśmy w kontakcie z rodzinami dzieci, które były leczone w Stanach i wiemy, że to się udaje. Mamy przynajmniej dwa takie przykłady. Stan Kuby i Adasia był gorszy niż naszego syna, bo obaj mieli usunięte jedno oko - podkreśla Krzysztof Karwowski, tata Jasia. - Po leczeniu melphalanem Kuba widzi bardzo dobrze. Adaś też widzi, mimo, że guz w jego oku rozpadł się. Nie chcieliśmy ryzykować, że w drugim zdrowym oku Jasia też zostanie zdiagnozowany guz, dlatego chcieliśmy pojechać do Stanów jak najszybciej.

Jaś jest już po pierwszej chemioterapii.

- Zabieg odbywał się w znieczuleniu ogólnym. Lek został podany przez tętnicę udową. Po zabiegu Jaś musiał jeszcze przez kilka godzin zostać w szpitalu. Wszystko przebiegło jednak pomyślnie - mówi Demkowska-Kutrzepa.

Potrzebne pieniądze

Rodzice będą musieli zostać z Jasiem w Nowym Jorku przez dwa, trzy miesiące. Za 3-4 tygodnie zostanie podana kolejna dawka leku, a 17 lutego chłopiec przejdzie badanie jego skuteczności.

- Pobyt może się jednak przedłużyć, jeśli okaże się, że będzie konieczne podanie kolejnych serii leku. Na szczęście cała rodzina jest pod wspaniałą opieką Polonii. Mieszkają u polskiej rodziny, a jedzenie zapewniła im polska restauracja, również za darmo - opowiada Demkowska-Kutrzepa. - Na kolejną dawkę leku potrzebujemy 39 tys. dolarów. Do tego koszt diagnostyki, którego na razie nie znamy.

W ciągu ostatniego tygodnia udało się zebrać 90 tysięcy złotych w ramach m.in. zbiórek w kościołach, koncertu w kościele "na Poczekajce” oraz biegu zorganizowanego w Świdniku.

Ludzie serca

Każdy, kto chce pomóc Jasiowi może wpłacać pieniądze na konto Fundacji "Ludzie Serca”, której chłopiec jest podopiecznym.

Nr konta: 81249 000050000453026399793 z dopiskiem: Jaś Karwowski - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Rodzinie chłopca będzie też można pomóc podczas charytatywnego koncertu kolęd i pastorałek "Emmanuel. Pieśni o Narodzeniu” w wykonaniu Gospel Rain. Koncert odbędzie się 25 stycznia o godzinie 19 w parafii p/w św. Brata Alberta w Lublinie. Wolontariusze będą zbierać pieniądze do puszek
Gość
Gość
luka
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 stycznia 2015 o 17:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nasza Polska - lubi brać nasze podatki wyciskać ostatnie pieniądze ale dać to nie ma, za darmo nic nikt nie ma. Rząd trawi nasze cięzko zarobione pieniądze i rozwala się samochodami. My zwykli ludzie nic nie mamy i aż wstyd prosic o pomoc

Rozwiń
Gość
Gość (25 stycznia 2015 o 08:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

dla rządzących wszystko jest, wynagrodzenia miesięczne po 80 tys., głupie torebki z nadmiaru pieniędzy kupują sobie po 40 tys tylko dla nas na tym dole nie ma, zgroza co oni z nami wyczyniają. Chorzy winni od razu dostawać pomoc w leczeniu od rządu a nie żeby ci na dole po parę groszy się składali, ale pomimo dużo osób da, bo my mamy serce w przeciwieństwie tych rządzących, gdzie zamiast serca mają kamieńńńńńńńńń.

Rozwiń
luka
luka (25 stycznia 2015 o 02:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Walcz chlopie!!!
Pani premier Ewa Kopacz zamiast dawac kase Ukrainie i udawac dobra ciocie ta kase mogla by przeznaczyc dla tego malucha i wielu innych maluchow i chorych dzieci. Przykre jest to ze w Polsce aby zyc trzeba zebrac bo Polskie panstwo ma kase tylko na glupoty
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!