poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Prostowanie granicy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lutego 2006, 20:17

Stanisław Górnicki urodził się 85 lat temu w Machnówku. Wieś należała wtedy do gminy Bełz w powiecie sokalskim. Stolicą województwa był Lwów. Po wojnie Machnówek nadal leżał w gminie Bełz. Tylko powiat był hrubieszowski, a województwo lubelskie. Tak było do 1951 roku...

W maju ogłosili, że będzie zmiana granic - wspomina Górnicki, który wtedy sołtysował Machnówkiem. - Akurat byłem w Bełzie i ktoś głośno włączył radio przy otwartym oknie.

Kto jedzie, kto zostaje?

Ludzie zebrali się pod tym oknem i słuchali. Płakali, choć wtedy nie było jeszcze do końca wiadomo, kto jedzie, a kto nie. - Do każdej wsi dotarł pełnomocnik, taki propagandzista, który musiał dopilnować, żeby ktoś chałupy nie rozebrał czy nie spalił - opowiada Górnicki. - Przychodził co dnia do sołtysa i mówił "Nie jedziecie”.
Tak samo mówił i w Machnówku, i w sąsiedniej Worochcie. - Wojsko później mi pokazało nową granicę na mapie, czerwoną kreską była zaznaczona - Górnicki spojrzał na czerwoną krechę i wyszło mu, że Machnówek zostaje, tylko z Worochtą nie wiadomo jak będzie.
Wszystko się wyjaśniło pod koniec czerwca, na sesji Rady Gminy Bełz. Wójt Dębiński ogłosił, które miejscowości zostaną przyłączone do ZSRR. Wtedy już było na sto procent wiadomo, że mieszkańcy Worochty muszą opuścić swoją wioskę. Bo ona znajdzie się we władaniu towarzysza Stalina.

Nada tuda

Gdzie pojechali? Do Machnówka sprowadził się m.in. sołtys Tuszkowa, zdaje się Żarski, jeśli Górnickiego pamięć nie zawodzi.
Mieszkańcy Worochty zajmowali wolne mieszkania albo lokowali się u rodziny. Na odbudowanej po wojennej pożodze plebanii schronienie znalazły dodatkowo trzy rodziny. Większość mieszkańców miasteczka Bełz ruszyła w kierunku Ustrzyk Dolnych. W sąsiadującym z Machnówkiem Korczminie osiedliło się sporo gospodarzy ze Staj w gminie Uhnów. Wśród nich był Stanisław Wójtowicz, dziś 73-latek. - Najpierw uciekaliśmy ze Staj przed bandami UPA - wspomina. - Wróciliśmy, pomieszkaliśmy 6 lat i znowu trzeba było się pakować. 1 listopada wpuścili nas jeszcze na cmentarz, a później nie było już mowy. Worochta, skąd moja żona pochodzi, miała zostać przy Polsce. Granica była już wycięta przez las. Przyjechała jakaś komisja na trzy samochody. Ruski przeszedł jakieś 100 metrów i mówi: "Nada tuda”. Wycięli drugi pas i Worochta też poszła na tamtą stronę.

Historia na pograniczu

W Stajach Sowieci urządzili kołchoz, Worochta zniknęła z mapy. - Na naszych oczach rozbierali wieś i cerkiew. Tylko kościoła filialnego nie ruszyli, bo go wcześniej UPA spaliła - wspomina Górnicki.
Po tamtej stronie granicy leży w zbiorowej mogile kilkudziesięciu mieszkańców Worochty. Nie zdążyli uciec przed UPA.
Górnicki przetrwał najgorsze chwile w Siemierzu pod Rachaniami. Wcześniej upowcy zamordowali mu rodziców i siostrę. Jego młodszej o rok żonie, Ewie, zabili ojca. Gdyby Sowieci przyłączyli do ZSRR Machnówek, wieś podzieliłaby niechybnie los Worochty. Tak się jednak, na szczęście, nie stało.
Po "wyprostowaniu” granic, wieś została najpierw przypisana do gminy Chłopiatyn, później do Hulcza, aż w końcu, w 1975 roku, trafiła pod skrzydła gminy Ulhówek. Tak jest do dziś. - Ale do Bełza mieliśmy bliżej, bo ledwie 7 kilometrów. A do Ulhówka mamy 12 - śmieje się pan Górnicki.
W "radzieckim” Bełzie Górnicki był tylko raz. - To już nie to samo miasteczko... •

Bogdan Kawałko - prorektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Zamościu, specjalista od współpracy polsko-ukraińskiej

Oficjalnie podawano, że zamiana terytoriów odbyła się z inicjatywy polskiej i miała przynieść
Polsce konkretne korzyści ekonomiczne. Taka interpretacja była ewidentną nieprawdą, bowiem ZSRR zaproponował Polsce zamianę, przejmując w ten sposób ważną strategicznie linię kolejową przebiegającą nad Bugiem, doskonałe pszenno-buraczane tereny uprawne oraz bogate i łatwo dostępne złoża węgla kamiennego, gdzie po 8 latach zbudowano cztery wielkie kopalnie. Polskę zapewniano,
że przekazuje się jej tereny ze złożami ropy naftowej co, jak pokazała rzeczywistość, okazało się nieprawdą. Bilans zamiany terytoriów dla Polski wypadł niekorzystnie nie tylko pod względem geologicznym, operacja ta stała się dramatem, a często tragedią dla kolejnych tysięcy mieszkańców, z których prawie 70 proc. przesiedlono na ziemie zachodnie i północne Polski. Temat wzajemnej "wymiany” terytoriów wciąż jest żywy po obu stronach granicy i wymaga podjęcia głębszych badań.

Stalin chciał węgla

W 1951 roku władze ZSRR zmusiły Polskę do oddania tzw. kolana Bugu, ziem bogatych w węgiel kamienny i czarnoziemy. W skład terytorium ZSRR wszedł wówczas pas ziemi położony w widłach Bugu i Sołokiji wzdłuż linii kolejowej Rawa Ruska–Krystynopol z miejscowościami Bełz, Krystynopol, Uhnów oraz m.in. Korczów, Tuszków, Przemysłów, Wierzbiąrz, Rusin, Waręż, Uhrynów, Piaseczno. Sowieci zbudowali tam wkrótce kilka kopalń, a na miejscu Krystynopola powstało duże miasto górnicze, nazwane Czerwonogradem. W zamian za Sokalszczyznę Polska otrzymała Ustrzyki Dolne i ziemie w Bieszczadach, a więc obszar podgórski o słabych glebach i z wyczerpanymi złożami ropy naftowej. Wzajemna „wymiana” terytoriów objęła obszar o powierzchni 480 kilometrów kwadratowych.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!