czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Przepustka zamiast kwiatka

Dodano: 6 marca 2008, 14:40

Kiedy jest Dzień Kobiet? A, w sobotę. To chciałybyśmy dostać albo urlop albo awans - śmieją się studentki Szkoły Orląt,

przyszłe pilotki i nawigatorki.

Na pierwszym roku jest ich 15, na drugim dwie, na trzecim: cztery, na czwartym znowu dwie. To, że kobiety w mundurach chodzą po korytarzach Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych nikogo już ani specjalnie nie zaskakuje, ani nie szokuje. Przez niemal dziesięć lat - kiedy to kobiety znów pojawiły się w aulach wykładowych Szkoły Orląt - wszyscy, tzn. panowie, do obecności pań przywykli.
Z roku na rok chętnych kobiet jest więcej. Panie uczą się nie tylko na studiach czteroletnich, ale też na rocznych kursach oficerskich dla absolwentów wyższych uczelni cywilnych.

Za sterami Iskry

Katarzyna Karkocha z Krakowa jest na trzecim roku. Kierunek: pilot samolotu odrzutowego. Jej dzień (podobnie jak wszystkich innych studentów) wygląda zawsze tak samo:
Godz. 6 - pobudka
6.10 - zaprawa, potem toaleta i śniadanie
7.40 - apel
8-16 - zajęcia
Po 16 czasem można już zrzucić mundur, ale... często są dodatkowe zajęcia, na przykład sportowe.

Kaśka ma już za sobą szkolenie na orliku i cessnie, niebawem usiądzie za sterami iskry. - Mam tremę, bo to jest już samolot odrzutowy, a więc czeka mnie kolejne wyzwanie - mówi.

Koleżanki, kumpelki, kobiety

- W ubiegłym roku dowódca batalionu z okazji Dnia Kobiet zaprosił nas na kawę i ciasteczka - wspomina Anka z drugiego roku.

- Dla kolegów czasami jesteśmy koleżankami, czasami kumpelkami, a czasami kobietami - wyjaśnia Beata Gądkowska z pierwszego roku, kierunek: pilot samolotu odrzutowego.

Beata dostała się do Szkoły Orląt za drugim podejściem. Kiedy po raz pierwszy odpadła, poszła na studia na Politechnikę Wrocławską. Postanowiła spróbować raz jeszcze. Wspierał ją w tym chłopak. Wprawdzie chłopak nie jest już jej chłopakiem, ale Beata jest mu wdzięczna, bo to dzięki niemu jest w tej szkole.

- Zawsze wiedziałam, że chcę latać. Ale nie wiedziałam, jak do tego podejść, gdzie próbować, co zrobić, gdzie szukać. Przeszłam szkolenie w aeroklubie, najpierw szybowcowe, potem samolotowe. Mam na koncie dwa samodzielne loty. Decyzja o Dęblinie zapadła w ostatniej klasie liceum.

Beata marzy o pracy w bazie w Krzesinach. Po pierwsze, bo to dobra jednostka, a po drugie bliżej domu (Beata jest z Lubina).

Coś latało nad głową

Urszulę Brzezińską z pierwszego roku (kierunek: pilot samolotu odrzutowego) interesowała historia lotnictwa. W liceum wiedziała, że chce iść do szkoły wojskowej. Pod koniec ogólniaka stwierdziła, że trzeba wybrać najlepszą i złożyła papiery do Szkoły Orląt.

Paulina Cenkiel, także pierwszy rok, kierunek pilot śmigłowca, pochodzi z Dęblina. - Zawsze mi coś latało nad głową, więc ja też zawsze marzyłam o tym, żeby latać, żeby studiować na WSOSP. Do tego dookoła było mnóstwo znajomych, którzy byli związani ze Szkołą Orląt, opowiadali o tym.

Anna Bednarz z drugiego roku, też pochodzi z lotniczego miasta - Siemirowic. Kiedy składała papiery na dęblińską uczelnię, miała w zanadrzu alternatywę: jak nie zostanie pilotem, to będzie komornikiem.

Chłopak albo wojsko

Anna Wardakowska z Warszawy studiuje na trzecim roku. Jest przyszłym pilotem samolotów transportowych. Kiedy składała dokumenty do Szkoły Orląt jej ówczesna sympatia nie była z takiej decyzji zadowolona. Stanęła więc przed wyborem: albo chłopak, albo wojsko. No to wybrała... wojsko.

Anka latała już cessną i orlikiem.

- Uważam, że to pierwsze szkolenie poszło mi bardzo dobrze - mówi. - Instruktorzy chyba też tak uważają, bo na dziesięć osób w grupie byłam druga.

Niebawem usiądzie za sterami bryzy. Po promocji na oficera Anka chciałaby trafić do Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego w Warszawie.

Muszą być dobre

Agnieszka Jóźwik z okolic Tomaszowa Mazowieckiego będzie pierwszym wojskowym w rodzinie. Dziś jest na pierwszym roku, zostanie nawigatorem. - Bardzo chciałam się tu dostać, bo to szkoła z renomą - opowiada studentka Szkoły Orląt. - Rodzina nie była specjalnie zdziwiona wyborem i bardzo mnie wspierała.
Agnieszka przyznaje, że bywa ciężko. Że zajęcia z wuefu są czasami trudne (laik pewnie przestraszyłby się widząc salę do ćwiczeń np. z żyroskopem).

- Ja wcale nie wymagam. To dziewczyny muszą wymagać same od siebie, żeby były dobre - śmieje się Robert Jędrys, "specjalista” od utrzymania kondycji czyli wykładowca wuefu.
Czytaj więcej o:
Papi
akcja pajacyk
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Papi
Papi (17 marca 2008 o 21:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
witaj Aniu,pewnie mnie pod tym nickiem nie poznasz,ale zdradze Cijestem twoim skrytym wielbicielem....codziennie...jak Cie widze z rana na zaprawie w moro....trampkach....to aż mi wszystko staje.....z wrażenia....ufff aż sie zmęczyłem tym pisaniem,musze sie wytrzeć z wrażenia...a może z czegoś więcej?...hehe.... moje ty love....choć słyszałem że miałaś ich wielu...a ja myślałęm że czekasz tylko na mnie....dlaczego mi to robisz?...bejbe... daj mi szanse...plizzz...zostaw to wojsko,wyjedziemy na Karajiby,polecimy Sunszajn Airlains,będzie fajnie normalnie, ja opłace bilety,obiecuje.Pokryje z mojego ostatniego żołdu.Wiem...może nie wystarczyć,to najwyżej sprzedam swoje moro,to uzbieramy,ale pomysł nie? ale chopaki bedą mi zazdrościli normalnie gientka dentka. to czekam na twoja reakcje.fenkju
Rozwiń
akcja pajacyk
akcja pajacyk (17 marca 2008 o 21:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Aniu cos ci sie pomylilo widzisz wszystko w krzywym zwierciadle, jestes dziewczyna wiec nikt od ciebie nie bedzie zbyt wiele wymagal
no i trzeba cie troszke podnosic na duchu musisz czuc sie silna i brnac przez szkole jak maly czolg w sumie to tam bylabys bardziej bezpieczna
Czasami zastanow sie nad swoja prawdziwa wartoscia i umiejetnosciami coz jestes tylko kobbieta nie mozna od ciebie zbyt wiele wymagac
ale na zdjeciach wychodzisz znosnie przydasz nam sie wierzymy w ciebie jestesmy z toba- Fundacja pomocy Narcyzom
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!