czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Przewieźć prom kosmiczny? Proszę bardzo

Dodano: 19 września 2008, 15:23
Autor: Paweł Puzio

Samolot, silos, czołg, olbrzymia łódź motorowa albo ciężki sprzęt budowlany.

W Panas Transport przyjmą najtrudniejsze wyzwanie, bo to jest elitarna firma transportowa. Taki transportowy "Grom” do zadań specjalnych

Zwierzyniec, przedwojenny kurort, piękne miasteczko malowniczo położne wśród lasów Roztocza. Tu mieści się firma Panas Transport - Transport Ładunków Ponadnormatywnych Ciężkich.

- Zaczynaliśmy, jak większość polskich firm transportowych, w 1997. Każdy chciał wtedy jeździć - wspomina Przemysław Panas, właściciel firmy. - Najpierw sam woziłem ładunki po całej Europie. Potem wpadłem na pomysł, aby zagospodarować niszę w postaci usług przewozu nietypowych rzeczy. Mało kto wówczas realizował takie zlecenia.

Z fasonem

Panas jest samochodziarzem z krwi i kości. Takie ma wykształcenie i taką ma życiową pasję. Od zawsze fascynował się transportem. Gdy nastał kryzys połowy lat dziewięćdziesiątych, a giełdy - jak dziś - zwariowały, dla transportu przyszły złe czasy.

- Bo my jesteśmy jak barometr gospodarki. Kiepsko idzie w ekonomii, my pierwsi to odczuwamy. Wtedy właśnie tak było. Firmy transportowe padały jedna po drugiej. Musiałem coś wymyślić, aby nie zasilić grona bankrutów. Stąd pomysł na transportowanie nietypowych rzeczy - wspomina Panas. Nie ukrywa, że przewozem ponadnormatywów zajmuje się wyłącznie elita transportowców: najlepsi kierowcy, najmocniejszy sprzęt, skomplikowane naczepy. - Taka działalność wymaga wiedzy, sprzętu i umiejętności - dodaje. - Chciałem pokazać, na co mnie stać.

Z kierowcami trucków jest trochę jak z kowbojami. Zawsze muszą pokazać, że są lepsi o kolegów. Pisał już o tym, Hłasko w "Bazie ludzi umarłych”. Zmienia się sprzęt, natura pozostaje.

Pierwszy kurs

Pierwsze zlecenie przewozu rzeczy ponadnormatywnej przyszło z Holandii. - Miałem do Polski przewieźć ogromny walec do zagęszczania podłoża. Taka wielka maszyna, z kolcami na bębnach. Podjechałem na miejsce załadunku, a Holender, który miał mi tylko wydać papiery, patrzył z niedowierzaniem jak ten walec pakuję na naczepę. A to byłą zegarmistrzowska robota, bo kolce na bębnach z łatwością mogły uszkodzić moją naczepę. Holender patrzył i nie wierzył. W każdym bądź razie, już po załadunku wyjął 10 guldenów i mi dał. Nie wiem do dziś, czy to był za pokaz manewrowania czy też za mój wysiłek - zastanawia się Panas. - W każdym razie, u skąpych Holendrów, to rzadki odruch. Wziąłem. Mam ten banknot do dzisiaj. To był szczęśliwy pieniądz.

Flota czeka

Dziś Panas Transport posiada własny najnowocześniejszy sprzęt, przeznaczony specjalnie do przewozu ładunków ponadnormatywnych. - Dzięki wysoce specjalistycznym naczepom jesteśmy w stanie przewieźć najbardziej nietypowe i skomplikowane ładunki.

Procedura zaczyna się od zamówienia transportowego. Klient musi podać masę, cel oraz wymiary ładunku. - Musimy też zapoznać się z warunkami zabezpieczenia frachtu. Czy to ma być naczepa zaniżana do 30 cm, rozciągana, poszerzana, czy mają być dodatkowe mocowania, szekle, łańcuchy transportowe - wylicza Panas.
Po wstępnych uzgodnieniach do pracy wkraczają fachowcy z Panas Transport. - Planujemy trasę przejazdu, sprawdzamy mosty, przeloty przez miasta, wiadukty, słowem wszystkie czynniki, które mogą nam skomplikować życie. Na koniec kalkulujemy stawkę. Jeżeli kontrahent akceptuje warunki, wówczas przystępujemy do działania.

Analiza przeszkód

Przewóz ekstraładunków to często wyzwanie. Nieraz pracownicy firmy muszą udać się na wizję lokalną, aby ocenić, jak dany przedmiot załadować i przewieźć. - Często wymagany jest demontaż poszczególnych elementów frachtu, jak chociażby w przypadku transportu samolotów czy śmigłowców. Zdarza się także, że musimy konstruować specjalną naczepę z unikatowymi leżniami, którą tylko raz wykorzystamy - dodaje właściciel. - Ważny jest także sposób załadowania i mocowanie frachtu podczas transportu. Taki kolos świetnie wygląda na drodze, ale zanim na nią wyjedzie, to czasami sporo się napocimy.

Nieraz firmowe zestawy wiozą ładunki bardzo ciężkie i duże. Wówczas do akcji wkraczają piloci z firmy Panas Transport. Ich zadaniem jest wytyczenie i objazd trasy, zmierzenie wysokości mostów, wiaduktów oraz linii elektrycznych, pod którymi będzie przejeżdżać pojazd. Problemem są także roboty drogowe, wąskie jezdnie czy ronda. Te wszystkie przeszkody muszą być dokładnie zmierzone, przeanalizowane.

Kwestia kosztów

- Najbardziej j zapadł mi w pamięć fracht zbiorników na chemikalia do Anwilu Włocławek. Zbiorniki miały 28 metrów długości (dłuższe niż 10-piętrowy wieżowiec - przyp. red.) i 8 metrów średnicy. To było wyzwanie. Są też transporty medialne: samoloty, śmigłowce, wielkie łodzie czy maszyny. Ba, możemy nawet przewieźć prom kosmiczny. To tylko kwestia kosztów… - uśmiecha się Panas.

Jego samochody przewoziły ładunki ponadnormatywne w Azji, w górach Kaukazu, za kołem podbiegunowym, przy Wielkim Murze Chińskim, w Skandynawii, Turcji, na Bałkanach, do Irlandii... - Do Chin wieźliśmy maszyny budowlane z Niemiec, za koło podbiegunowe pojechaliśmy do stoczni, ze sterem.

Kupić sobie marzenie

Firma nie tylko jeździ, ale także… lata. Na stanie firmy są dwie cessny, które służą do szybkiego transportu części zamiennych, kierowców na zmianę lub przelotu na wizję lokalną. Za sterami zasiada Przemysław Panas lub jego syn Bartłomiej. Obaj są zapalonymi i doświadczonymi pilotami. - Tak czasami sobie marzę, aby kupić legendę II wojny: spitfire'a, mustanga, a może messerschmitta 109 - zamyśla się Panas. - Ale jak zwykle nie mam czasu.
Czytaj więcej o:
like
lotnik
JUSTYSIA
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

like
like (25 września 2008 o 08:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
lotnik napisał:
Jezeli on siedzi w Cessnie to ja jestem Sw. Piotrem.

Znafcy dziennikarze....czy naprawde nic nie trzeba wiedziec zeby wasza prace wykonywac ?


Pewnie, że to nie Cessna, wygląda na coś odrzutowego z bogatego repertuaru radzieckiego. Proszę jednak nie winić dziennikarza, może tak mu facet powiedział, a przecież ciężko konsultować każde zdanie człowieka w tekście z fachowcami. A przy okazji słowo znawcy pisze się właśnie tak.
Rozwiń
lotnik
lotnik (23 września 2008 o 18:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jezeli on siedzi w Cessnie to ja jestem Sw. Piotrem.

Znafcy dziennikarze....czy naprawde nic nie trzeba wiedziec zeby wasza prace wykonywac ?
Rozwiń
JUSTYSIA
JUSTYSIA (22 września 2008 o 11:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Świetny artykuł fajnie tak poczytać sobie na dobry dzień coś ciekawego i nietypowego zawsze lubiłam oglądać przejazd takich "maszyn" no i nastraja na wiarę w siebie a mi akurat się przyda bo też własna firma się kroi za jakiś miesiąc ... a firmie jeszcze większego powodzenia mimo że już niezły kawał świata zjeździła
Rozwiń
Gość
Gość (22 września 2008 o 09:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gratuluję pomysłu na firmę i wielkiej pasji.
Brawo panowie. Świetny przykład do naśladowania
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!