wtorek, 17 października 2017 r.

Magazyn

Puchate, bojowe i te, co znoszą zielone jajka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 kwietnia 2014, 00:01

Kogut sam pierwszy nie zje, kurze pokarm najpierw odda. Sami zobaczcie jakie zgodne małżeństwo - śmieje się Eugeniusz Jakóbczyk, przedsiębiorca z Kraśnika, który hoduje ok. 300 kur z całego świata. Najbardziej wymagające są te z Wietnamu, a turkusowe jajka znoszą te z Ameryki Południowej

- Wszystko zaczęło się sześć lat temu, po tym jak rozstałem się z żoną - opowiada Eugeniusz Jakóbczyk, przedsiębiorca z Kraśnika, który hoduje ozdobne kury. - Mam jedne z największych kur na świecie i te najmniejsze też. Sarema waży zaledwie 30 dekagramów. Hoduję też taką, której ogon w ciągu roku przyrasta o kilkanaście centymetrów. Obecnie mam 64 gatunki kur, ponad 300 ptaków sprowadzanych z całego świata. Mój syn mieszka we Francji i stamtąd raz jajka, a raz kurczaki mi przywozi. Kury przy zakładzie Zakład produkujący kosiarki elektryczne pan Eugeniusz prowadzi od lat 60-tych ubiegłego wieku. Oprowadzając nas po zakładzie z dumą pokazuje kolorowe urządzenia zastrzeżone w Urzędzie Patentowym. - Na ogół kosiarki są zielone, czerwone, srebrne, moje - kolorowe. Powstały trochę przez przypadek. Była awaria na wtryskarce. Kolory się wymieszały. Kosiarki sprzedaję do hurtowni. Mam też umowę z marketami. W ciągu roku 13 tysięcy sztuk taczek będziemy dla nich produkować. Biznes nie idzie już tak jak dawniej, jak jeszcze te 12 lat temu. Zbyt nie jest już taki jaki był - przyznaje. Przy zakładzie produkcyjnym przy ul. Kolejowej z czasem zaczęły powstawać kolejne klatki i woliery dla kur. - Pierwsze to były kochiny - tłumaczy Jakóbczyk. - Kupiłem je w Busku Zdroju na giełdzie. Czarna i biała. Duża i miniaturka. I tak się zaczęło. Z czasem kolejnych kur zaczęło przybywać. Obecnie w ptasim mini zoo Jakóbczyk na m.in. uszatki, zielononóżki, kury bojowe z Japonii. - Te siniaki co mam na dłoniach to przez takiego bojowca - pokazuje ślady na rękach właściciel ptaków. - To są te kury, które wykorzystuje się do nielegalnych walk. Kogut jest groźny. Potrafi i na głowę wskoczyć. Nie da się zbliżyć ani do kury, ani do jajka - zaznacza Jakóbczyk, krusząc kurom kawałek bułki. - Kogut sam pierwszy nie zje, kurze pokarm najpierw odda. Sami zobaczcie, jakie zgodne małżeństwo. Puchate, bojowe i go dong tao Ptaki należące do przedsiębiorcy z Kraśnika żyją w klatkach ustawionych wokół zakładu. Do ogrodzenia przymocowane są tabliczki z napisem jaka to rasa. Jest co oglądać. "Cabalaya, Kuba”. Mają charakterystycznie opadającą linię grzbietu i długi ogon, "Araukana czarna, Ameryka Południowa”, znosi zielone jajka. "Brahma kuropatwiana, Indie” to kury typu ciężkiego, mają spokojny zrównoważony temperament. Zaś kury Go dong tao wyróżniają się masywnymi skokami. - Mam też kury z Hiszpanii, Japonii, Niemiec, obu Ameryk, Wietnamu, Francji i Chin - wylicza Jakóbczyk. - Nie mam ulubionych, wszystkie lubię jednakowo. I te bojowe, i nasze zielononóżki. Co dwa lata wymieniam koguty. Kury są dłużej, ale nie więcej niż 4 lata. Jedna z kur rasy gigant amerykański zamiast lekko różowych jaj znosi zielone. Chciałbym ją zachować. Jajka włożę do inkubatora, może nowa odmiana wyjdzie? - zastanawia się hodowca. Jakóbczyk hoduje nie tylko kury. Ma też przepiórki, bażanty, kaczki, papugi i żółwia. Prenumeruje czasopisma o drobiu, ma też książki na ten temat. - W prasie przeczytałem, że kaczki się nie rozchodzą, a mi się teraz dwa kacze małżeństwa rozbiły... Przyznaje też, że te rasy kur, które chciał mieć, to już ma. - Najbardziej zależało mi na wietnamskich kurach. Mam je od 4 miesięcy. Cztery kurczaki dostałem: dwie kury i dwa koguty. Ta rasa jest bardzo wymagająca i wymaga wielu szczepień. Kury muszą mieć odpowiednią wilgotność i temperaturę. Kolorowe, bez chemii - Jajka mam różne. Zielone, brązowe jasne i ciemne i różowe - wylicza Jakóbczyk. - Wszystkie podpisuję, które od jakiej kury pochodzi, żeby się nie pomyliło. Przed Wielkanocą jaja cieszą się dużym zainteresowaniem. Nie trzeba ich farbować, bo od razu są kolorowe i to bez chemii. Znajomym jajka rozdaję, bo i ten, i tamten przyjdzie. Kiedyś po dwadzieścia sztuk im dawałem, później po 10. Teraz po sześć. Pieniędzy od nich nie biorę, bo to nie są kury zarobkowe, tylko ozdobne. A czy sam je jajka z własnej hodowli? - Najsmaczniejsze są te od puchatek. To kury, które zamiast piór mają puch. Mam te kury białe i żółte - tłumaczy Jakóbczyk. - Dobre są też przepiórcze. Co prawda małe, ale są zdrowe i bez cholesterolu. Co dwa, trzy dni kilka ubijam i pije z cukrem. Trzeba jednak pamiętać, że tyle kur oznacza sporo pracy. Pierwsze pianie słychać już o godzinie 3. - Trzeba im jedzenie przygotować dwa razy dziennie. Picia dolać - opowiada Jakóbczyk. - U mnie wszystkie są paszą karmione: pszenica, owies, kukurydza. Wszystko mieszam i dodaję witaminy. W sumie wychodzi 2 godziny dziennie pracy przy ptakach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: kury jaja
Tomasz
Zielononóżka
Lwica
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tomasz
Tomasz (20 kwietnia 2014 o 20:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ładny siniak. Też mam kilka ras kur ozdobnych ale na bojowce chyba nigdy bym się nie zdecydował. Pozdrawiam Pana Jakóbczyka.

Rozwiń
Zielononóżka
Zielononóżka (20 kwietnia 2014 o 15:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a to Buzko Zdrój to koło Szytłofca .. Panie Redaktorze?

Rozwiń
Lwica
Lwica (20 kwietnia 2014 o 14:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Świetny,pozytywny człowiek :-)  Super hobby.

Rozwiń
iat
iat (20 kwietnia 2014 o 09:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Fajne jest to załączone zdjęcie...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!