sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Rambo w akademiku, suchy chleb na stołówce. Życie studenckie w Lublinie przed laty

Dodano: 30 września 2017, 17:29

Nie było ksero ani komputerów. Wielu materiałów trzeba było szukać w bibliotece, a na niektóre książki były zapisy. Jednak prawdziwe życie studenckie toczyło się jednak w akademikach. Niektórzy do dziś nie mogą zrozumieć, jak udało im się nauczyć do egzaminów, kiedy w pokoju nie dosyć, że czasami nocowało i 10 osób, to niemal każdego dnia odbywała się jakaś impreza.

Studenci od dawna opanowali Lublin. Były lata, kiedy w naszym mieście ponad 100 tys. młodych osób nosiło indeks w kieszeni. Pierwsze akademiki UMCS stanęły przy ul. Leszczyńskiego, potem przeniesiono je na ul. Sowińskiego. Było to tuż po wojnie. W czasach stalinowskich egzaminy na studia rozpoczynały się 15 sierpnia, a rok akademicki - wzorem Kraju Rad - już 1 września. Kto nie zdał, na następną szansę musiał czekać cały rok. Po 1956 roku wrócono do tradycyjnego kalendarza. Egzaminy na początku lipca, inauguracja roku 1 października. Pierwsi studenci do dziś wspominają, że doskwierał im nie tylko głód; podkreślają że warunki w akademikach były też dalekie od ideału.

Tak stołówkę studencką w Lublinie z tamtych lat opisuje Mirosław Derecki w książce „Na studenckim szlaku”:

„(…) wchodziło się do niej po betonowych stopniach: najpierw do holu z szatnią, a stąd, przez duże, przeszklone drzwi, do wielkiej sali zastawionej stolikami i krzesłami. Na końcu jadalni ciągnął się rząd okienek kuchennych, w których wydawano posiłki. Jedzenie było marne. Na śniadanie zazwyczaj kubek mleka i połowa bułki „parówki” z odrobiną masła; na obiad - cienka wodnista zupa, a na drugie danie kawałek nie określonego bliżej gatunkowo mięsa z kartoflami; na kolację - nieśmiertelna czarna lura „Enrilo”, gulasz z podrobów i suchy chleb - w dowolnych ilościach. Czasem odświętnie, kawałeczek kiełbasy, pasztetówki lub porcja gorącej kaszanki. Aha, i jeszcze były „wieczorki móżdżkowe, kiedy to w okienkach kuchennych pojawiały się wielkie żeliwne rynienki wypełnione smażonym móżdżkiem”.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
Politologia rząąądzi!!!
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Politologia rząąądzi!!!
Politologia rząąądzi!!! (1 października 2017 o 19:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Można też było zastanowić się nad zjawiskami sprzecznymi z naturą. Kiedyś w Grzesiu na ostatnim (szóstym ) piętrze robiliśmy imprezę. Normalnie, muzyka, tańce, paru osusza Węgrzyn szlachecki, kilku odpadło i kima, przy stole rżną w karty, na łóżku para amory uskutecznia. No i właśnie tej pannie z łóżka zrobiło się niedobrze więc wystawiliśmy ją za okno. Na drugi dzień rano przyszła delegacja że mamy umyć parapet, ale co ciekawe nie z piątego ale z czwartego. Panna wypuściła pawia manewrującego?
Rozwiń
Gość
Gość (1 października 2017 o 17:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no, po 20 piwach, to każde przeklęstwo brzmi jak poezja. pewnie stąd wynika wniosek o obecnym braku kultury. dodatkowo cieszę się, że nie studiowałem w lublinie w latach 90tych, skoro tam "panowała przemoc i tępienie frajerów". w moim pierwszym akademiku znaliśmy się jak rodzina. pewnie dlatego coponiektórzy korzystali ze wspólnej lodowki jak z własnej. no, ale lepiej jak z niej ubywało niż zaczęło fermentować to co zostało zapomniane. każdy ma miłe i złe wspomnienia z tamtego okresu. trochę żałuję, że nie szalałem tak jak koledzy. a propos skarpet, też kibicowałem lotowi skarpetek zalanych piwem przez okno... a z rana byłem za***ony, że nie mam co na stopy włożyć. w nocy wydawały mi się jakieś obce. pamiętam kumpla z pokoju, który zarzygał sobie poduszkę i tak spał. młode durne. kupę dziewczyn. z tym, że kiedyś tak laski polowały na "lepszego" męża. tak, że wielu zostawało tatusiami z przymusu. o jedzeniu na stołówce nie ma co pisać. tylko raz w miesiącu mięso (udko kurczaka) pojawiało się na talerzu jak już wyschło po ugotowaniu na nim ktorejś tam zupy. zupa... to dopiero był twór. jadł ktoś rosół z kluskami, kapustą, ryżem i ziemniakami? trzy w jednym!? kucharki to istne artystki. każdy zna kieliszki z miarką, gdzie zaczynało się od profesora, a kończyło się na studencie... po drodze zachaczano o świnie. i jak sobie przypomnę to żarcie na stołówcę, to faktycznie jedliśmy jak one te zlewki, ale gorzej, bo płaciliśmy za to.
Rozwiń
Gość
Gość (1 października 2017 o 13:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
O POCZĄTKACH UMCS PISAŁ W SWOJEJ KSIĄŻCE ALOJZY SROGA.
Rozwiń
Weteran
Weteran (1 października 2017 o 12:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dokladnie, tak bylo! Pokoje w akademiku 4-ro osobowe, ale w kazdym bylo co najmniej 2-uch "waletow" powszechnie akceptowanych przez legalnych lokatorow.Wiazalo sie to tez z roznymi uprzejmosciami wobec kolegow z pokoju.Mialem kolege, ktory przez cale 5-lat waletowal nie mial wkupionych obiadow. Do stolowki w Chatce Zaka chodzil na darmowa zupe i chleb, ktory mozna bylo nawet wyniesc na zewnatrz. Jak to przezyl nie bardzo wiem, z drugiej strony nie majac pieniedzy na jedzenie, o dziwo znajdowal je na piwo w kultowym w tym oresie TiP-ToP-ie.{lata-70-te} o ile piwo tam mozna bylo dostac! Szczegolnie dotyczylo to okresu sesji egzaminacyjnej, kiedy chodzilo sie "oblewac" zdane lub nie egzaminy .Do dzis pamietam atmosfere tamtych czasow, jak bylo piwo zamawialo sie dajmy na to 20, bo za chwile moglo juz nie byc ! Jesli piwa nie bylo w Top-ie ,zaczynala sie wedrowka, a to Trojki, na dzsiejszej Glebokiej, Gerwazego na LSM-ie, lub ostatecznie Ksiezycowej , tam bylo juz drozej i do piwa trzeba bylo zamowic cos do jadzenia! Takie byly czasy, teraz nie do pomyslenia! Jezeli chodzi o akademiki slawne byly tez tzw "holowy" czyli dyskoteki organizowane w korytarzach akademikow; bywala tam niezla muzyka, mozna bylo cos "poderwac", A kultury chyba bylo troche wiecej niz teraz, a chamstwa mniej!
Rozwiń
Gość
Gość (1 października 2017 o 11:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wiem jak było wcześniej, ale w latach 90tych w akademikach panowała przemoc i tępienie frajerów.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!