czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Robert Anyszkiewicz miał poważny wypadek. Czeka na podanie komórek macierzystych

Dodano: 23 stycznia 2016, 18:39

Fot. Dorota Awiorko
Fot. Dorota Awiorko

Pojechał nad wodę. Kolega pchnął go znienacka. Uderzył głową w dno. Poczuł, jak coś strzeliło w kręgosłupie. Odjęło mu ręce i nogi. Helikopter, operacja, wózek. Żmudna rehabilitacja. I czekanie na podanie komórek macierzystych. Jeden zabieg kosztuje 8500 złotych. Potrzeba ich pięć. Robert jest dobrej myśli. Wierzy, że uzbierają pieniądze na leczenie. - Masz miłość, masz wspaniałych przyjaciół - mówi Ada, dziewczyna Roberta

4 lipca 2015 było skwarno. Robert Anyszkiewicz postanowił z kolegami pojechać nad wodę. Było po 16, kiedy rozebrał się i poszedł popływać. Rozpalili grilla. 

- Zjadłem kiełbaskę. Poszedłem na górkę usypaną z piasku, z której skakaliśmy do wody. Stałem przodem do tafli wody, ale nie zamierzałem jeszcze skakać. Rozmawiałem z kolegą. Nagle jeden pchnął mnie. Poleciałem. Uderzyłem w dno - opowiada Robert.
- Gdyby skoczył dalej, gdzie było już głęboko, nic by się nie stało - mówi Anna Anyszkiewicz, mama Roberta.

Pod wodą

- Kiedy uderzyłem, poczułem jak coś strzeliło mi w kręgosłupie. Automatycznie odjęło mi ręce i nogi – wspomina Robert. Pod wodą słyszał głosy kolegów: Robek nie wygłupiaj się. Kolega podniósł go z wody. Robert leciał z rąk.
Powiedział do kolegów: Ja się nie wygłupiam.
Na miejscu znalazł się młody chłopak, który znał się na ratownictwie. Kazał Roberta wyciągnąć z wody na ręczniku.
- Leżałem, poczułem, że ruszam rękami. Dziś lewa dłoń to tragedia, prawą coś jeszcze chwycę.

Helikopter

Zadzwonili po pogotowie. Po 20 minutach przyjechała karetka. Wywiozła Roberta na pole, gdzie mógł wylądować helikopter. Przyleciał, zabrał Roberta do kliniki w Lublinie.
W przeciągu czterech godzin Robert został zoperowany. Czterokończynowe porażenie, niedowład rąk i nóg. - Szczęście w nieszczęściu, że czuję - mówi Robert.

- Pierwszą dobę po operacji spędził na ortopedii. W poniedziałek rano, na skutek odmy i niedotlenienia, wylądował na oddziale intensywnej terapii. Dwa tygodnie w śpiączce farmakologicznej. Kolejne dwa tygodnie był wybudzany. Po wybudzeniu bardzo logicznie odpowiadał na pytania. Ale mieszały mu się rzeczywistości - opowiada mama Roberta.

Doktor pytał: Robert wiesz, gdzie leżysz? - Tak wiem. We Wrocławiu - odpowiadałem lekarzowi. Gdzie ty jesteś w tym Wrocławiu? - Na rynku.

- Następnie trafiliśmy na rehabilitację - relacjonuje mama Roberta. Rehabilitacja trwa. - Robert czuje, stanie z pomocą, na czworaka chodzi. Powoli, z powodu niedowładu dłoni. Podnosimy mu pupę do góry. Porusza się jak niemowlę. Jest pacjentem rokującym - uśmiecha się Anna Anyszkiewicz.

Rehabilitacja

W jej oczach błyszczy radość. I małe szczęście.

- To jest piękne, bo to są ruchy. To znaczy, że jest przewodnictwo, że zaczyna się coś tam dalej uaktywniać i pracować - cieszy się mama Roberta. - Robert miał wielkie szczęście. W klinice trafiliśmy na cudownego rehabilitanta. Chyba się polubili, znaleźli wspólny język. Dobrze im się razem pracowało - dodaje i zamyśla się. - Generalnie cały czas mamy szczęście. Roberta operował rewelacyjny ortopeda, doktor Paweł Polak.

Co teraz? - Teraz jesteśmy w domu. Dwa razy dziennie rehabilitacja. Za chwilę dojdzie trzecia. Jedna na fundusz, pozostałe prywatnie - mówi Anna Anyszkiewicz. - Czekamy na komórki macierzyste, które mają zadanie wspomóc komórki uszkodzone.

- To są komórki bezcechowe, kiedy trafią w miejsce urazu, nabierają cech sąsiadujących komórek - tłumaczy Maciek, brat Roberta. W jego głosie jest czułość i wzruszenie.

Pięć zabiegów
Terapia komórkami macierzystymi to nowa i bardzo droga sprawa.

- 1 mililitr komórek macierzystych kosztuje 8500 złotych - mówi mama Roberta. Robert, wraz innymi pacjentami w Lublinie, czeka na zabieg. To będzie pięć podań komórek do rdzenia kręgowego. Po każdym Robert trafi do komory hiperbarycznej, która ma wspomóc działanie komórek macierzystych -mówi Anna Anyszkiewicz.

Teraz muszą zgromadzić pieniądze na zabiegi.
65 000 złotych.
Po każdym komora hiperbaryczna.
3000 złotych.

Ponieważ zabiegi nie są refundowane, jedna doba w klinice kosztuje prawie 500 złotych.

- Ale rehabilitacja mojego syna to nie są tylko zabiegi podania komórek macierzystych. To jest jeszcze 5 lat rehabilitacji - dodaje mama Roberta. Będą starali się szukać pieniędzy, prosić, organizować koncerty. Najbliższy odbędzie się 27 lutego o 18 w Domu Chemika w Puławach. To już drugi. Na pierwszym udało się zabrać 8 500 złotych.


Jest nadzieja. Jest też niepokój. - Chłopcy będą trochę królikami doświadczalnymi. Uda się, albo nie uda - mówi mama Roberta.

- To jest praca organiczna. Robert musi budować mięśnie. Każde ćwiczenie coś daje - mówi Maciek, brat Roberta.

Za chwilę Adrianna Opanowska, dziewczyna Roberta pomaga mu podjechać wózkiem do drabinek, zaczną ćwiczyć. Anna Anyszkiewicz patrzy z miłością na syna.
- Dam radę - uśmiecha się Robert. - Prawda, że dam?
- Damy radę - uśmiecha się Ada. I przytula mocno Roberta. - Zdrowia Misiaku, bo miłość i najwspanialszych przyjaciół już masz - mówi cicho.

Czytaj więcej o:
yqshbuuQP
Gość
GOŚĆ
(26) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

yqshbuuQP
yqshbuuQP (12 sierpnia 2016 o 17:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
leading massedly reconciliation alpinestars motorcycle jacket
Rozwiń
Gość
Gość (26 stycznia 2016 o 22:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pani Moniko z całym szacunkiem ale niech się pani następnym razem pierdolnie w głowę przez napisaniem tego typu komentarza bo zakładam ze gowno Pani wie a wydawanie opinii w komentarzach w zasadzie anonimowo jest najłatwiejsze. Tak się składa że znam Roberta i cala jego rodzinę i historia opisana jest jak najbardziej prawdziwa ale takie bezmozgi jak pani i tak wiedzą lepiej.... Na szczęście są tez ludzie normalni i życzliwi ..i m bardzo dziękuję za wszelką pomoc .. ..bo Robert ma ogromne szanse na powrót do zdrowia. Życzę Pani wszystkiego dobrego i oby NIGDY nie miała pani w swoim życiu takiej sytuacjii jak opisana powyżej !!!! I.
Rozwiń
GOŚĆ
GOŚĆ (26 stycznia 2016 o 20:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

MONIKA !!!!!!!!!!!!!! 

WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR.......MAM NADZIEJĘ,ŻE NIGDY, ALE TO NIGDY, NIE POZNASZ OSBISCIE ROBERTA, BO NIE BEDZIESZ WIEDZIAŁA JAK BARDZO GO URAZIŁAŚ SWOJĄ OSOBĄ!!!

Rozwiń
Gość
Gość (26 stycznia 2016 o 08:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moniko nie wiem gdzie widzisz niewiarygodnosc tej historii. To przykre, że aby ludzie uważali coś za wiarygodne to historia musi być podkoloryzowana, a w prawdziwe zdarzenie trudno im uwierzyć. Zanim napiszesz taki komentarz proponuje się zastanowić, jak byś się czula na miejscu Roberta lub jego najbliższych. W życiu zdarzają się różne sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jeżeli masz wątpliwości co do wiarygodności tej historii to możesz zawsze zadzwonić do fundacji Słoneczko i wszystko zweryfikować. Życze Ci abyś nigdy nie musiała być na miejscu Roberta i jego bliskich. I życzę Ci choć odrobiny empatii....
Rozwiń
Gość
Gość (26 stycznia 2016 o 08:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Monika polecam zastanowić się nad sobą.... pulawy to nie jest duże miasto i nikt nie próbowały zmylić takiej historii... szkoda mi tak ograniczonych ludzi jak ty
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (26)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!