poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Magazyn

Robię sweterki dla jajek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 kwietnia 2009, 12:23

Sweterek na dużą szklaną wydmuszkę robi 40 minut, na mniejszą 15. Takich ubranek z koronki Krystyna Sadowska, twórczyni ludowa z Poniatowej, musiała zrobić ponad 200. Schodzą przed Wielkanocą jak świeże bułeczki.

W połowie lat 70. Krystyna Sadowska pracowała w zakładach EDA w Poniatowej. Kiedy złamała nogę, strasznie się nudziła. Wtedy sięgnęła po czasopismo "Przyjaciółka”, w którym dawniej były wykroje. - Trafiłam na wzór narzuty. Poprułam czerwone i zielone swetry, potem część włóczki farbowałam, żeby mieć inne kolory i zaczęłam robić narzutę.

Narzutę zobaczyły koleżanki i też takie chciały. - Pomyślałam, że może warto robić to na sprzedaż. I tak dzięki szydełkowaniu mogłam sobie pozwolić na wyjazdy zimowe w góry, letnie wczasy za granicą.

Serweta jedzie do Australii

Ukończyła kilka semestrów na politechnice, ale straciła zapał do nauki. - Tym bardziej że wydałam się za mąż. Lata 80. były ciężkie, miałam małe dzieci, a nic nie można było kupić, więc im wszystko robiłam szydełkiem: spodnie, czapeczki, rękawiczki, kiedyś nawet śpiwór. A w między czasie serwetki dla klientek - wyliczaa pani Krystyna.

Kiedy pracowała, szydełkowanie było zajęciem dodatkowym. - Ale w 1998 roku poszłam na zasiłek przedemerytalny i stało się to moim głównym zajęciem. Kobitki ze wsi siedziały w malinach, a ja brałam szydełko.

Do dziś dorobiła się wiernego grona klientek, jedna z nich mieszka nawet w Australii. - Jak ma przyjechać na święta, to dzwoni wcześniej i zamawia towar na kilogramy.

17 godzin z szydełkiem

Pani Krystyna należy do Klubu Haftu "Ziemianka” w Nałęczowie. Miesiąc temu zdobyła nominacje do Poniatowianki Roku 2008. Uczestniczy w jarmarkach w Lublinie, Opolu Lubelskim, Sandomierzu, przeróżnych kiermaszach w całym województwie. Wystawia się też w Malborku.

- Tam mnie ciągnie, bo się urodziłam na Żuławach - wyjaśnia. - A tu w 1962 roku przyjechali rodzice i wybudowali dom. Poniatowa to piękna okolica, pełna grzybów, a ja jestem maniakiem chodzenia po lesie. Nie wiem, co to nuda, nie znam okolicznych plotek, nie mam na to czasu. Ciągle jestem w ruchu, bo szydełkowanie to nie tylko godzina dziennie pracy, ale czasem i 17 godzin, jak pilna robota jest.

Debiut jajek

- Zaczęło się od tego, że w zagranicznej prasie zobaczyłam bombkę w ubranku. Później byłam na imprezie w Sandomierzu i obok było stoisko, na którym mieli bombki w koronce. Pod koniec listopada zadzwoniłam do właściciela tego stoiska i przywiózł mi pakę szklanych przezroczystych bombek - opowiada Sadowska.

Później pojechała z koleżanką do producenta i zobaczyła, że mają też w ofercie szklane jajka. - Rok temu wzięłam 10 na próbę i wystawiłam. Zrobiły furorę, dlatego w tym roku przywiozłam dużo szklanych wydmuszek w różnych kolorach i rozmiarach.

Okres jajkowy

Jak przekonuje, ubranka na jajka robi się łatwo, trzeba tylko dobrać nici. Najlepiej takie z połyskiem. - W tym roku robię też jajka w koronce, ale na szklanych kijkach, które można wstawić do wazonu. Ostatnio na kiermaszu wzięłam jajko na kijku, gałązkę bukszpanu i bazi, i pytam klientki, czy ładny stroik. To się kolejka ustawiła i każda pani chciała mieć - zachwala pani Krystyna.

Ubranko na duże jajko robi 40 minut, a na mniejsze 15 minut. Zaczęła je dziergać już w styczniu, bo przywiozła ponad 200 jajek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
szydełkowiczka
jajeczko
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

szydełkowiczka
szydełkowiczka (11 kwietnia 2009 o 18:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja też robię na szydełku ozdoby świąteczne w tym też "sweterki" na jajka , bardzo dużo osób robi takie rzeczy. Problem zaczyna się wtedy gdy chce się taki wyrób sprzedać . Wtedy każdy mówi że drogo nie zdając sobie sprawy ile trzeba pracy żeby taka ozdobę wykonać. Wolą pójść do supermarketu lub na bazar i kupić chińskie wyroby za grosze. Ja robię takie ozdoby tylko dla siebie i na prezenty dla znajomych, bo nie opłaca mi się tego sprzedawać , bo nawet za materiał się nie zwróci.
Rozwiń
jajeczko
jajeczko (11 kwietnia 2009 o 14:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mąż chyba zadowolony bo mu nie marzną...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!