środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Rośliny, które jedzą

Dodano: 30 sierpnia 2007, 14:44

Jedne wabią miodem pszczoły, a potem je duszą. Drugie łechcą włoskami muchy, a potem w ciągu sekundy ściskają w łapach.

Jeszcze inne współpracują z roztoczami. Byle tylko upolować jakieś mięso. Od dziś wszystkie te roślinne potwory można zobaczyć w Lublinie.

Do lubelskiego Ogrodu Botanicznego przyjechało ponad tysiąc okazów najciekawszych roślin mięsożernych z całego świata, od Australii, przez Azję i Afrykę, aż po obie Ameryki i Europę. Co ciekawe, niektóre rosną nawet w Polsce.
- Pokazujemy dwa gatunki rosiczki, którą można spotkać praktycznie we wszystkich zakątkach naszego kraju - mówi Marcin Kaczmarski, współorganizator pokazu. - To najbardziej znane u nas rośliny mięsożerne. Ale nie najciekawsze.
No bo na wystawie można zobaczyć np. roridulę gorgonias - niezwykle rzadki okaz z południowo-wschodniej Afryki, amerykańską kapturnicę czy azjatycki dzbanecznik w jednej z największych na świecie odmian - nepentes miranda. Niektóre rośliny przyjechały do Lublina po raz pierwszy.
- Ale mogą tu zostać dłużej, bo każdy odwiedzający wystawę może jednego z takich "zielonych myśliwych” kupić i zabrać do domu. Ceny: od 10 do 500 zł - zachęca Dariusz Chojnacki, współorganizator wystawy. - Nie mają dużych wymagań. Trzeba pamiętać o podlewaniu, ustawić w odpowiednio nasłonecznionym miejscu i raz na jakiś czas nakarmić owadem.
Okazuje się bowiem, że rośliny mięsożerne spożywają zwierzęta głównie z... przymusu. - Większość tego typu roślin rośnie na glebach ubogich w azot - tłumaczy Chojnacki. - Dlatego łapią owady, z których mogą wyssać białko i w ten sposób uzupełnić poziom azotu.
Ale rośliny mięsożerne mogą się też przejeść. - Muchołówka zaciska owada w jednej ze swoich łapek - mówi Kaczmarski. - Tyle że potem ta łapka obumiera. Jeśli damy jej za dużo owadów, nie będzie już miała zdrowych łapek, które będą mogły zregenerować cały organizm. I roślina uschnie.
Dlatego rosnąc w środowisku naturalnym rośliny tego typu umiejętnie dobierają ilość pokarmu do swoich potrzeb. - Ale muszą też zwracać uwagę na obfitość każdego posiłku. A ta jest uzależniona od wielkości pułapki, którą ma roślina - tłumaczy Chojnacki. - Dlatego jedne żywią się małymi owadami, inne mogą sobie pozwolić na chrabąszcze, a niektóre nawet na małe gryzonie. Nie liczy się smak, tylko wielkość.

Wystawę roślin mięsożernych można oglądać w szklarniach Ogrodu Botanicznego przy ul. Sławinkowskiej 3 w Lublinie, od dziś do niedzieli w godz. 10-18. Wcześniej ekspozycja była pokazywana w największych polskich miastach, m.in. Łodzi, Poznaniu i Chorzowie.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!