czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

"Rózia", "Coś tam", "Bajkopisarz" - przezwiska lubelskich polityków

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 kwietnia 2011, 13:28
Autor: Rafał Panas

 (Archiwum)
(Archiwum)

Złośliwe, sympatyczne, śmieszne – przyglądamy się przezwiskom, jakie dostali lubelscy politycy

Żeby zarobić na przezwisko, wystarczy chwila nierozwagi. Niezgrabne zachowanie w Sejmie lub pojawienie się publicznie w stanie, którego osoby postronne nie powinny widzieć, a już szczególnie dziennikarze. Stąd wzięło się najświeższe przezwisko prezydenta RP – Bronisław "Bul” Komorowski (po wpadce z błędem ortograficznym w księdze kondolencyjnej).

"Bukietowa” lub "Rózia”

Tak było w przypadku Magdaleny Gąsior-Marek (PO) zwanej przez złośliwców "Bukietową” lub sympatyczniej "Rózią”. Wszystko rozegrało się podczas styczniowego głosowania w Sejmie w sprawie odwołania ministra Cezarego Grabarczyka krytykowanego za chaos na kolei i cięcia w drogowych inwestycjach.

Grabarczyk uratował stanowisko, a chwilę po głosowaniu lubelska posłanka wręczyła mu bukiet pięknych kwiatów. Spora wpadka, bo w tym samym czasie rząd zastanawiał się, czy dać pieniądze na przebudowę drogi S-17 z Lublina do Warszawy, a mieszkańcy województwa jak nigdy wcześniej bronili ważnej inwestycji.

– Mnie interesuje, żeby S-17 została wybudowana. Nie kryłam nigdy dobrych kontaktów z ministrem Grabarczykiem, więc jeśli ktoś mnie z nim kojarzy to dobrze – mówi Magdalena Gąsior-Marek i zaraz dodaje: Ja mam do siebie dystans. Cieszę się, że jestem osobą, o której warto rozmawiać. Polityka trzeba kojarzyć, a ja wolę kojarzyć się z kwiatami niż, jak Palikot, z penisem.

Nazwa "Bukietowa” nawiązuje najpewniej do przezwiska Hanny Gronkiewicz-Walz prezydent Warszawy, którą niechętni nazywają "Bufetową” (kiedy pracowała w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju podlegała jej m. in. stołówka pracownicza).

"Coś tam coś tam”

Elżbieta Kruk (PiS) przez dłuższy czas zwana była "Coś tam coś tam”. Telewizje i portale internetowe w listopadzie 2008 r. z upodobanie pokazywały, jak mocno niedysponowana spacerowała po Sejmie. Przezwisko powtarzali nawet ludzie niezbyt interesujący się polityką.

Kruk na pytania dziennikarzy czy jest pijana, stwierdziła: "Potrafię pracować dobrze, potrafię coś tam, coś tam”. Niefortunny występ był jednym z powodów usunięcia się Elżbiety Kruk w cień.

"Mały modelarz”

Jeden z najbardziej oryginalnych plakatów wyborczych w ubiegłym roku miał obecny wicemarszałek województwa lubelskiego Jacek Sobczak (PO). Na dużym zdjęciu trzymał w ręku model samolotu. Sobczak przypominał w ten sposób, że to on nadzoruje budowę lotniska pod Świdnikiem. Złośliwcy od razu nazwali go "małym modelarzem”.

Szef Platformy w Lublinie zwany był wcześniej przez dłuższy czas "Grabarzem”. Powód? Był współwłaścicielem zakładu pogrzebowego Styks w latach 1995–2006.

"Bajkopisarz” i "Wójcina”

Adam Wasilewski (PO), były prezydent Lublina, a teraz radny wojewódzki, zwany był przez krytyków "Bajkopisarzem”. A to przez wyborcze obietnice, których miał nie dotrzymywać. Radni miejscy – Marcin Nowak i Michał Widomski – wręczyli natomiast Wasilewskiemu – jako symboliczny prezent – zdjęcie "leniwca”. W związku z tym nazwa sympatycznego ssaka też bywała używana przez politycznych przeciwników Wasilewskiego.

Kiedy Genowefa Tokarska (PSL) przyjechała z gminy Biszcza do Lublina, żeby zostać wojewodą, na korytarzach mówiono o niej "Wójcina”. Wystarczyło, że tak przez przypadek zwróciła się do swojej szefowej jedna z pracownic Urzędu Wojewódzkiego. Po pewnym czasie "miastowi” dali spokój Tokarskiej, która popracowała nad swoim wizerunkiem.

\"Mały”

Ponoć wicemarszałek województwa Krzysztof Grabczuk (PO) jeszcze w czasach, kiedy rządził Chełmem, nazywany był "Małym”. Przezwisko niedwuznacznie wiązało się ze wzrostem Grabczuka.

– O tym nie słyszałem – mówi Krzysztof Grabczuk. – Od czasów licealnych nazywano mnie "Graby”. Później koledzy mówili o mnie "Stary Graby”, a o moim bracie "Mały Graby”. Taki pseudonim miałem też w środowisku sportowym, kiedy uprawiałem zapasy. Teraz też najbliżsi koledzy tak o mnie mówią.

Polityk przekonuje, że w lubelskim środowisku politycznym rzadko używa się ksywek. – W krajowej polityce ludzie znają się po kilkanaście lat i wtedy używają trwałych pseudonimów. U nas ludzie pojawiają się po wyborach i znikają po czterech latach. Cały czas zmieniają się rządzące ekipy, a to nie sprzyja powstawaniu przezwisk – dodaje Grabczuk

"Wielki Czu” i "Paligniot”

"Wielkim Czu” zwany jest Piotr Czubiński, do niedawna burmistrza Kraśnika. – To przezwisko powstało na forach internetowych, wymyślił je jakiś internauta – mówi jeden z politycznych przeciwników Czubińskiego. "Wielki Czu” nawiązuje oczywiście do filmu "Wielkiego Szu”.

– My mówiliśmy na niego od lat "Czubek” – opowiada nasz rozmówca. Tłumaczy: To z książki "Lot nad Kukułczym Gniazdem”, a nawiązuje do niezrozumiałych, często gwałtownych zachowań Czubińskiego.
Internauci lubują się w tworzeniu przezwisk dla Janusza Palikota (Ruch Poparcia). Większość nie jest zbyt miłych dla wyrazistego i kontrowersyjnego polityka. Do tych bardziej cenzuralnych należy "Paligniot”.

– Jakie by to było przezwisko, to warto podchodzić do tego z humorem i dystansem – twierdzi Grabczuk. – Jeśli potraktuje się je na poważnie, to wtedy zaczyna krążyć. Ja mam do siebie dystans i się nie obrażam.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
scfs
TW Obserwator
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

scfs
scfs (2 kwietnia 2011 o 10:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
paligłup,ku***ek,radny-bezradny,-tak słychać na mieście.
Rozwiń
TW Obserwator
TW Obserwator (2 kwietnia 2011 o 09:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hejtman, Samolocik, Magik vel Chełmiak, Świniopas vel Sławek Dwa Razy
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!