środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Seksimprezy w przerwach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lipca 2007, 16:50

Nazywały ją świętą Barbarą. Chciały jej dokuczyć, więc do łóżka wepchnęły Jesusa. Ale Jesus był w porządku. Gdy wytrzeźwiał, to nawet Baśkę przeprosił.

Baśka, taka delikatna brunetka, ale wie czego chce. Zawsze wiedziała. - Kiedy rok temu trafiła się okazja, żeby pojechać na saksy do Hiszpanii, nawet się nie zawahałam - mówi. - Potrzebowaliśmy z mężem pieniędzy, żeby wreszcie móc się usamodzielnić. Jak długo dorosły człowiek może mieszkać kątem u teściów?

Zbieranina z Polski

Stara się zapanować nad emocjami, ale kiedy zaczyna opowiadać o tym, co przeszła na hiszpańskiej plantacji truskawek, ręce jej się trzęsą. - Właściciele plantacji byli w porządku. Żaden tam obóz pracy. Warunki takie sobie: baraki, wspólna łazienka... To by się dało wytrzymać, ale Polki zrobiły tam piekło.
W baraku zamieszkało ich dwanaście. - Zbieranina z całej Polski - tłumaczy Baśka. - Jedną z nich, Magdę, poznałam już wcześniej. Mieszkała na tym samym osiedlu w Chorzowie. W Polsce była cichą, spokojną dziewczyną. Młodą mężatką z małym dzieckiem. Może była aż za spokojna, bo mąż ją lał, a ona nigdy nawet się na niego nie wydarła. W Hiszpanii zmieniła się nie do poznania. Stała się wulgarna i agresywna.

Seksimprezy

Magda znalazła w hiszpańskim baraku przyjaciółkę: Ilonę.
- Od początku starała się rządzić grupą - opowiada Baśka. - Krzykliwa i bezczelna. Magda patrzyła w nią jak w obraz. Razem zaczęły chodzić na dyskoteki i upijać się do nieprzytomności. Imprezy kończyły się zwykle w cudzych łóżkach. Myślałam, że reszta grupy zgani to ich zachowanie. Byłam naiwna. Po kilku tygodniach tylko ja nie brałam udziału w seksimprezach. Wstydziłam się za nie, ale nie chciałam zmieniać baraku, a tym bardziej pracy z takiego powodu.
Drwiły z niej: Święta, jak ty bez chłopa wytrzymujesz? - pytały matki, żony i narzeczone.
Jak wam nie wstyd tak się zachowywać? - odpowiadała Baśka pytaniem.
To je denerwowało jeszcze bardziej. Kiedyś, gdy były już po kilku winach, przyprowadziły do baraku rosłego Hiszpana - Jesusa - i zamknęły drzwi od zewnątrz. To miał być taki żart. Że niby święta Barbara i Jesus... Pijany mężczyzna spał przy jej łóżku. Gdy wytrzeźwiał, ona wciąż płakała. Przeprosił ją i nożem otworzył drzwi. Wtedy postanowiła odejść z plantacji.

Mężowi ani słowa

Mężowi nie powiedziała o tym ani słowa. - Jeszcze by się o mnie martwił, a przecież musimy jakoś przetrwać rozłąkę - tłumaczy.
Dziś pracuje w Madrycie. Zaprzyjaźniła się z Beatą, mężatką spod Chojnic. - Beatka jest normalna. Kocha męża, ma swoje zasady i zdrada jej nie w głowie. Normalnych jest więcej, ale nawet tam, gdzie pracujemy, nie brakuje dziewczyn z Polski, którym kompletnie odbiła palma. One nie są tak złe i wulgarne jak kobitki z plantacji truskawek. Mówią, że używają życia. Problem w tym, że tak im to życie zasmakowało, że nawet do Polski coraz rzadziej jeżdżą. A niektóre mają dzieci!
- W związku z wyjazdami zarobkowymi za granicę w Polsce pojawiła się zupełnie inna grupa problemów społecznych związana z rozpadem rodziny - wyjaśnia Ewa Rachuta, pedagog-socjoterapeuta z Centrum Pomocy Rodzinie Stowarzyszenia MEDAR w Bydgoszczy. - Żadna rozłąka nie sprzyja związkom partnerskim. Jeśli ktoś wyjeżdża na trzy miesiące, pół roku to nie jest tak źle. Gdy rozłąka się wydłuża, to każdy zaczyna żyć swoimi problemami, prowadzić odrębne życie i pojawia się dystans, konflikt interesów, wreszcie rozpad więzi emocjonalnych.

Spojrzeć prawdzie w oczy

Tomek pracował w Niemczech, w rzeźni. Kilka tygodni temu wrócił do Przemyśla. - W tym samym zakładzie pracowała ze mną Natalia, żona mojego kumpla - opowiada. - On bardzo za nią tęskni. Kiedy wróciłem, nie mogłem spojrzeć mu prosto w oczy. Wiedziałem to, czego on nigdy nie powinien wiedzieć. Że jego żona puszcza się tam z niemieckim brygadzistą, że trwoni kasę. Tego można się było po niej spodziewać, bo zawsze miała zielono w głowie, pachniał jej wielki świat. Właściwie to nie mogę zrozumieć, dlaczego pozwolił jej wyjechać do Niemiec. Ten mój kumpel dużo nie zarabia, ale pieniędzy im na życie nie brakowało. Nie wierzę, że ona do Polski i do niego wróci.
Marzena pracowała w Hiszpanii i w Irlandii. - różnych ludzi spotkałam. Puszczalskie kobiety i zdradzających mężów. To biedni ludzie. Nie zdali egzaminu z życia, bo wydawało im się, że daleko od oczu partnera nie obowiązują żadne zasady, żadne normy. Wierzę, że ci, którzy mają poukładane w głowie, stanowią większość i oni wrócą do polskich rodzin.

Człowiek jest słaby

Arek siedzi z kolegami na Plaza Mayor. To rynek w centrum Madrytu i ulubione miejsce spotkań Polaków. Właściciele knajpek zapraszają do stolików łamaną polszczyzną. Arek sączy piwo. - Czy jestem w porządku wobec żony? - pyta z bezczelnym uśmiechem. - No jasne, bo jak idę z kobitką do wyrka, to za seks nie płacę. Przecież przyjechałem tu zarabiać.
Koledzy pokładają się ze śmiechu. Nagle Arek przestaje się śmiać. Bierze mój aparat fotograficzny. Nie wierzy, że nie zrobiłam mu zdjęcia. Każe pokazać sobie kilka poprzednich fotek. Kiedy się uspokaja, tłumaczy: - Wiesz, kocham swoją żonę. Ale człowiek słaby jest. Bałem się tej rozłąki, a wszyscy znajomi radzili mi: jedź!
- Udzielając porad nigdy nie możemy powiedzieć komuś, aby się zgodził się na zagraniczny wyjazd partnera lub też nie. Taka decyzja musi być podjęta samodzielnie, z pełną świadomością określonych konsekwencji - Rachuta. - Dobrze, aby była to wspólna decyzja partnerów, za którą każdy z nich weźmie odpowiedzialność.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!