niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Selekcjoner

Dodano: 9 marca 2006, 10:16

Masz złe buty? Nie wejdziesz.
Masz zły dres? Nie wejdziesz.
Źle Ci z oczu patrzy? Nie wejdziesz.
Nie nadajesz się. A czasami wystarczy, że po prostu nie spodobasz się selekcjonerowi

- Nigdy nie czułam się tak poniżona - opowiada Magda.
Ze swoim chłopakiem i znajomy-
mi wybrała się do niedawno do "Czekolady”. Przy drzwiach zatrzymała ich kobieta-sele-
kcjonerka. - Powiedziała,
że mój chłopak nie wejdzie.
Stwierdziła, że goście klubu mają wyglądać czysto i schlud-
nie, a on tak się nie prezentuje - wspomina dziewczyna. - Dla mnie to był szok, bo Piotrek miał na sobie niebieskie jeansy Ralpha Laurenta, granatowe, skórzane mokasyny.
Selekcjonerka nie odpuściła.
Po kłótni Marta i jej znajomi opuścili lokal. O zajściu dowiedział się współwłaściciel lokalu. - Takie zachowanie było karygodne - mówi Fili Lewak. - Dlatego podziękowaliśmy tej pani za pracę. Zbyt często ludzie się na nią skarżyli. A przecież selekcjonowanie nie polega na obrażaniu i odstraszaniu klientów. Trzeba to robić z taktem i kulturą.

Gorsze niż adidasy
Coraz więcej klubów w Lublinie stawia przy wejściu selekcjonerów. Mają pilnować, by do środka nie dostał się żaden niepożądany element. Zwyczajnie, selekcjonują ludzi. To oni decydują, kto się może bawić.
Piotr Kozicki, selekcjoner z
"Czekolady” na rozmowę z nami przyszedł w niebieskiej bluzie. - W czymś takim tobym się nie wpuścił. Ale na szczęście nie jestem teraz w pracy - śmieje się Kozicki. Zresztą, kiedyś nie zostałem w tym wpuszczony do jednego z klubów. Innym razem byłem ubrany w
sportowe buty. Gość, którego nie chciałem wpuścić też. Tyle że nie tylko obuwie mnie raziło w tym człowieku. Jego zachowanie było gorsze niż adidasy.
I o to zazwyczaj chodzi: Co z tego, że gość przyjdzie w odświętnych sztruksach i lakierkach, jak mu źle z oczu patrzy? Wygląd to nie wszystko - tłumaczy jeden z selekcjonerów z lu-
belskiego Klubu Kino. Nie, nie przedstawi się. Wystarczy, że w pracy musi się użerać z tymi, których nie wpuści.

Jak oszukiwać
Selekcjonerzy mówią, że przy niewpuszczaniu na imprezy stosują różne tricki. - Nie lubię bezpośrednio komuś wyrzucać, że nie wej-
dzie, bo źle wygląda - mó-
wi Marek Cieślak z Klubu 68, który od kilkunastu lat pracuje w klubach. Przez długi czas był ochroniarzem i selekcjonerem w jednej osobie. - Czasami mówiło się, że impreza jest zamknięta, albo tylko dla studentów. W ostateczności zawsze można było spytać o kartę klubową. Nawet jak klub takich nie miał, to nieproszony gość dawał sobie spokój.
W "Czekoladzie” czasami dys-
kretnie zwraca się uwagę, że powodem niewpuszczenia jest strój. - Mówię, że dziś bawimy się w krawatach - tłumaczy Piotrek. - Czasami się zdarza, że ktoś jedzie do domu, żeby się przebrać i wrócić do nas.
Nie ma żadnych regulaminów. O tym, kto wejdzie - albo nie - de-
cyduje selekcjoner. - Gdybyśmy stworzyli taki spis, musielibyśmy go zmieniać co kilka tygodni. Mniej więcej co tyle, co ile zmienia się moda. Bo raz na topie będą skórzane buty, a zaraz eleganckie adidasy - tłumaczy właściciel "Czekolady”. - Dlatego selekcji dokonuje się intuicyjnie. Chodzi o to, żeby człowiek traktował wyjście do klubu, jak wyjście do teatru albo na imieniny kuzynki. A na takie imprezy nie przychodzi się przecież w starych trampkach i przepoconej koszulce.

Kasa najważniejsza
Każdy z klubów ma swoją klientelę. Mówi się, że do Czekolady przychodzą najlepsze laski. Tam też spotykają się prawnicy. Tu selekcja działa najprężniej. - Nie zależy nam na osobach, które przyjdą, spiją się i narozrabiają. Albo takich, które przez całą noc będą smętnie sączyć jedno piwo - mówi Piotrek. - To klub na poziomie.
Na dobrego selekcjonera nie pomogą też łapówki; rzadko zresztą proponowane. Za to znajomości przydadzą się jak najbardziej. - W clubingu siedzimy od lat. Wiemy, kto jest kim i jak się zachowuje. Osoby sprawdzone i zna-
ne zawsze mają szanse na wejście - tłumaczy Piotrek Cieślak.
Nieoficjalnie część z nich przyznaje, że wpuszczani są ci, którzy mają pieniądze. To nieoficjalny przykaz właścicieli. - Kiedyś pozwoliłem wejść chłopakowi, który przez cały czas kupił jedno czy dwa piwa. Zaraz przyleciał właściciel i zakazał wpuszczania takich gości - opowiada jeden z lubelskich selekcjonerów. - Reguła jest jedna: masz kasę, wchodzisz.

Solarium nie pomoże
Im trudniejsze wejście do klubu, tym klub popularniejszy. - To
działanie psychologiczne - podkreśla ze znawstwem Marek. - Gość myśli, że jak udało mu się wejść, to jest kimś i przechwala się kumplom, gdzie to on był.
I niektórym naprawdę zależy na wejściu. - Na przykład paniom, które parę godzin wcześniej wykorzystały tygodniowy karnet do solarium - śmieje się Piotrek. - Ale nie ulegam.
Dziś lubelskich selekcjonerów jest ledwie kilkunastu. Większość to ochroniarze, którym dorzu-
cono dodatkowy obowiązek selek-
cjonowania ludzi.
- W porównaniu z Warszawą czy Krakowem, jesteśmy mocno opóźnieni. Tam ludzie nie obrażają się, gdy ktoś im powie: "Sorry, nie możesz wejść” - mówi selekcjoner z praktyką w Nowym Jorku. Teraz przenosi amerykańskie wzorce do Lublina. Robił to w "Kinie”, "Atmosferze” i "Cafe Essence”. Przygotowywał imprezy, na które mogli wejść ludzie, którzy znaleźli się na liście. Taki spis często tworzył sam, będąc selekcjonerem i promotorem w jednej osobie. - Promotor promuje dany klub i sprasza gości. Ale tylko tych wybranych - mówi.
Wspomina także o kartach wstępu, które są wydawane z po-
lecenia bywalców klubu. Kolega poleci koleżankę, ta kolegę. I tak w klubie znajdują się osoby, które się znają. - Takie coś funkcjonuje już w Warszawie - mówi. - U nas to selekcjonowanie dopiero raczkuje.

Czerwony dywan
Jego marzenie to selekcja z prawdziwego zdarzenia; jak w amerykańskim filmie. - Selekcjoner powinien stać przed wejściem do klubu z jednym lub dwoma ochro-
niarzami. Przed nim znajdowałyby się słupki i linka odcinająca ich od gości. Z listą w ręku sprawdzałby, kto może wejść, a kto musi odejść, bo nie został zaproszony - przedstawia swoje plany. - No i dywan. Przed klubem powinien być czerwony dywan. Tak, żeby ludzie czuli się jak gwiazdy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!