poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Silna kobieta z ciepłymi piosenkami

Dodano: 17 listopada 2005, 11:12

Najpierw była radość na wieść o przygotowywaniu przez Beatę drugiego albumu. Potem uniesienie po wysłuchaniu w radiu pięknej piosenki "Teraz płynę”. W końcu odliczanie czasu do premiery longplaya pod takim samym tytułem.

Aż tu na tydzień przed wyczekiwanym z niecierpliwością 18 listopada gruchnęła wiadomość, która zjeżyła wszystkim włosy na głowach: Beata miała groźny wypadek. Co z Beatą, co z płytą?
Na szczęście wypadek okazał się groźny tylko teoretycznie. Artystka oraz towarzyszący jej mąż i córka wyszli z kraksy prawie bez szwanku. - Uratował nas nasz masywny samochód - ocenia Andrzej Pietras, mąż Beaty i jej menedżer. - Gdyby ta ciężarówka z szalonym kierowcą uderzyła w lekkie osobowe auto, byłoby po nas. Ale ważący 2,5 tony ford expedition, w którym siedzieliśmy, okazał się dla nas zbawienną ochroną.
Beata zwraca uwagę, że to zasługa męża. - Zakup tego samochodu to był Andrzeja pomysł i jak zwykle miał rację, kiedy przekonywał mnie, że powinniśmy jeździć bezpiecznym autem.
Ponieważ wszystko skończyło się na strachu, potłuczeniach i kasacji samochodu, nie było potrzeby przekładać premiery albumu. - Beata jest bardzo silną kobietą i szybko otrząsnęła się z tego koszmaru - opowiada Pietras. - Kiedy zapytałem ją na początku tego tygodnia: dasz sobie radę z całym tym promocyjnym zamieszaniem związanym z premierą, odpowiedziała, że będzie OK.
Beata, tak samo jak życie rodzinne i spokój, lubi pracę i związane z nią napięcie. - Kiedy zbliża się taki dzień, jak 18 listopada, czuje wielki przypływ energii. Chyba mogłabym przenosić góry - wyznaje piosenkarka. - Jestem w stanie udzielić kilkunastu wywiadów dziennie i w ogóle nie czuję zmęczenia.
Artystka ma o czym opowiadać, bo historia jej drugiego solowego longplaya jest wyjątkowo interesująca. - Pracowaliśmy częściowo w Polsce, a częściowo w duńskim studiu PUK, gdzie nagrywały takie gwiazdy, jak George Michael, Elton John, Depeche Mode czy Gary Moore - opowiada Beata. - Myślę, że dzięki temu osiągnęliśmy brzmieniowo wszystko, co można w dzisiejszych czasach osiągnąć. Jeśli chodzi o sound, "Teraz płynę” to płyta na światowym poziomie.
"Światowości” albumowi przydaje też udział amerykańskich instrumentalistów. - To muzycy waszyngtońskiej sceny jazzowej: pianista George Hazelrigg, kontrabasista Geoff Hazelrigg i trębacz Jimmy Willson - wylicza Pietras, który jest producentem całości.
Album zawiera 12 piosenek skomponowanych przez Adama Abramka i Pawła Sota. Słowa do wszystkich napisała Beata Kozidrak.
Dla kogo jest płyta? - Myślę, że longplay spodoba się wszystkim, którzy szukają w muzyce ciepła i pozytywnej energii - ocenia Beata. - No i tym, którzy ponad wszystko cenią szczerość w tekstach piosenek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!