poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

Skolimowski idzie po Oscara

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 września 2010, 16:54

Rozmowa z reżyserem nagrodzonego w Wenecji filmu "Essential Killing” rozmawia Waldemar Piasecki

• Pański film "Essential Killing” zdobył na 67. Festiwalu Filmowym w Wenecji nie tylko nagrodę specjalną, ale zrobił także prawdziwą furorę wśród publiczności, jest powszechnie komplementowany przez fachowców i recenzentów kina. Tarantino wręczając Panu nagrodę powiedział, że zrobił Pan wielki film. Co na to autor?

– Nie będę udawał, że mnie to nie obchodzi. Nie będę ukrywał, że mnie to nie cieszy. Uważam, że zrobiłem zapewne swój najlepszy film.

• Wraca Pan na ekrany po latach przerwy w wielkim stylu. Do tego thrillerem o bardzo wartkiej i widowiskowej akcji, co nieco odbiega od Pańskich filmów sięgających raczej w obszary psychologii. Co było motywem tego "comeback'u”?

– Lenistwo. Chciałem zrobić jakiś film koło swego domu na Mazurach. Żebym nie musiał zrywać się bladym świtem na zdjęcia z jakiegoś hotelu, gnać w poszukiwaniu planów zdjęciowych itd. Temat niejako znalazł się sam, bo niespełna 20 kilometrów od domu jest lotnisko w Szymanach, które zasłynęło tym, że lądowały na nim amerykańskie samoloty z więźniami, poddawanymi następnie specjalnym przesłuchaniom.

Którejś zimowej nocy wracałem do domu samochodem i w odległości dwóch kilometrów od Szyman wpadłem poślizg. Omal nie zakończyło się to katastrofą – wypadnięciem z drogi i stoczeniem ładnych parę metrów w dół. Doznałem olśnienia. Skoro coś takiego mnie się przydarzyło, mogło się zdarzyć także w czasie konwoju. Więźniowie mogli uciec i błąkać się po okolicy w poszukiwaniu jakiegoś ratunku. Tak powstał pomysł na scenariusz, który następnie napisaliśmy wspólnie z Ewą Piaskowską.

• Trafiając w aktualny i gorący temat polityczny, jakim jest dyskusja wokół tajnych więzień
amerykańskich, których ponoć nie było, w tym tego koło Pańskiego domu...


– Nic podobnego. To nie jest film polityczny, ani nawet ocierający się o politykę, jak by chcieli niektórzy. To jest współczesna baśń z przełomu XX i XXI wieku. O tym, jak jest możliwe w świecie naszej cywilizacji i naszych wartości, aby człowiek był ścigany jak zwierzę z zamiarem upolowania, aby używano do tego najnowocześniejszej technologii wojennej oraz zmuszano go do robienia rzeczy obrzydliwych i strasznych, w tym do zabijania. Po to tylko, aby jeszcze na jakiś czas udało mu się ujść z życiem. W filmie w ogóle nie odnoszę się do kwestii racji. Tego, czy ścigany jest winien czegokolwiek czy jest niewinny. Polityka mnie nie interesuje. Mnie interesuje sytuacja człowieka, który przeciw sobie ma dokładnie w s z y s t k o.

• Czyli Skolimowski nie zrobił filmu o tajnym więzieniu CIA w Polsce?

– Powtórzę: ten film to czysta fantazja. Opowieść o tym, co się nam może przydarzyć we współczesnym świecie. Taki, moim zdaniem, prawdopodobny wariant naszej rzeczywistości. Temat uważam za wyczerpany.

• Akcja filmu toczy się nie tylko w zaśnieżonych pejzażach europejskich, ale także w afgańskich górach... Nie brakuje zapierających dech efektów specjalnych. To jest produkcja po prostu hollywoodzka.

– Kiedy pokazałem scenariusz Jeremy'emu Thomasowi, producentowi m.in. Bertolucciego, ten uznał, że to jest materiał na większe kino niż tylko lokalna historia zbiega ściganego w obcym klimacie i otoczeniu. Udało się znaleźć koproducentów także poza Polską i realizacja nabrała rozmachu. Kręciliśmy także w Norwegii, a sceny afgańskie w Izraelu, nad Morzem Martwym. One zostały następnie odpowiednio wzbogacone wojennymi efektami specjalnymi.

• Film praktycznie jest bezdialogowy. Widz pozostaje obserwatorem ucieczki i pościgu z pozycji ścigających i ściganego.

– Taki był zamysł. Tu nie ma nic do opowiadania i interpretowania dialogowego. Jest sytuacja psychologiczna, z którą widz ma się zmierzyć.

• Głośno mówi się, że "Essential killing” zostanie zgłoszony do konkurencji oscarowej jako film anglojęzyczny, bo jako taki powstał. Pozwoliłoby mu to na rywalizację w kilkunastu kategoriach, a nie tylko jednej "zagranicznej”.

– Jak słyszę, jest już takie zainteresowanie. Oczywiście film musiałby zostać wcześniej wprowadzony do dystrybucji w Stanach. Jakkolwiek producentami są Polska, Węgry, Norwegia i Irlandia, film nie jest na pewno produkcją traktującą o sprawach peryferyjnych czy lokalnych... Jest to formalnie film anglojęzyczny, a odtwórcą głównej roli jest znany amerykański aktor i artysta Vincent Gallo, który stworzył znakomitą kreację.

• Uznaną za najlepszą na festiwalu w Wenecji...

– W pełni zasłużenie. Nie był obecny i nagrodę odbierałem w jego imieniu.

• Jaki może być odbiór filmu w Stanach?

– Zapewne niejednoznaczny. Wielu ludziom może się podobać, ale znajdą się tacy, których może zdenerwować. Najważniejsze, aby nie pozostał nikomu obojętny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!