sobota, 10 grudnia 2016 r.

Magazyn

Skrzydlata pasja

Dodano: 27 września 2002, 13:44

Na taki widok miłośnicy skrzydlatych maszyn czekali... 66 lat; ostatni oryginalny RWD-6 zakończył bo
Na taki widok miłośnicy skrzydlatych maszyn czekali... 66 lat; ostatni oryginalny RWD-6 zakończył bo

- Któregoś dnia syn Dariusz przyszedł ze szkoły i powiedział, że zostanie ona nazwana imieniem Żwirki i Wigury, słynnych polskich lotników. Zaproponowałem, aby zrobił jakiś model samolotu, ale po dłuższych rozmowach doszliśmy do wniosku, że widoczniejszym symbolem będzie zrobienie repliki RWD-6 o rzeczywistych rozmiarach, która ozdobiłaby plac Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 w Białej Podlaskiej - opowiada Artur Słowikowski.

Chciał być kolarzem, został konstruktorem

Pan Artur jest mechanikiem samochodowym. Przez wiele lat pracował w różnych zakładach. Dziesięć lat temu zdecydował, że otworzy własną firmę. Od tego czasu na podwórku państwa Słowikowskich przy ulicy Mieszczańskiej praca wrze. Żona konstruktora repliki RWD-6 także prowadzi swój własny interes - zajmuje się krawiectwem. Dzieci, 19-letni Robert, 17-letni Dariusz i 15-letnia Agata pomagają rodzicom jak mogą.
W latach 70. pan Artur uprawiał wyczynowo kolarstwo. Był zawodnikiem LZS "Krzna”, który później został przemianowany na Robotniczo-Akademicki Klub Sportowy "Raks”. Zwyciężył m.in. w Ogólnopolskim Wyścigu Kolarskim w 1978 roku. Nieszczęśliwy wypadek, w wyniku którego doznał urazu kręgosłupa, uniemożliwił mu kontynuowanie tej pasji. Miejsce kolarstwa zajęły samoloty.

Żmudna praca po godzinach

Prace nad budową repliki samolotu rozpoczęły się w kwietniu br.
- Syn Darek pochwalił się w szkole wychowawczyni, ta z kolei dyrektorowi. Na początku dyrektor był zaskoczony pomysłem, ale wyraził zgodę. I zaczęliśmy robić... - wspomina pan Artur. W trakcie późniejszych prac do budowy dołączył Andrzej Kostrubała, który bardzo dużo pomógł przy wykończeniach.
We wszystkie materiały budowniczy RWD-6 zainwestował z własnej kieszeni. Koszt samych materiałów wyniósł 5.700 zł. A. Słowikowski liczy na to, że zwróci się przynajmniej część kosztów produkcji maszyny. Szkoła zaczęła więc szukać sponsorów. Część pieniędzy już wpłynęła.
Pan Artur przy budowie repliki RWD-6 wzorował się na książkach i opracowaniach Wiesława Schirla. Jednak, jak podkreśla, dokumentacji technicznej na ten samolot nie było. Rysunki, szkice sporządzane były w 1931 roku od ręki. Składano maszynę bardzo szybko, tak aby zdążyć na zawody Challenge w 1932 roku. Po II wojnie światowej szczątkowa dokumentacja RWD-6 zaginęła.
Replika RWD-6, o rozpiętości skrzydeł 11 metrów i długości 6,60 metra, waży 480 kilogramów. Samolot, niestety, nie poleci. Ma, co prawda, silnik od małego fiata, a śmigło wydaje piękny dźwięk. Oryginał miał podobną wagę własną: 470 kg (przy masie użytkowej 750 kg).

Co dalej?

Od pewnego czasu trwają rozmowy między konstruktorem repliki RWD-6 a dyrekcją Muzeum Lotnictwa w Krakowie. Kraków jest zainteresowany zakupem samolotu. A. Słowikowski jest gotowy do wykonania kolejnej repliki przedwojennej maszyny.
Tymczasem RWD-6 mogą podziwiać miłośnicy skrzydlatych maszyn. 1 września, podczas festynu "Zakończenie wakacji” w Białej Podlaskiej, mieszkańcy z dużym zainteresowaniem przyglądali się efektowi pracy bialskich mechaników. Tydzień później samolot został zaprezentowany publiczności podczas pikniku lotniczego w Radomiu. A 14 września, podczas uroczystej ceremonii nadania imienia lotników Żwirki i Wigury Zespołowi Szkół Zawodowych nr 2 w Białej Podlaskiej, replika RWD-6 stanęła na szkolnym placu, gdzie można ją oglądać.
Czy pan Artur poprzestanie na budowie jednej skrzydlatej maszyny?
- Możliwe, że muzeum z Krakowa będzie z nami współpracować i coś jeszcze zbudujemy - ma nadzieję konstruktor.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO