niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Śnieg pada, a życie toczy się dalej

Dodano: 19 marca 2009, 18:54

W środę nagły atak zimy sparaliżował miasto. Dziś już było lepiej. Sprawdziliśmy, jak sobie radzą z zimą w Lublinie ci, którzy muszą pracować na dworze.

Płatki, kwiatki, płatki, płatki

Jerzy Więcek od roku zajmuje się handlem i ma stoisko z kwiatami "na murku” przy Krakowskim Przedmieściu.

- To moja pierwsza zima tutaj. Łatwo nie jest, ale zarabiać jakoś trzeba - komentuje pan Jerzy. Zaczyna wcześnie rano. Musi odśnieżyć zadaszenie i chodnik. - Na szczęście, wystarczy jak zrobię to raz w ciągu dnia, 20 minut i mam z głowy - opowiada.

- Ale teraz okropna pogoda, ciągle sypie. Ludzie myślą tylko o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się w domu. Rzadko kto zaprząta sobie głowę kwiatami, no chyba że musi - dodaje.

Debiutant w walce ze śniegiem

Jakub Błaziak, odśnieża chodniki i robi to dopiero od lutego. -To moja pierwsza praca w takim charakterze, ale dobrze, że w ogóle coś się znalazło -mówi pan Jakub.

Pracę zaczyna przeważnie o 7 rano. Odśnieżenie i posypanie chodnika piachem z solą zajmuje mu około dwóch godzin.

- Zaczynam od chodnika przed Urzędem Pracy przy ul. Niecałej. Muszę się z tym wyrobić przed przyjściem pierwszych pracowników, żeby ludzie mieli jak przejść -opowiada.

- Wiadomo, że przy kiepskiej pogodzie jak w środę czy czwartek pracuje się gorzej. W tym tygodniu musiałem odgarnąć całe góry śniegu. Ale nie narzekam, mam odzież ochronną i jakoś daję radę -mówi pan Jakub i dodaje z uśmiechem - Przecież nie wezmę wolnego, z tego powodu, że pada.

Bezpieczeństwo nie zna pogody

Monika Labrenz jest od dwóch lat strażnikiem na przejściu dla pieszych. Z odblaskowym znakiem STOP stoi na ulicy Radziwiłłowskiej.

- Moje zajęcie nie należy do najłatwiejszych. To duża odpowiedzialność, bo przecież chodzi o dzieci - mówi. - No i niestety stać trzeba nawet jak pogoda kiepska. I stoi tak codziennie od godziny 7.30 do 15.30. -Te przepisowe osiem godzin muszę być, bo wtedy w okolicach szkoły kręci się najwięcej dzieci - opowiada.

Chociaż lubi swoją pracę, to czasami ma dosyć. -Najgorzej jest w zimie. Nie dość, że jest ślisko, to kierowcy jeżdżą jak szaleni - opowiada. - Chociaż widać mnie na kilometr, niektórzy w ogóle się tym nie przejmują i jeszcze przyspieszają.

Marznie kiedy chce

Damian Samulak, rozdaje na deptaku ulotki na deptaku. Jest studentem, zarabia, jak sam mówi "na bułkę”. Przyznaje, że praca nie należy do najprzyjemniejszych, ale jak na razie nie narzeka.

- Każdy grosz się przyda. Dobrze, że w ogóle coś mam - mówi Damian. Najbardziej odpowiadają mu godziny pracy. - Przychodzę, kiedy chcę i stoję tyle, ile mi się podoba. Teoretycznie mógłbym nie pracować jak pada, ale wykorzystuję każdą okazję.

Niestety w taką pogodę nie wygląda to różowo. Ludzie są bardziej nerwowi niż zwykle. Często padają wyzwiska pod moim adresem -opowiada. - Ale już się przyzwyczaiłem.




Czytaj więcej o:
koluh
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

koluh
koluh (14 czerwca 2009 o 22:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
lol, jakby co to nie ja
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!