niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Spadamy stąd!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 maja 2006, 12:41

Do pracy, do szkoły, na studia. Z granicę albo do bogatszych regionów Polski. Rekordowo dużo mieszkańców ucieka z naszego regionu w poszukiwaniu lepszego życia

Karolina Borzęcka pochodzi z Zamościa. Dwa lata temu skończyła liceum. Po szkole stanęła przed wyborem: zostać blisko domu i studiować w Lublinie, czy wyjechać do Warszawy, na studia w najbardziej renomowanych uczelniach w kraju?

Warszawa lepsza

- Złożyłam dokumenty na lubelski UMCS i Uniwersytet Warszawski - opowiada Karolina. - Dostałam się na jedną i na drugą uczelnię, ale... zdecydowałam się na Warszawę.
Dziś Karolina nie żałuje tamtej decyzji. - Chodzę na wykłady do prof. Balcerowicza czy prof. Bartoszewskiego - wyjaśnia. - Czuję, że jestem w samym środku wielkiego świata. Zawsze o tym marzyłam. Powoli zaczynam szukać pracy, ale z tym problemu być nie powinno. Jedno wiem na pewno: po studiach zostanę w Warszawie.
Podobnych przypadków z roku na rok jest coraz więcej. Z danych Urzędu Statystycznego w Lublinie wynika, że już w 2000 r. z naszego województwa wyprowadziło się ponad 7 tys. ludzi. - W kolejnych latach ta liczba wzrosła o tysiąc. A roku 2004 przekroczyła 9 tysięcy - tłumaczy Wojciech Żuchowski, kierownik Wydziału Udostępniania Informacji US. - Jak łatwo policzyć, w ostatnich pięciu latach z Lubelszczyzny na stałe wyemigrowało prawie 40 tys. ludzi.

Podkarpacie też nie najgorsze

Dokąd uciekają lublinianie? - Do bogatszych regionów Polski - wyjaśnia Żuchowski. - Przede wszystkim do Warszawy i okolic. Tam rocznie przeprowadza się prawie 5 tys. naszych mieszkańców. W dalszej kolejności jest Małopolska, Śląsk i... Podkarpacie.
A to dopiero początek, bo coraz częściej wyjeżdżamy za granicę. W statystykach każdego roku odnotowanych jest tu pół tysiąca osób wyjeżdżających poza Polskę. Tyle że urząd odnotowuje tylko tych, którzy wyprowadzają się na stałe. A nie na kilka tygodni albo miesięcy.
- Bo od kilku lat prawdziwa rzesza mieszkańców Lubelszczyzny jedzie za granicę do pracy - zauważa Jacek Gallant, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie. - Szacujemy, że rocznie na zagraniczny zarobek wyjeżdża od nas ponad 30 tys. ludzi. Najwięcej do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.
Przyczyny są oczywiste. - Bezrobocie i brak szans na poprawę warunków życia w miejscu zamieszkania - kwituje krótko dr Mariusz Gwozda z Instytutu Socjologii UMCS. - A jeśli wierzyć statystykom, to jesteśmy najbiedniejszym regionem Unii Europejskiej.
- Staliśmy się przyjemną rolniczą krainą, która nie daje szans na dobrą pracę - dodaje Gallant. - Padł przemysł, nie ma zagranicznych inwestycji ani nawet dróg dojazdowych. Wcale się nie dziwię, że jak ktoś ma coś do zaoferowania, to od nas ucieka.

Polska \"C”

Podobnie mówią sami wyjeżdżający. - Na Lubelszczyźnie nie ma żadnych perspektyw dla młodych ludzi - nie kryje pochodzący z Lublina Jakub Chudzik. - W tym roku kończę studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. O pracę jestem spokojny, bo już teraz mam trzy ciekawe oferty.
Jedną z propozycji Jakub dostał od firmy kosmetycznej, z którą współpracuje od drugiego roku studiów. - Na początku pracowałem tam po kilka godzin tygodniowo, a i tak spokojnie zarabiałem na utrzymanie, a do tego zebrałem mnóstwo ciekawych doświadczeń.
Teraz praca zajmuje Jakubowi już znacznie więcej czasu. - Nie pamiętam, kiedy miałem wolny weekend - przyznaje. Zarobki? - Nic nadzwyczajnego, trzy tysiące zł miesięcznie. Liczę, że po studiach dostanę więcej.
Wysokie zarobki i możliwość pracy w najlepszych firmach przyciąga do dużych polskich miast najbardziej zdolnych z biedniejszych regionów. M.in. od nas.
- Na wyjazd decydują się przede wszystkim ludzie młodzi i wykształceni. To poważny problem - zaznacza dr Gwozda. - Nasz region postrzegany jest jako ta część Polski, która nie stwarza szans na wszechstronny rozwój zawodowy i godne w sensie materialnym życie. Jeśli nie wykorzystamy funduszy unijnych i nie zachęcimy biznesu do inwestycji na Lubelszczyźnie, to staniemy się na długo przysłowiową Polską "C”.

Jaka tragedia?

Inaczej do sprawy podchodzą lokalne władze. - Nie dramatyzowałbym aż tak bardzo - odpowiada Jerzy Kędra, wicestarosta powiatu łukowskiego, jednego z rekordowych pod względem migracji w naszym regionie. - Zaledwie mały ułamek ogólnej liczby mieszkańców decyduje się na wyjazd. Nie ma tragedii.
Miłosz Bednarczyk
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!