wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Spaliła się "Knajpa U Fryzjera". Dzisiaj koncert i licytacja

Dodano: 8 lutego 2013, 11:40

 (Jacek Świerczyński)
(Jacek Świerczyński)

W sobotę, 9 lutego, w Domu Architekta SARP w Kazimierzu zagra większość zespołów, które kiedykolwiek wystąpiły na deskach "Fryzjera”. Jan Wołek poprowadzi aukcję obrazów. Nadzwyczajna impreza ma na celu pomoc rodzinie Roberta Sulkiewicza po pożarze Knajpy U Fryzjera.

Choć od pożaru minęło 6 tygodni, to Robert Sulkiewicz z trudem panuje nad wzruszeniem. Dach restauracji, mieszczącej się w zabytkowym budynku, gdzie wcześniej był zakład fryzjerski, jest prowizorycznie zabezpieczony przed deszczem. Stoimy w miejscu, gdzie mieścił się ogródek i scena na powietrzu. Krajobraz cały czas przypomina jedno wielkie pobojowisko.

– Był sylwester, byłem chory, moja żona była chora, a o 12.20 dostałem telefon z restauracji, że się pali. Ubrałem się, przyjechałem na miejsce. Poszedł ogień ze skrzynki, wszystko się wyłączyło zgodnie z regułami. Ogień szybko poszedł po kablach. Jedna odważna dziewczyna rzuciła się z gaśnicą. Druga zadzwoniła po straż – opowiada Robert Sulkiewicz, właściciel restauracji.

Na miejsce podjechało 10 jednostek straży pożarnej. Cała ulica została zablokowana. Na dole paliło się jedno pomieszczenie. Zaczęła palić się cała góra. Goście, którzy znajdowali się w Knajpie U Fryzjera, zostali bezpiecznie ewakuowani. Do godziny 17 trwało dogaszanie budynku.

Pożoga

Cała góra się spaliła. – Spaliły się meble, obrazy, elementy dekoracji. Dół został uratowany, jednak jest zalany wodą. Na dobrą sprawę trzeba to odbudowywać od nowa. "Fryzjera” w tym miejscu na pewno już nie będzie – mówi Sulkiewicz. Nie będzie, bo właściciel budynku, od którego Robert Sulkiewicz go wynajmował, ma inne plany. – Ma do tego prawo. Natomiast nie jest powiedziane, że "Fryzjera” nie będzie gdzie indziej w Kazimierzu.

Czy lokal był ubezpieczony?

– Budynek tak, odszkodowanie dostanie właściciel, od którego wynajmowałem lokal na restaurację.
Jak restauracja się spaliła, przyjaciele Roberta ruszyli z pomocą. 19 stycznia w restauracji "Przystanek Korzeniowa” odbył się koncert zespołu Dziady Kazimierskie. Zorganizowali "narodową zrzutę” na Sulkiewiczów. – To bardzo nam pomogło, bo jak los nagle zmienia życie, to zostaje się na lodzie – mówi Robert. – Bez tej pomocy nie byłoby z czego zrobić opłat. Potem nie byłoby z czego zapłacić za mieszkanie, które wynajmujemy. Musielibyśmy wyprowadzić się z Kazimierza.

Jest nieszczęście, jest pomoc

Pomoc dla Sulkiewiczów trwa. Dzięki inicjatywie Agnieszki i Tomka Małolepszych, właścicieli restauracji "Przystanek Korzeniowa” oraz Jana Wołka, który jest przyjacielem rodziny.

– To oni podjęli się zebrania obrazów na aukcję i organizacji koncertu. Pomaga Stasiu Leszczyński z zespołu NeoKlez, z którego inicjatywy w sobotę, 9 lutego, o 18 rozpocznie się w Domu Architekta SARP impreza muzyczna – tłumaczy Sulkiewicz.

Na apel w sprawie pomocy odpowiedziało bardzo wiele osób z Kazimierza i Polski. Organizatorzy aukcji, która nastąpi po koncercie – a którą poprowadzi Jan Wołek – zgromadzili już dużą kolekcję obrazów. Część będzie licytowana w Kazimierzu, część w Warszawie. Dzień później w restauracji "Żywiciel” przy placu Inwalidów 10 odbędzie się kolejna aukcja i występ barda Marka Rawskiego.

– To są odruchy serca ludzi, które mnie i Zuźkę, moją żonę, podtrzymują na duchu. Nie zamierzam żyć z aukcji oczywiście. Już dostałem dwie propozycje pracy. I mam nadzieję, że w Kazimierzu zostanę, bo tu urodziły się moje dzieci. Gdyby nie przyjaciele, to nie wiem, co by było.

Los

Człowiek planuje, marzy, a los płata figle. Nagle odmienia życie. – Może trzeba dostać kopa od życia i zacząć życie od nowa? Może będzie jeszcze ciekawsze? – mówi Robert. Jest optymistą. Stoi na pogorzelisku i układa nowe plany. Największa niewiadoma, to festiwal klezmerski. Chce wierzyć, że tegoroczna edycja się odbędzie.

– Dziś mówię o tragedii ze spokojem. Ale pierwsze uderzenie było straszliwe. Dalej, jak tutaj wchodzę do środka, to wieczorem nie będę mógł zasnąć. Wchodzę, czuję smród spalenizny, wilgoć, zbutwienie. Widzę miejsce, które niedawno tętniło życiem pełnym, teraz widzę ruinę. Nie płaczę. Jestem głową rodziny i niech sobie płaczą inni. Wziąłem się w garść i działam dalej – mówi twardo Sulkiewicz.

– Żona ciężko to znosi. Córka Aniela, która w tym roku kończy 9 lat, pierwszego dnia w ogóle nie zrozumiała, o co chodzi. Następnego dnia ciągle się pytała, czy nie zapali się dach domu, gdzie mieszkamy. Franek, który kończy 11 lat, był na obozie. Napisałem mu w liście, że Fryzjera już nie ma. Jak wychodził z pociągu, to już widziałem w jego oczach, że list doszedł. Zapytał: Tato, to co teraz z nami będzie?

Koncert

Sobotni koncert będzie nadzwyczajny. Na wspólnej scenie wystąpią zespoły muzyczne, które kiedykolwiek miały okazję grać na deskach "Fryzjera”. Koncert poprowadzi Jan Wołek, polski malarz, poeta, pisarz, pieśniarz i karykaturzysta.

– Drodzy Miłośnicy Muzyki Klezmerskiej, Knajpy U Fryzjera, rodziny Sulkiewicz! Jeśli ktoś z Was kiedykolwiek był na koncercie muzyki klezmerskiej wie, że jeden zespół to już jest czad, a wszystkie razem to bomba energetyczna i tylko 2 kalorie! Robert Sulkiewicz nigdy nie był obojętny wobec innych i każdy, kto zwrócił się do niego o pomoc, ją uzyskał. Działał nieprzerwanie na korzyść rozwoju kulturalnego miasta Kazimierz organizując m.in. Festiwal Muzyki i Tradycji Klezmerskiej i niezliczoną ilość innych przedsięwzięć. Teraz nasza kolej, by mu się odwdzięczyć – apelują przyjaciele Sulkiewicza.
Czytaj więcej o:
Jakub .W
obeznany
Piotr
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Jakub .W
Jakub .W (11 marca 2013 o 23:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cały ten Kazimierz to kit i tandeta.Bez fryzjera to juz w ogóle nie ma po co tu przyjeżdżać.
Sulek do świętych nie należał, ale biznes właśnie polega na tym żeby tanio kupić, a drogo sprzedać.Trzymam kciuki za nowego fryzjera, chętnie zostawie i tu pare stowek.
Pozdrawiam.Jakub W z Warszawy.
Rozwiń
obeznany
obeznany (9 marca 2013 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
niech kredyt splaca a nie jazdzi na wycieczki,ludzie glupie niby madre a klada kase na nich!!!!ciekawe kiedy sie przekonaja.ta kladzta kase na zulu zulu niech jezdzi z kolega na narty.a sul siedzi z bachorami.ha ha ciekawe jak dlugo!
Rozwiń
Piotr
Piotr (22 lutego 2013 o 08:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
przecież on nie nadaje się do żadnej roboty. Ostatni raz był trzeźwy jakies 15 lat temu. No chyba ,że będzie zbierał butelki. A tak wogóle to jego warszawka krzywdy mu nie da zrobić!
Rozwiń
cris
cris (20 lutego 2013 o 18:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
moja była żona ze swoim fagasem napewno im pomogą.Bywali tam przecież czasem.Nie ma "fryzjera",nie ma bimberku z pod lady.Bieda.Bieda..........Jurek rzuć się .Wiem ,że masz.Zawsze miałeś więcej niż ja.Dlatego przecież jesteś dziś na moim miejscu.
Rozwiń
prawdziwa rudi
prawdziwa rudi (16 lutego 2013 o 23:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i zapomnialam dodac ze napewno niw bronie!!!!bo mam ogromny zal!!!! i on juz napewno wie o co mi chodzi!!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!