sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Śpiewamy zabawne przeróbki

Dodano: 8 maja 2003, 11:54

• Pani Haniu, Marek Nalikowski, organizator niedzielnego koncertu Tercetu czyli Kwartetu w Lublinie, twierdzi, że starał się o wasz występ dwa i pół roku. Mówi prawdę?
– To bardzo prawdopodobne. Od czasu założenia grupy dziesięć lat temu każdemu z nas przybyło tak wiele zajęć, że coraz trudniej nam się zejść w jednym terminie. A właściwie zjechać, bo najczęściej w miejsce koncertu przybywamy swoimi samochodami z różnych miast. Z rozrzewnieniem wspominam nasze początki, kiedy podróżowaliśmy jednym samochodem. Teraz to jest niemożliwe.
• Co konkretnie was rozdziela?
– Robert Rozmus, oprócz kabaretu Olgi Lipińskiej, ma na głowie karierę piosenkarską, nagrał dwa albumy, występuje z recitalami. Ja, poza kabaretem, gram w serialach „Szpital na perypetiach” i „Rodzina zastępcza”. Piotr Gąsowski gra w filmach, ale też prowadzi audycje telewizyjne. W ten weekend w TV 4 wystartuje konkursowy show „KOT” z Piotrem w roli gospodarza. Zaganiany jest też Wojciech Kaleta, który pracuje w stołecznej Akademii Muzycznej, a do tego ma jeszcze kupę innych zajęć. Dostajemy wiele propozycji, a że mamy apetyty na różne formy, to przyjmujemy te zaproszenia. Trochę ze szkodą dla Tercetu czyli Kwartetu. Ale takie jest życie.
• Czyli Tercet czyli Kwartet jest dla was czymś w rodzaju deseru?
– Tak. To nasze najbardziej ukochane dziecko, które – paradoksalnie – najrzadziej możemy przytulić.
• Jak zaczęła się przygoda w Tercet czyli Kwartet?
– Prapoczątki naszej grupy sięgają 1991 roku. Byłam wtedy aktorką Teatru Nowego, prowadzonego przez Adama Hanuszkiewicza. Pracowali w nim także pozostali przyszli członkowie Tercetu czyli Kwartetu. Ale zanim stworzyliśmy czteroosobową frakcje muzyczną, zawiązałam okazjonalny duet z Wojtkiem Kaletą. Postanowiłam wystartować w konkursie Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, a on miał opinię akompaniatora, który przynosi szczęście. I to się sprawdziło –dostałam nagrodę. Rok później wybrali się do Wrocławia Robert i Piotr. Zdobyli nagrodę jako duet, a Robert także indywidualnie. Ówczesny dyrektor artystyczny imprezy Andrzej Kuryłło wiedząc, że się znamy, zaproponował, żebyśmy na 1993 rok przygotowali coś we czworo. I tak to się zaczęło.
• Słyszałem, że przygotowanie pierwszego programu zajęło wam bardzo dużo czasu.
– Tak, bo wymyśliliśmy go sobie bardzo ambitnie. Nie jako zwykły koncert, ale rodzaj spektaklu muzycznego – z piosenkami, z tańcem, z dużym wachlarzem kostiumów i odrobiną słowa mówionego. Chcieliśmy opowiedzieć w nim, z nutką autoironii, o nas samych, o życiu w epoce wielkiej płyty i małego fiata, o marzeniach o wielkiej estradzie, które skończyły się nagrywaniem krótkich reklam dla radia.
• Jakie piosenki znalazły się w programie?
– Trochę przebojów z lat naszej młodości i nowe piosenki, które napisali Wojtek Kaleta z Marcinem Sosnowskim, oraz Adam Nowak z grupy Raz Dwa Trzy.
• Szeroka publiczność zna was jednak przede wszystkim jako wybuchowych pastiszerów.
– Tak, bo kiedy występujemy w pokazywanych w telewizji biesiadach Zbyszka Górnego, śpiewamy właśnie zabawne przeróbki słynnych zagranicznych przebojów. Polskie teksty, takie fantazje na temat, piszą na ich melodie najlepsi tekściarze i satyrycy.
• A skąd się wzięła nazwa grupy?
– To taki obrotowy i tylko pozornie nielogiczny szyld, który opisuje dwie charakterystyczne cechy zespołu. Po pierwsze: trzech mężczyzn i kobieta. Po drugie: troje aktorów i muzyk Wojciech Kaleta.
• Który moment występów Tercetu, czyli Kwartetu lubi pani najbardziej?
– Za wejściami nie przepadam, bo zawsze mam tremę. Końcówka jest miła, jeśli się udało, jeśli podobało się publiczności i są brawa. Ale najbardziej lubię środek, kiedy już na dobre się rozkręcimy. Świetnie się rozumiemy i wyczuwamy. Nawet, jak coś wyjdzie nie tak, jak trzeba, to zawsze się jakoś uratujemy. Ktoś przytomnie zareaguje, zaimprowizuje i nieraz zabawa jest jeszcze lepsza.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!