niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Stąd do wieczności


Rozmowa z Jerzym Kiełbowiczem prezesem
Regionalnego Stowarzyszenia Zwolenników
Kremacji
• Często się pan zastanawia, co się z panem będzie działo po śmierci?
– Ja to wiem. Moje ciało, zgodnie z moją wolą, zostanie poddane kremacji i trafi do urny, a ta stanie w kolumbarium.
• Od dawna pan to wie?
– Od 30 lat. To znaczy od 30 lat wiem, że chcę, by moje ciało zostało spalone. Ponieważ udało nam się wybudować na cmentarzu ewangelicko-augsburskim przy ulicy Lipowej kolumbarium, wiem też, co będzie z urną.
• Myśli pan, że inni ludzie zastanawiają się nad tym, co będzie z nimi po śmierci?
– Nie sądzę, by wiele osób to nurtowało. A to błąd. Nie ma pewniejszej rzeczy na świecie niż to, że umrą. Dlatego dobrze jest o tym pomyśleć.
• Jest pan prezesem Regionalnego Stowarzyszenia Zwolenników Kremacji. Dużo tych zwolenników jest?
– Mamy 80 członków. To osoby w różnym wieku.
• Katolicy?
– Nie interesuje nas, w jakim obrządku będzie nabożeństwo żałobne. W statucie jest zapis, że naszą podstawową ideą jest „godny pochówek każdego członka stowarzyszenia, niezależnie od jego poglądów i zasad”. Zapewne katolicy też wśród nas są. W końcu Kościół od połowy lat 60. nie zabrania spalania zwłok.
• Ale kolumbarium jest na terenie cmentarza ewangelicko-augsburskiego, nie rzymsko-katolickiego.
– Cmentarz przy Lipowej objęty jest ochroną konserwatorską. Gdy powstała idea budowy kolumbarium poszliśmy najpierw do konserwatora wojewódzkiego, by wskazano nam miejsce. Było ich kilka. Z księdzem z Lipowej się nie dogadaliśmy, a rada parafialna parafii ewangelickiej pozwoliła na budowę. Dostaliśmy nawet ziemię pod kolumbarium. W rewanżu odnowiliśmy fragment ogrodzenia ich cmentarza.
• Jak by mnie pan przekonał,
że kremacja jest lepsza od tradycyjnego pochówku?
– W ogóle bym nie przekonywał. Ani pani, ani nikogo innego. Z poglądem na spalanie zwłok jest jak z religią. Jedni wierzą w Boga, drudzy w Allaha, a jeszczę są świadkowie Jehowych i buddyści. My nie jesteśmy od przekonywania, tylko od pomagania tym, którzy chcą, by po śmierci ich prochy spoczęły w urnie.
• Co się stało 30 lat temu, że stał się pan zwolennikiem kremacji?
– Widziałem takie pogrzeby i kolumbaria w Czechach, gdzie kremacja jest bardzo popularna...
• Ale Czesi to ateiści, tam był socjalizm...
– Zaraz, chwileczkę! Kremacja w Czechach była już przed wojną. Socjalizm nie ma tu nic wspólnego.
• Dlaczego chce pan, żeby pana ciało zostało po śmierci spalone?
– Z kilku powodów. Po pierwsze higienicznych. W mojej decyzji utwierdzają mnie telewizyjne relacje z miejsc dotkniętych powodzią, jak patrzę na płynące trumny... Po drugie, nie chcę, by moja rodzina szorowała i pastowała grobowiec, przynosiła wieńce i wiązanki, dziesiątki zniczy. Po co to? W kolumbarium będzie miejsce na jeden kwiatuszek i wystarczy. No i są jeszcze względy ekonomiczne. Nowe tereny pod coraz większe cmentarze są drogie. No i jak sobie czasami w stowarzyszeniu żartujemy, wiemy koło kogo wylądujemy po śmierci. Bo znamy sąsiadów z niszy obok.
• Taka kamienica
– O właśnie. Ale można i bez sąsiedztwa. Można prochy rozsypywać na cmentarzach na tzw. Łączkach Pamięci lub urny wmurowywać w grobowce rodzinne. Ludzie decydują się na różne rozwiązania.

Kremacja

Spalenie zwłok i grzebanie prochów w urnie.
Wywodzi się z religii hinduistycznej i jest celebrowanym od wieków sposobem grzebania zmarłych w takich krajach jak Indie, Indonezja, Malezja, Japonia, itp. Według dogmatów tamtejszej religii to właśnie spalenie zwłok wyzwala uwięzioną dotąd w ciele duszę i zarazem ją oczyszcza przygotowując, zgodnie z zasadami reinkarnacji, do wcielenia się w nową formę organiczną.
Od ponad stu lat kremacja jest także powszechnym zjawiskiem w zachodniej i południowej Europie oraz USA. Pierwsze współczesne krematorium powstało u schyłku XIX wieku w Mediolanie. W Belgii ponad
30 procent pochówków to poddanie ciała kremacji. W Danii ponad
40 procent, na Węgrzech 26 procent, a w Czechach blisko... 80 procent.
Kościół katolicki oficjalnie zalegalizował kremację w 1963 roku. Akceptację tę potwierdza znowelizowany Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. (kanon 1176, par. 3), zatwierdzony przez papieża Jana Pawła II.
Regionalne Stowarzyszenie Zwolenników Kremacji działa w Lublinie od 2003 roku. Jego członkowie wybudowali pierwsze w regionie kolumbarium, które pomieści 80 urn z prochami.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!