piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Stawaj, chłopie, na nogi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 lutego 2006, 19:13

Paweł Staciwa stracił w pożarze dorobek życia. Nie on jeden. Paweł podejrzewa, że ktoś podpalił mu warsztat. Nie on jeden. Stracił warsztat i zabytkowe motocykle. Nie załamał się dzięki pasji i dzięki przyjaciołom, którzy nie opuścili go w nieszczęściu

Garaż sam z siebie przecież by się nie zapalił. W środku nie było nic łatwopalnego, tylko motocykle i mnóstwo części. Pożar wybuchł zaraz po tym, jak Paweł pojechał po żonę do Koszalina. A wyjeżdżał dzień w dzień regularnie, o tej samej godzinie. Tamtego dnia zadzwonili do niego na komórkę; od razu zawrócił. Z nerwów wjechał w wóz strażacki. A w garażu dopalały się motocykle: standard 350, turen SSV z 1938 roku, brytyjski BSA 500 z 1940, ural, simson z lat 50...

Niech ci służy

Motory poszły z dymem pod koniec ubiegłego roku. Ale z pomocą natychmiast ruszyli przyjaciele. - Następnego dnia po pożarze całe podwórko było pełne ludzi - opowiada Paweł. - Rzucili wszystko, pozwalniali się z pracy i przyszli na pogorzelisko segregować i czyścić ocalałe części.
Paweł nie miał oszczędności; cały majątek był w garażu. Jeden kolega wypełnił mu więc całą zamrażarkę mrożonkami, żeby nie martwił się o jedzenie. Telefony z propozycjami pomocy odbierał z całej Polski. Ktoś obiecał, że wystawi oryginalny mundur na aukcji w Internecie. "Nie znam cię - napisał - ale sprzedam go i wyślę ci pieniądze”.
Na Moto Weteran Bazar Łódź, gdzie Paweł kupuje części do motocykli, przybiegł do niego jakiś chłopak z nową częścią. Powiedział: "Masz, niech ci służy, stawaj szybko na nogi”. Przyjaciele Pawła z Koszalina zdradzają, że przez wiele godzin układali plan pomocy. Wtedy jeden z kolegów, Zbyszek Łapczuk, zaproponował zorganizowanie wystawy w Miejskim Ośrodku Kultury.
Wymyślili, że w holu postawią dwa spalone motocykle. Do tego historyczna inscenizacja i aukcja. Poszło wszystko.

Powód do dumy

Przyszedł taki dzień, kiedy ojciec posadził pięcioletniego Pawła na jasnozielonym baku radzieckiego M 72. Potem przyszedł taki dzień, kiedy przyjaciel rodziny, pan Wacek, wsadził 8-latka na motocykl, odpalił silnik i kazał jechać.
- Przejechałem ponad kilometr. Potem dzień w dzień odpalałem motor i jeździłem po polach. Raz milicja mnie goniła, zajechali mi drogę i... motocykl został zamknięty na dwa dni w garażu za karę. Śmiali się, że wyglądam na nim jak żaba na obcęgach - wspomina Paweł.
Przyszedł taki dzień, kiedy posadził na motocyklu Daniela, swego syna.
Przyszedł taki dzień, że motocykle wypełniły całe życie Pawła. Remontował, przerabiał i restaurował. Samych "junaków” w garażach było czternaście. W domu walały się części, a na stole w kuchni leżał silnik.
Ale to było dopiero początek. Wkrótce Paweł dołączył do Grupy Rekonstrukcji Historycznych. To 34 zapaleńców z całego kraju, którzy z niebywałym pietyzmem odtwarzają historyczne detale działań wojennych. - Bogusław Wołoszański zaprosił nas nawet do udziału w swoim programie "Sensacje XX weku” - nie kryje dumy Staciwa. Ale prawdziwym powodem do dumy są przyjaciele. Paweł nikogo nie prosił o pomoc. A wszyscy m pomogli.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!