niedziela, 25 czerwca 2017 r.

Magazyn

Strach i nadzieja w Łukowie

Dodano: 13 sierpnia 2003, 11:29

– Przyjedźcie na zakład! Lada dzień rozstrzygną się nasze losy. Nie wiemy, co z nami będzie... – zadzwonił telefon z Łukowa, a głos . Pojechaliśmy, by wyjaśnić kulisy prywatyzacji, o której w mieście i okolicy mówi się głośno i z wielkim niepokojem.



d
Trudno się dziwić, że o prywatyzacji zakładów mięsnych w Łukowie huczy. Po sprywatyzowanych zakładach „Łukbut” zostało niewiele. Teraz pod młotek idą ostanie już zakłady, co przetrwały i radzą sobie nie najgorzej. Po co więc je prywatyzować?
– Naszej firmie potrzebny jest autentyczny gospodarz – mówi krótko Mirosław Kursa, prezes Zakładów Mięsnych w Łukowie.
– Panie! I po co przy takim dobrym zakładzie majstrują?! Teraz na straty pójdzie! Będą sobie portfele, zamiast świni tuczyć – macha ręką jeden z pracowników. Panie redaktorze, szkoda gadać. A zresztą przyjedźcie tu, jak nas już sprzedadzą...
Kto się boi prywatyzacji?
Obecna prywatyzacja zakładu to już trzecie podejście, dwie dotychczasowe zakończyły się fiaskiem.
– W sprawie prywatyzacji złożyłem zapytanie do ministra skarbu państwa. Skoro zakłady są w dobrej kondycji finansowej, posiadają nowoczesne linie produkcyjne, to jakie jest uzasadnienie prywatyzacji? Minister Sławomir Cytrycki odpowiedział, że w celu pozyskania inwestora, który zapewni spółce rozwój – mówi poseł Wiktor Osik z SLD.
O los prywatyzowanego zakładu przede wszystkim boją się pracownicy. Na koniec ubiegłego roku w zakładach zatrudnionych było 1373 pracowników.
– My tak naprawdę nic nie wiemy – mówią jeden przez drugiego.
– Oferta Henryka Stokłosy objęta była tajemnicą, więc pracownicy nie mogli znać szczegółów. Związki zawodowe podpisały pakiet socjalny, w którym inwestor gwarantuje utrzymanie przez spółkę zatrudnienia przez 30 miesięcy – tłumaczy mecenas Małgorzata Kuczkowska, pełnomocnik przyszłego właściciela zakładów.
Żeby dotrwać do emerytury
Ubrani w białe fartuchy, buty i czepki idziemy na produkcję. Po zakładzie oprowadza nas Andrzej Skowroński, członek zarządu i dyrektor ds. produkcji. Prezentuje poszczególne działy i na czas rozmów dziennikarza z pracownikami dyskretnie odchodzi na bok.
Jakie są obawy, a jakie nadzieje?
– Żeby Stokłosa nie ograniczył miejsc pracy – mówi Marek Sobiech
– Żeby nasze wyroby zachował – martwi się Bożena Lendzion.
– A ja wierzę, że senator zwiększy produkcję, poprawi zbyt. Obawy? Jak wszyscy. Że po okresie ochronnym pójdą zwolnienia – mówi Henryk Zalewski.
– Nie ma się czego bać
– przekonuje prezes Mirosław Kursa, który wierzy, że Stokłosa, który wszystko dokładnie obejrzał, będzie dobrym gospodarzem zakładów.
• Jakie są zalety prywatyzacji?
– Uproszczenie procedur zarządzania, możliwość zasilenia kapitałowego, możliwość korzystania ze środków finansowych SAPARD, do czego dotychczas nie byliśmy uprawnieni, zwiększenie sieci sprzedaży.
• Ile pieniędzy wyłoży Stokłosa?
– W ciągu 36 miesięcy od daty zakupu pakietu większościowego akcji zaangażuje kwotę ponad 18 milionów złotych.
• Ludzie boją się o zatrudnienie. Czy słusznie?
– Wierzę w zwiększenie produkcji zakładu, zwiększenie podaży mięsa i wyrobów wędliniarskich, co powinno zagwarantować zatrudnionym stabilność. Sadzę, że poprawimy strukturę zatrudnienia i doprowadzimy do jego wzrostu – tłumaczy prezes Kursa.
Wszystko do czasu
W deklaracje Stokłosy wątpi Daniel Kłak, który w zakładach pracuje od 1972 roku i w imieniu Związku Zawodowego Robotników i Rzemieślników Polskich nie podpisał pakietu świadczeń socjalnych.
– Mamy prawo się bać, że z bogatego asortymentu produkcji Stokłosa zostawi konserwy i salami. W pierwszym roku produkcji chce zainwestować w samochody do przewozu żywca. Po co? Po to, żeby u siebie skupować żywiec, a u nas go bić. A co z naszymi dostawcami?
• A jakieś plusy pan widzi?
– Że wreszcie porobi porządki w zarządzaniu.
Jan Małycha pracuje w zakładzie od 1973 roku. Należy do ZZ Techników, Inżynierów i Pracowników.
– Byłem u Stokłosy. Oglądałem jego zakłady w Śmiłowie. Widziałem, jak gospodarzy. Długo z nim rozmawiałem. Jestem spokojny o los ludzi i zakładu.
Jan Małycha o swojej wierze opowiada innym.
– I co z tego. Ludzie nic nie wiedzą. Na tablicy ogłoszeń nie ma żadnych komunikatów. Może z góry ta prywatyzacja wygląda dobrze, ale ludzie się boją – powtarza Kłak.
Tylko spokojnie
Stokłosa obiecuje pełne wykorzystanie mocy produkcyjnych zakładów. A w tym:
– systematyczną rozbudowę sieci sklepów firmowych
– udostępnienie swojej sieci handlowej
–uzyskanie lepszej pozycji w negocjacjach z dużymi sieciami supermarketów
– udostępnienie kanałów dystrybucyjnych za granicą
– długoletnie umowy z miejscowymi hodowcami trzody chlewnej
– poprawę genetyki trzody chlewnej
– dostarczanie wysokogatunkowych koncentratów paszowych.
– Tylko spokojnie – mówi mecenas Małgorzata Kuczkowska. – Jak senator Stokłosa kupował zakłady drobiarskie w Koziegłowach, to reakcje ludzi były podobne. Dziś to kwitnąca placówka.
• Stokłosa daje ludziom pakiet socjalny na 30 miesięcy. A co dalej?
– To zależy od rozwoju zakładu po wejściu do unii. Trudno przewidzieć, co będzie za trzy, cztery lata – dodaje Kuczkowska.
Tuczenie portfela?
Pesymistów w sprawie Stokłosy jest w Łukowie dużo. Ale i otymistów nie brakuje.
– Stokłosa to duży producent. Postawi zakłady na nogi – mówi Jarosław Sych, z-ca burmistrza Łukowa.
– Wszyscy mamy obawy, co stanie się z ludźmi po 30 miesiącach. Wierzę, że Stokłosa ludzi nie oszuka – dodaje Janusz Kozioł, starosta łukowski.
– Stokłosa działa na rynku wiele lat. Jakby na niego był hak, dawno by mu coś znaleźli – przekonuje Kazimiera Goławska, wójt Gminy Łuków.
– A ja urzędnikom nie wierzę. Kupił zakłady ze względu na nowoczesną ubojnię. Po trzech latach zabierze linię do siebie, a resztę rozprzeda – słyszymy na skwerze w centrum miasta.
Co będzie – pokaże czas.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!