czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Strażacy z Lubelszczyzny: W Rosji przekonaliśmy się, czym jest ogień

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 sierpnia 2010, 14:05

Krajobraz na miejscu był niczym z czasów wojny. Chociaż ogień szalał kilkadziesiąt kilometrów dalej, to dym potrafił zasłonić słońce. Dwóch strażaków z Lubelszczyzny wzięło udział w akcji gaszenia pożarów w Rosji.

– Bałem się wyjazdu tak daleko od domu. W końcu to ponad 1500 kilometrów i całkiem obcy kraj – mówi Robert Pałka ze Straży Pożarnej w Bełżycach. Wraz ze Zbigniewem Siepsiakiem z Lubartowa wziął udział w akcji gaszenia pożarów w Rosji. Wyprawa zajęła dwanaście dni.

Wiedziałem, ze muszę pojechać

Szóstego sierpnia MSWiA powołało grupę ratowniczą do pomocy Rosjanom. Strażacy z Lubelszczyzny zajmowali się zabezpieczeniem logistycznym akcji. Obaj zgodnie przyznają, że zgodzili się bez zastanowienia.

– Pracowałem ze swoim sprzętem na poligonie, kiedy dowiedziałem się, że Komenda Główna potrzebuje takiego sprzętu do akcji w Rosji. Wiedziałem, że powinienem tam pojechać – mówi Zbigniew
Siepsiak z PSP w Lubartowie.

Zanim zaczęli pomagać Rosjanom w walce z ogniem, strażacy musieli dojechać na miejsce. – Wyruszyliśmy 7 sierpnia, najpierw jechaliśmy we dwóch, w Suwałkach było zgrupowanie całego konwoju, który liczył razem 45 samochodów.

Razem do Rosji pojechało 159 ratowników z Polski.

Nigdy czegoś takiego nie widziałem

Przez całą drogę strażacy byli ochraniani przez policję i milicję. Konwój dotarł do Rosji przez Litwę i Łotwę. Im bliżej byli terenów objętych kataklizmem, tym robiło się coraz nieprzyjemniej.

– Już kilkadziesiąt kilometrów za Moskwą dym był tak silny, że wyglądał jak mocna mgła – wspomina Robert Pałka. – Nie było mowy, by wyłączyć światła w wozie, widoczność była dość ograniczona.
O wiele makabryczniej wyglądały tereny zniszczone przez ogień.

– Mijaliśmy spalone lasy, gdzie zostało tylko runo. Mijaliśmy spalone wsie, gdzie najczęstszym widokiem były samotne kominy, które jako jedyne murowane fragmenty domów przetrwały pożar. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem – opowiada Robert Pałka.

– Dla mnie to było jak obraz z filmów dokumentalnych o II wojnie światowej – dodaje Zbigniew Siepsiak.
Kontrolowane wypalanie

Strażacy z Lubelszczyzny, tak jak większość grupy, stacjonowali w ośrodku wypoczynkowym "Raduga” w pobliżu miejscowości Spas-Klepiki.

– Przyjechałem samochodem z kontenerem kwatermistrzowskim, w którym był namiot dla dowództwa, oświetlenie i miejsca do pracy. Z tyłu ciągnąłem kontener sanitarny, którym zajmował się mój kolega z Lubartowa – wylicza Robert Pałka.

– W kontenerze mam 3 prysznice, umywalki, kilka toalet przenośnych oraz zbiornik na wodę – precyzuje Zbigniew Siepsiak.

Obaj strażacy przyznają, że następnym razem również wzięliby udział w takiej akcji. – Nabieramy doświadczenia, widzieliśmy taki ogień, jaki w Polsce się nie zdarza – mówi Pałka. – Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jaki to silny żywioł.

Strażacy zajmowali się podlegającym im sprzętem niemal przez cały czas pobytu w Rosji. Jeden dzień pomagali przy akcji kontrolowanego wypalania lasów.

– To były tereny na podłożu torfowym, które łatwo się zapala – mówi Pałka. – Musieliśmy wypalić te drzewa, a potem zwilżyć teren wodą tak, by ogień, który nadchodził nie objął tego terenu.
Wszystko po to, by ogień nie dotarł do pobliskich terenów zabudowanych. Takie zagrożenie było realne, tym bardziej, że wówczas w Rosji temperatury sięgały ponad czterdzieści stopni.

Żywioł

Chociaż ratownicy z Lubelszczyzny nie walczyli bezpośrednio z ogniem, to z opowieści kolegów, którzy wracali z akcji dobrze wiedzą, co się działo w najtrudniejszej strefie.

– Trudno było przewidzieć, gdzie przeniesie się ogień. Wiatr był bardzo silny, a to utrudniało akcję – mówi Zbigniew Siepsiak. – O tym, że udało się ugasić jakiś fragment mówiło słońce, które miało wreszcie możliwość przebicia się przez chmurę dymu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Etherel
Edek
belzyk
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Etherel
Etherel (29 sierpnia 2010 o 20:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://www.itvl.pl/news/lubelski-strazak-pod-moskwa"]Tu możecie zobaczyć video rozmowę ze strażakiem, który uczestniczył w tej akcji.[/url]
Rozwiń
Edek
Edek (29 sierpnia 2010 o 00:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie chcę krakać ale ci co tam byli u ruskich to muszą na siebie uważać. Nie zdziwiłbym się jak się niedługo okaże ,że ich stan zdrowia nagle się pogorszył. A jak będą mieć szczęście to jeszcze kilkanaście lat pożyją.

Tam u ruskich niewiadomo co spaliło się przy okazji w tych lasach.
Tereny wokół Moskwy są pełne poligonów wojskowych a ruskie testowali tam różne rzeczy.
U nich nikt nie przejmował się ekologią i utylizacją niebezpiecznych substancji.
A ogień nie wybiera i nie zna granic stref zamkniętych.
Teraz wszystko to zostało zruszone i poszło z dymem i pyłem do powietrza.
Rozwiń
belzyk
belzyk (28 sierpnia 2010 o 20:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kontener kwatermistrzowski z JRG Bełżyce posiada namioty dla 60 osób + wyposażenie czyli łóżka, śpiwory, agregaty prądotwórcze. Do tego sanitarny z Lubartowa i baza logistyczna do działań jest.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!