niedziela, 19 listopada 2017 r.

Magazyn

Strażnik relikwii

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 stycznia 2003, 12:08

Ojciec Hieronim Kaczmarek odsłonił prostokątną klapę, prowadzącą do krypt pod głównym ołtarzem kościoła OO. Dominikanów w Lublinie. W świetle latarki pokazały się wąskie schody. Potem następne, potem skręt w prawo, potem znów stromo do góry. Po chwili stanęliśmy przed otwartą trumną ze szczątkami biskupa Andrzeja, który – wedle legendy – sprowadził do Lublina relikwie krzyża, na którym umarł Chrystus...




Wszystko zaczęło się w roku 1253. A może nawet około 1230. W Lublinie zjawili się polscy dominikanie, by wraz ze św. Jackiem założyć tu pierwszy kościół i klasztor. Wędrując z Krakowa na tereny zamieszkałe przez Litwinów i Rusinów, nie mogli ominąć Lublina, gdzie istniał już gród, zamek i siedziba archidiakona. Ponoć zatrzymali się w kościele św. Mikołaja na Czwartkowym Wzgórzu.
Przed ich oczami rozciągało się zamkowe wzgórze, zwodzony most i gród, obwiedziony murami. Czy wtedy ich uwagę zwrócił szeroki plac nad stromą skarpą? Czy przypuszczali, że sto, a może dwieście lat później biskup Andrzej zwiezie do Lublina relikwie krzyża, na którym umierał Chrystus? A klasztor, stojący w tym miejscu, stanie się miejscem pielgrzymek i znakiem spotkania nieba z ziemią?
Najpierw oratorium drewniane
W kronikach klasztornych O.O. Dominikanów zapisano:
„Najjaśniejszy Kazimierz drugi, wielkim zwany, ostatni z dynastyi Piastów król polski buduje w r. 1432 z cegły palonej kościół, zaś pod klasztor braci zakonu kaznodziejskiego(...) darowuje na wieczne czasy plac szeroki i wielki”.
Jan Długosz dodaje, że na tym placu stało „oratoryum drewniane Ś. Krzyża”. Najnowsze badania archeologiczne potwierdzają, że w obrębie obecnej świątyni istnieją ślady wcześniejszego kościoła.
Najpewniej dominikańską świątynię budowano etapami. Najpierw zbudowano długie prezbiterium, potem wzniesiono nawę główną, zapewne w XV w. zbudowano nawy boczne. Wtedy powstała najstarsza część klasztoru ze wspaniałym refektarzem. Następnie przy nawach powstały kaplice.
Cudowne relikwie
Wedle wierzeń i religijnych przekazów, w r. 326 znaleziono krzyż, na którym umarł Jezus. Drzewo krzyża zostało podzielone na części i jako przedmiot wielkiej czci umieszczone w świątyniach Jerozolimy, Konstantynopola i Rzymu. Ponoć święte relikwie, zwiezione do Lublina, były trzecimi co do wielkości w świecie. Kiedy i w jaki sposób trafiły do Lublina?
– Są na ten temat dwie legendy. Wedle pierwszej przywiózł je do Lublina książę ruski Grzegorz. Wedle drugiej – biskup Andrzej, który tu z nimi pozostał do śmierci, do końca będąc ich strażnikiem – opowiada ojciec Hieronim Kaczmarek, przeor klasztoru.
Cudowną historię sprowadzenia relikwii wymalowano na obrazach, tkwiących za głównym ołtarzem. Oto Andrzej, biskup kijowski, zwiózł je do Lublina, by następnie umieścić w Krakowie. Skrył je potajemnie w powozie, ale konie ruszyć nie chciały. Gdy biskup wysiadł z powozu i relikwie wyniósł, konie ruszyły. Kiedy i za drugim razem zdarzyło się to samo, biskup uznał w tym zdarzeniu wolę Bożą i drzewo krzyża w Lublinie pozostawił...
Za chwilę mieliśmy stanąć przed trumną biskupa Andrzeja. Tego, który, poproszony przez plebana z kościoła farnego o cząstkę świętej relikwii, bierze dłuto i uderza w drzewo krzyża, by je rozdzielić. Drzewo pęka, ale dłuto ześlizguje się i przebija na wylot dłoń biskupa. Biskup przerażony pada na kolana i w pokornej modlitwie przeprasza Boga za swój upór. W jednej chwili krew przestaje płynąć, rana znika.
Schodami w dół, schodami do góry...
Ojciec Hieronim oprowadza nas najpierw po wspaniałym dziedzińcu, obwiedzionym krużgankami, by pokazać tajemniczy wizerunek, symbolizujący unię Polski z Litwą. Potem zwiedzamy klasztorne podziemia, gdzie krok po kroku odkrywa się fundamenty miejskich murów. Potem sławny refektarz, gdzie, wedle jednej z wersji historyków, podpisano Unię, zaprzysięgając ją na krzyż, pieczołowicie przechowywany w skarbcu. To w ten krzyż wpatrywał się Matejko, szukając natchnienia w malowaniu Unii.
Wchodzimy do świątyni. Chwila modlitwy i ojciec Hieronim odchyla chodnik, by podnieść niepozorną, drewnianą klapę. Światło latarki odsłonią wąziutkie schody. Potem następne, potem skręt w lewo, potem strome schody do góry, prowadzące do malutkiej krypty...
A więc to Ty?
Zaledwie dwa metry posadzki z pokrzywionych cegieł. Nad otwartą trumną draperia z czerwonej tkaniny. A w trumnie? Promień światła najpierw odsłania biskupi strój, który skrywał biskupa Andrzeja. W miejscu, gdzie powinny być nogi, dwie skrzyżowane piszczele.
Dłonie schowane w rękawach. Biskupia tiara. Stuła...
A więc to Ty, biskupie Andrzeju, który otoczyłeś opieką święte relikwie! Pilnowałeś je do samego końca. Byłeś ich strażnikiem. Do 1991 roku, kiedy skradziono je zuchwale. Czy bezpowrotnie?
Nadzieja
Klasztor dominikanów w sercu miasta może uratować tylko generalny remont. Żeby to uczynić, potrzeba co najmniej 5 milionów dolarów. Ojca Hieronima Karczmarka nie przeraża ogrom tej sumy.
– Nasza wiara w istnienie ludzi dobrej woli jest większa od tej sumy. Już trzeci rok szukamy współpracowników i darczyńców, także spoza Lubelszyzny. Nie ukrywam, że bardzo liczymy na fundusze strukturalne z Unii Europejskiej. Zakończyliśmy wzmocnienie skarpy, wzmacniamy fundamenty klasztoru, szukamy pieniędzy. Wierzymy, że Lublin potrzebuje tego klasztoru. Tego miejsca i tej atmosfery: skupionej duchowości, niepodległości intelektualnej, dojrzałej dyskusji i mądrej tradycji.
• Czy wierzy ojciec w powrót świętych relikwii?
– Wierzę w to, że odbudujemy klasztor. Musimy to zrobić. Wierzę, że jak to zrobimy, to Bóg dopomoże i święte drzewo krzyża wróci do pustej kaplicy. Wierzę.
Skoro wiara góry przenosi, a nadzieja umiera ostatnia – może przyjdzie ten dzień, kiedy biskup Andrzej doczeka się relikwii. Jego doczesne szczątki zostaną złożone w większej krypcie. Tak, by każdy mógł tam wejść, stanąć u stóp strażnika świętych relikwii i odczuć to, co było naszym udziałem. Że oto znajdujemy się w miejscu mocy, miejscu szczęśliwym. W sercu miasta...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!