Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

26 października 2006 r.
12:12
Edytuj ten wpis

Stukam i wychodzę na swoje

0 8 A A

Jeden ma tylko OC, drugi autocasco. Umawiają się na wypadek. Wiadomo, kto ma być bity, a kto się podkłada. Za remont obu aut i tak płaci ubezpieczalnia. Według cennika, więc połowa do waszej kieszeni.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Trójka do kieszeni

- Wcześniej wybierasz miejsce. Najlepiej na odludziu, żeby świadków nie było. Bijecie auta. Potem jeden z was dzwoni na policję. Ta przyjeżdża i spisuje raport - Karol z miną eksperta tłumaczy mi prostą jak budowa cepa procedurę.

Można jeszcze prościej. - Mieliśmy znajomego policjanta. Wiedzieliśmy, kiedy i gdzie jest. Jak się lampa nie stłukła, to pisał, że jest zbita. Dostawał pięć stów i znikał. Dupy nie moczył, bo i tak miał wezwanie do wypadku. Potem tak się rozkręciliśmy, że co tydzień musiał do nas jeździć - śmieje się przystojny 25-latek.

Za remont obu aut płaci firma ubezpieczeniowa z polisy posiadacza AC. Płaci do ręki, według cennika.

- Dostajesz np. 6 tysięcy, a remont robisz za 3. I trójka do kieszeni. Zarabiasz na obu samochodach, a nawet na lawecie. Bo zjeżdżasz z niej, jak tylko policja odjedzie. A w papierach zostaje, że laweta była, więc ubezpieczalnia płaci. Musisz tylko odliczyć mandat i kasę dla policjanta. Na prostej stłuczce kilka tysięcy ci zwykle zostaje - opowiada.

Ile warta jest rysa

- Dzieciaki biją się maluchami. Tak zarabiają po kilkaset złotych. My tłukliśmy się na kilka tysięcy, ale naprawdę można zarobić na drogich autach - z miną eksperta Karol rozgląda się po ulicy.

Po chwili pokazuje stalowoszare audi. Nowe, zadbane, ale z cienką rysą na całą długość samochodu.

- Ile mógł za to dostać? Myślę, że z 15 tysięcy - stwierdza.

Nie szkoda mu było nowego samochodu? - pytam.

- One bardzo szybko tracą na wartości, a kasa każdemu się przyda. Poza tym można to zrobić tak, by śladu nie było. Są tacy, co specjalnie zarysują auto o drzwi garażu. A potem zgłaszają, że ktoś im na parkingu "dzwona przywalił”.

Gdzie się stukać

Łamanie pawa? Karol nie ma wyrzutów sumienia. - Na AC wpłacasz latami i nigdy nie widzisz tych pieniędzy. To jedyny sposób, by się do nich dobrać. Przecież nikogo nie okradamy - tłumaczy z miną niewiniątka.

Razem z kolegą zaczęli robić na stłuczkach, gdy mieli po 17-18 lat. Grupa znudzonych nastolatków z miejskiego blokowiska. Bicie samochodów szybko stało się ich ulubioną rozrywką. Owszem, chodziło w tym o pieniądze, ale nie tylko. Bo była jeszcze adrenalina, strach, że tym razem coś pójdzie nie tak i z kasy nici.

- Szybko ludzie sami zaczęli się do nas zgłaszać, choć nigdzie się nie reklamowaliśmy - opowiada Karol. - Znajomi dowiadywali się od znajomych. Typowa poczta pantoflowa.

Chętnych, by wyremontować samochód i jeszcze na tym zarobić, nie brakowało. Chłopcy z osiedla chętnie służyli pomocą. - Doszło do tego, że dostawaliśmy kasę tylko za to, że skumaliśmy ze sobą tego z AC i tego bez. A oni już między sobą ustalali, gdzie i na ile chcą się stukać. My nawet z domu nie musieliśmy wychodzić.

Niezaplanowana akcja

Opowiadając o ostatniej swojej stłuczce Karol już się nie uśmiecha. A było tak.

Chłopaki ze Świdnika przyjechali na stację benzynową punktualnie. Nawalili ci, co mieli się z nimi stukać.

- Jak tylko kumpel przez telefon zapytał, czy jest w domu moja mama, już wiedziałem co się święci. Powiedziałem, że jej samochód nie bierze w tym udziału. Ale w końcu namówił mnie . Wziąłem jej tico i pojechałem.

Wypadek jak każdy inny. Trzeba wjechać w tył fiata, który nagle zatrzyma się i da znak kierunkowskazem, że skręca w lewo. Na stacji benzynowej palcem na karoserii narysowali, gdzie ma być rozbity. Zderzak, lampa, może nawet dwie.

- Ktoś przeczytał, w necie, że uderzenie się z prędkością 30 km/godz jest bezpieczne dla kierowcy. Bo tak to się robi na crash testach. Ale co to jest 30? Przy 40 też żadne straty. Ustaliliśmy, że pojadę 50-tką.

Ktoś oglądał wypadek z sąsiedniej ulicy. - Gdy dojeżdżał do fiata było jasne, że jedzie za szybko. Usłyszeliśmy huk, a tico złożyło się na pół.

Tico mamy nie przeszło crash testu.

Pół samochodu

- Zostawiłem odstęp. Poczekałem, aż dojedzie do zakrętu, zatrzyma się, włączy kierunkowskaz. Zapiąłem pasy, wbiłem się w fotel, wyprostowałem łokcie. Rozpędziłem się do "50” i schowałem nogi pod fotel. Ocknąłem się chwilę później. Patrzę: pajączki na szybie, szparą w drzwiach wpada do środka śnieg. Myślę sobie, przynajmniej kopnę sobie w drzwi jak w filmie. Wychodzę.

W fiacie zbita lampa i pognieciony zderzak. Z tico miazga - samochód zaczyna się od przedniej szyby. Pasażerka fiata skarży się na zawroty głowy, wymiotuje. Karol ma rozcięte czoło, krew płynie po całej twarzy. Ktoś z gapiów dzwoni po karetkę.

- Przyszli jacyś ludzie, więc musieliśmy grać dalej. Koleś ze Świdnika drze się, że jeździć nie umiem. Ja mu wsadzam jakieś smuty, że w schowku grzebałem i go nie zauważyłem. Gapię się na samochód matki i oczom nie wierzę. Do głowy nam nie przyszło, że tico może się tak złożyć!

Cud i zarobek

- Przestraszyliśmy się wtedy. Miała być zwykła stłuczka, a tu tłum gapiów, radiowozy i karetka na sygnale. Potem ktoś doczytał, że przy 50 km/h to i owszem, robi się testy. Na to, czy kierowca przeżyje - dodaje Karol. - Cud, że nic poważnego mi się nie stało.

Policja wysłała samochód na lawecie na strzeżony parking. 1500 złotych rachunku zapłaciła ubezpieczalnia.

- Policjant mi poradził, abym złożył oświadczenie, że nie byłem zdolny zadbać o samochód po wypadku i zrobiła to za mnie policja. Inaczej nie oddaliby kasy, bo powinienem zadzwonić na ich infolinię po ich lawetę. Myślę, że ten policjant też trochę przyciął od znajomego laweciarza i właściciela parkingu - domyśla się 25-latek.

Za szkodę całkowitą ubezpieczyciel wypłaca 70 proc. wartości samochodu. Za roztrzaskane tico dostali 7 tysięcy. Naprawa używanymi częściami kosztowała niecałe 3 tysiące. 500 zł wziął policjant. 100 zł to mandat. Zostało ponad 3 tysiące czystego zysku.

Imiona bohaterów i nazwy miejscowości zostały zmienione.

Komentarze 8

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
z czarnego / 3 stycznia 2010 o 11:47
To było całkiem inaczej. Ten przystojniak rzeczywiście wyszedł z kicia. Trochę prawdy w tym opowiadaniu jest, a mianowicie to, że się młodzian tak rozbuchał w stukaniu, aż w końcu przylgnął do tych, co czesali konkretną kasę ze stukania, a nie jakieś tam grosze na piwo i paliwo. Pewien Świdnicki biznesmen, właściciel dużego warsztatu samochodowego, wpadł na pomysł, aby uruchomić jeszcze wypożyczalnię samochodów. I to takich, które "dobrze wychodzą" przy likwidacji szkody. A wiedzę miał konkretną, bo sam setki takich szkód likwidował w swoim warsztacie. Zasada była prosta: z wypożyczalni auto brał umówiony przystojniaczek-kamikadze i w umówionym miejscu walił w inne auto biznesmena zarejestrowane na "słupa". Potem likwidatorzy ubezpieczeniowi tendencyjnie opisali rozwalone fury, a właściciel warsztatu oszczędnie je naprawiał, a czasami dla zmyły wpakował teoretycznie nowe części i podkręcił fakturkę. Ale jak wiadomo taka rzeka forsy wzbudza zazdrość i ona naprowadziła na trop odpowiednie służby, a te nie miały kłopotu z nagraniem kilku "ustawek" naszego bohatera, który skończył swoją przygodę w pierdlu, a herszt bandy się wywinął - za dużo miał kasy, żeby pójść do mamra.
To było całkiem inaczej. Ten przystojniak rzeczywiście wyszedł z kicia. Trochę prawdy w tym opowiadaniu jest, a mianowicie to, że się młodzian tak rozbuchał w stukaniu, aż w końcu przylgnął do tych, co czesali konkretną kasę ze stukania, a nie jakieś tam grosze na piwo i paliwo. Pewien Świdnicki biznesmen, właściciel dużego warsztatu samochodowego, wpadł na pomysł, aby uruchomić jeszcze wypożyczalnię samochodów. I to takich, które "dobrze wychodzą" przy likwidacji szkody. A wiedzę miał konkretną, bo sam setki takich szkód likwidowa... rozwiń
Avatar
kolombo / 2 stycznia 2010 o 21:32
[color="#FF0000"]
Opowiadając o ostatniej swojej stłuczce Karol już się nie uśmiecha. A było tak.[/color]

Ostatnia stłuczka... hmm... to musiało być z pięć lat temu, bo wtedy rzeczywiście Tico z 2001 chodziło powyżej 10 000 PLN. To co, zrezygnował z interesu pięć lat temu, czy z mamra wyszedł dopiero na jesieni Oj dziewucho, weź się za pisanie bloga, bo do gazety za bardzo naiwna jesteś
[color="#FF0000"]
Opowiadając o ostatniej swojej stłuczce Karol już się nie uśmiecha. A było tak.[/color]

Ostatnia stłuczka... hmm... to musiało być z pięć lat temu, bo wtedy rzeczywiście Tico z 2001 chodziło powyżej 10 000 PLN. To co, zrezygnował z interesu pięć lat temu, czy z mamra wyszedł dopiero na jesieni Oj dziewucho, weź się za pisanie bloga, bo do gazety za bardzo naiwna jesteś rozwiń
Avatar
filc / 2 stycznia 2010 o 21:16
To jest najwyraźniej gazeta od idiotów dla idiotów. Może zanim coś wydrukujecie, to najpierw przeczytacie. Ten kopnięty pleciuga pieprzy co mu ślina na język przyniesie, a gazeta łyka jak małpa kit. Bajkopisarz pisze tak:Za szkodę całkowitą ubezpieczyciel wypłaca 70 proc. wartości samochodu. Za roztrzaskane tico dostali 7 tysięcy. Naprawa używanymi częściami kosztowała niecałe 3 tysiące.
Tyle tylko, że na Allegro ciężko znaleźć Tico droższe niż 5 tys. A wszyscy wiedzą, że ubezpieczyciel do swoich wyliczeń używa uśrednionych cen według Eurotax, a tam jeszcze ciekawiej.[url="http://www.autocentrum.pl/ceny-uzywanych/daewoo/tico/"]http://www.autocentrum.pl/ceny-uzywanych/daewoo/tico/[/url] Stuknij się ... w łeb jeden z drugim zanim coś napiszesz i wydrukujesz.
To jest najwyraźniej gazeta od idiotów dla idiotów. Może zanim coś wydrukujecie, to najpierw przeczytacie. Ten kopnięty pleciuga pieprzy co mu ślina na język przyniesie, a gazeta łyka jak małpa kit. Bajkopisarz pisze tak:Za szkodę całkowitą ubezpieczyciel wypłaca 70 proc. wartości samochodu. Za roztrzaskane tico dostali 7 tysięcy. Naprawa używanymi częściami kosztowała niecałe 3 tysiące.
Tyle tylko, że na Allegro ciężko znaleźć Tico droższe niż 5 tys. A wszyscy wiedzą, że ubezpieczyciel do swoich wyliczeń używa uśredni... rozwiń
Avatar
Milszo / 2 stycznia 2010 o 13:50
Chłopaki, nie w ustronnych miejscach tylko w normalnym ruchu, najlepiej pod psiarnią albo ubezpieczalnią.
Im więcej gapiów tym lepiej ludzie tak przeżywają że trudno nie parsknąć śmiechem jak sprawdzają czy nikomu nic się nie stało i sami dzwonią po policje:). Największy problem to kierowca, żeby nie wymiękł w ostatniej chwili. Pomijając kase, to niezłe emocje są super uczucie.
Avatar
żenada / 27 grudnia 2009 o 12:14
"śmieje się przystojny 25-latek"... omg
Avatar
T / 27 grudnia 2009 o 00:49
a ja opisze pokrotce swoj przypadek
moj samochod stal sobie spokojnie na parkingu; sasiad wyjezdzal swoim wypasionym suvem i "niechcacy zahaczyl"; jego naprawa kosztowala oficjalnie 15 000 zl; nic nie zrobil, tylko wypolerowal zderzak burak jeden;
a moj maly samochod zaczal toczyc boje z ubezpieczalnia; uszkodzony byl blotnik, zderzak felga i wahacz. w pierwszym epizodzie PZU stwierdzilo ze wyplaci 400zl. to paranoja,bo samo malowanie zderzaka kosztowaloby 500zl najmniej, nie mowiac juz o innych czesciach. moj samochod jest stary, ale w dobrym stanie i z malym przebiegiem. na allegro takie chodza po 2-3 tysiace; pzu wycenilo na 900 zl. taaaaak - powiecie - duzy moze wiecej - tak jest w pzu. w takim razie zdecydowalem sie oddac samochod do warsztatu autoryzowanego pzu -
AUTO-BLAK na Włościańskiej (Żoliborz w Warszawie) - i tam sie dopiero zaczelo
od momentu oddania samochodu do dostania go w w miare przyzwoitym stanie minelo 2 miesiace, 5 wycieczek do PZU i niezliczone telefonu
buraki pier.olone z autoblaku zrobili tak jak na reklamie - wymienili mi blotnik i pomalowali blotnik bez zdejmowania malując przy okazji czesci zawieszenia. i chcieli oddac samochod, ale przy odbiorze okazalo sie ze jeszcze jako dodatkowo popsuli mi immobilaiser i nie zrobili niczego innego,tzn:
Panowie z autoblaku NIE wymienili zderzaka, nie wymienili nadkola, nie sprawdzili geometrii i felgi ani nie zmienili wahacza (chociaz za to wszystko bylo przez PZU zaplacone); po kłotni okazalo sie ze wymienia felge (nagle okazalo sie ze samochod jednak nie jedzie prosto,bo felga jest krzywa) i po kłotni i lutowaniu zepsutego przez nich immobilaisera oddali mi samochod obsrany przez ptaki.
podsuomwanie
2 miesiace trwalo od oddania samochodu do auto-blak na wloscianskiej do odebrania go przeze mnie
wymieniono: błotnik+ polakierowano
NIE WYMIENIONO, CHOCIAZ BYLO NA FAKTURZE PZU: zderzaka (dostałem zderzak wrzucony w bagażniku z komentarzem że to zamiennik i że nie pasuje przeciez i że to nie ich sprawa), nadkola (ten sam komentarz), nie wymieniono wahacza, chociaż był przez PZU zasądzony,
po interwencji wymieniono jeszcze felgę
dodatkowo: zepsuto i "naprawiono" immobilaiser- czasami dziala czasami nie
oddano mi samochód cały obsrany przez szpaki
podsumowujac - "panowie" z Auto-Blak nie nadają się do niczego!!!! Absolutnie nie polecam tego warsztatu; po podwyzszeniu wartości naprawy, etc skasowali od PZU 850zł a zmienili jedynie blotnik, felgę i pomalowali błotnik.
absolutnie unikać auto blak!
a ja opisze pokrotce swoj przypadek
moj samochod stal sobie spokojnie na parkingu; sasiad wyjezdzal swoim wypasionym suvem i "niechcacy zahaczyl"; jego naprawa kosztowala oficjalnie 15 000 zl; nic nie zrobil, tylko wypolerowal zderzak burak jeden;
a moj maly samochod zaczal toczyc boje z ubezpieczalnia; uszkodzony byl blotnik, zderzak felga i wahacz. w pierwszym epizodzie PZU stwierdzilo ze wyplaci 400zl. to paranoja,bo samo malowanie zderzaka kosztowaloby 500zl najmniej, nie mowiac juz o innych czesciach. moj samochod... rozwiń
Avatar
~poeta~ / 26 grudnia 2009 o 21:47
Przypomina mi to opowiadania erotomana-gawędziarza. Proponuje stukać się w głowę.

A tak w ogóle, to normalna prasa upadła tak nisko, że opisuje sposoby popełniania przestępstw?
Avatar
prs / 26 grudnia 2009 o 21:24
Tak, tak.. stukaj dalej, aż stukniesz sobie wyrok na min. 3 lata.
Kiedyś nie prowadziło się różnorakich ewidencji, jak np. nazwiska kierowcy, itp.
To takie numery przechodziły bez problemu, teraz masz 2-3 kraksy i już jesteś na 'tapecie'.
Głupota bijąca z tego artykułu jest tak duża, że aż mnie głowa rozbolała.
Avatar
z czarnego / 3 stycznia 2010 o 11:47
To było całkiem inaczej. Ten przystojniak rzeczywiście wyszedł z kicia. Trochę prawdy w tym opowiadaniu jest, a mianowicie to, że się młodzian tak rozbuchał w stukaniu, aż w końcu przylgnął do tych, co czesali konkretną kasę ze stukania, a nie jakieś tam grosze na piwo i paliwo. Pewien Świdnicki biznesmen, właściciel dużego warsztatu samochodowego, wpadł na pomysł, aby uruchomić jeszcze wypożyczalnię samochodów. I to takich, które "dobrze wychodzą" przy likwidacji szkody. A wiedzę miał konkretną, bo sam setki takich szkód likwidował w swoim warsztacie. Zasada była prosta: z wypożyczalni auto brał umówiony przystojniaczek-kamikadze i w umówionym miejscu walił w inne auto biznesmena zarejestrowane na "słupa". Potem likwidatorzy ubezpieczeniowi tendencyjnie opisali rozwalone fury, a właściciel warsztatu oszczędnie je naprawiał, a czasami dla zmyły wpakował teoretycznie nowe części i podkręcił fakturkę. Ale jak wiadomo taka rzeka forsy wzbudza zazdrość i ona naprowadziła na trop odpowiednie służby, a te nie miały kłopotu z nagraniem kilku "ustawek" naszego bohatera, który skończył swoją przygodę w pierdlu, a herszt bandy się wywinął - za dużo miał kasy, żeby pójść do mamra.
To było całkiem inaczej. Ten przystojniak rzeczywiście wyszedł z kicia. Trochę prawdy w tym opowiadaniu jest, a mianowicie to, że się młodzian tak rozbuchał w stukaniu, aż w końcu przylgnął do tych, co czesali konkretną kasę ze stukania, a nie jakieś tam grosze na piwo i paliwo. Pewien Świdnicki biznesmen, właściciel dużego warsztatu samochodowego, wpadł na pomysł, aby uruchomić jeszcze wypożyczalnię samochodów. I to takich, które "dobrze wychodzą" przy likwidacji szkody. A wiedzę miał konkretną, bo sam setki takich szkód likwidowa... rozwiń
Avatar
kolombo / 2 stycznia 2010 o 21:32
[color="#FF0000"]
Opowiadając o ostatniej swojej stłuczce Karol już się nie uśmiecha. A było tak.[/color]

Ostatnia stłuczka... hmm... to musiało być z pięć lat temu, bo wtedy rzeczywiście Tico z 2001 chodziło powyżej 10 000 PLN. To co, zrezygnował z interesu pięć lat temu, czy z mamra wyszedł dopiero na jesieni Oj dziewucho, weź się za pisanie bloga, bo do gazety za bardzo naiwna jesteś
[color="#FF0000"]
Opowiadając o ostatniej swojej stłuczce Karol już się nie uśmiecha. A było tak.[/color]

Ostatnia stłuczka... hmm... to musiało być z pięć lat temu, bo wtedy rzeczywiście Tico z 2001 chodziło powyżej 10 000 PLN. To co, zrezygnował z interesu pięć lat temu, czy z mamra wyszedł dopiero na jesieni Oj dziewucho, weź się za pisanie bloga, bo do gazety za bardzo naiwna jesteś rozwiń
Avatar
filc / 2 stycznia 2010 o 21:16
To jest najwyraźniej gazeta od idiotów dla idiotów. Może zanim coś wydrukujecie, to najpierw przeczytacie. Ten kopnięty pleciuga pieprzy co mu ślina na język przyniesie, a gazeta łyka jak małpa kit. Bajkopisarz pisze tak:Za szkodę całkowitą ubezpieczyciel wypłaca 70 proc. wartości samochodu. Za roztrzaskane tico dostali 7 tysięcy. Naprawa używanymi częściami kosztowała niecałe 3 tysiące.
Tyle tylko, że na Allegro ciężko znaleźć Tico droższe niż 5 tys. A wszyscy wiedzą, że ubezpieczyciel do swoich wyliczeń używa uśrednionych cen według Eurotax, a tam jeszcze ciekawiej.[url="http://www.autocentrum.pl/ceny-uzywanych/daewoo/tico/"]http://www.autocentrum.pl/ceny-uzywanych/daewoo/tico/[/url] Stuknij się ... w łeb jeden z drugim zanim coś napiszesz i wydrukujesz.
To jest najwyraźniej gazeta od idiotów dla idiotów. Może zanim coś wydrukujecie, to najpierw przeczytacie. Ten kopnięty pleciuga pieprzy co mu ślina na język przyniesie, a gazeta łyka jak małpa kit. Bajkopisarz pisze tak:Za szkodę całkowitą ubezpieczyciel wypłaca 70 proc. wartości samochodu. Za roztrzaskane tico dostali 7 tysięcy. Naprawa używanymi częściami kosztowała niecałe 3 tysiące.
Tyle tylko, że na Allegro ciężko znaleźć Tico droższe niż 5 tys. A wszyscy wiedzą, że ubezpieczyciel do swoich wyliczeń używa uśredni... rozwiń
Avatar
Milszo / 2 stycznia 2010 o 13:50
Chłopaki, nie w ustronnych miejscach tylko w normalnym ruchu, najlepiej pod psiarnią albo ubezpieczalnią.
Im więcej gapiów tym lepiej ludzie tak przeżywają że trudno nie parsknąć śmiechem jak sprawdzają czy nikomu nic się nie stało i sami dzwonią po policje:). Największy problem to kierowca, żeby nie wymiękł w ostatniej chwili. Pomijając kase, to niezłe emocje są super uczucie.
Avatar
żenada / 27 grudnia 2009 o 12:14
"śmieje się przystojny 25-latek"... omg
Avatar
T / 27 grudnia 2009 o 00:49
a ja opisze pokrotce swoj przypadek
moj samochod stal sobie spokojnie na parkingu; sasiad wyjezdzal swoim wypasionym suvem i "niechcacy zahaczyl"; jego naprawa kosztowala oficjalnie 15 000 zl; nic nie zrobil, tylko wypolerowal zderzak burak jeden;
a moj maly samochod zaczal toczyc boje z ubezpieczalnia; uszkodzony byl blotnik, zderzak felga i wahacz. w pierwszym epizodzie PZU stwierdzilo ze wyplaci 400zl. to paranoja,bo samo malowanie zderzaka kosztowaloby 500zl najmniej, nie mowiac juz o innych czesciach. moj samochod jest stary, ale w dobrym stanie i z malym przebiegiem. na allegro takie chodza po 2-3 tysiace; pzu wycenilo na 900 zl. taaaaak - powiecie - duzy moze wiecej - tak jest w pzu. w takim razie zdecydowalem sie oddac samochod do warsztatu autoryzowanego pzu -
AUTO-BLAK na Włościańskiej (Żoliborz w Warszawie) - i tam sie dopiero zaczelo
od momentu oddania samochodu do dostania go w w miare przyzwoitym stanie minelo 2 miesiace, 5 wycieczek do PZU i niezliczone telefonu
buraki pier.olone z autoblaku zrobili tak jak na reklamie - wymienili mi blotnik i pomalowali blotnik bez zdejmowania malując przy okazji czesci zawieszenia. i chcieli oddac samochod, ale przy odbiorze okazalo sie ze jeszcze jako dodatkowo popsuli mi immobilaiser i nie zrobili niczego innego,tzn:
Panowie z autoblaku NIE wymienili zderzaka, nie wymienili nadkola, nie sprawdzili geometrii i felgi ani nie zmienili wahacza (chociaz za to wszystko bylo przez PZU zaplacone); po kłotni okazalo sie ze wymienia felge (nagle okazalo sie ze samochod jednak nie jedzie prosto,bo felga jest krzywa) i po kłotni i lutowaniu zepsutego przez nich immobilaisera oddali mi samochod obsrany przez ptaki.
podsuomwanie
2 miesiace trwalo od oddania samochodu do auto-blak na wloscianskiej do odebrania go przeze mnie
wymieniono: błotnik+ polakierowano
NIE WYMIENIONO, CHOCIAZ BYLO NA FAKTURZE PZU: zderzaka (dostałem zderzak wrzucony w bagażniku z komentarzem że to zamiennik i że nie pasuje przeciez i że to nie ich sprawa), nadkola (ten sam komentarz), nie wymieniono wahacza, chociaż był przez PZU zasądzony,
po interwencji wymieniono jeszcze felgę
dodatkowo: zepsuto i "naprawiono" immobilaiser- czasami dziala czasami nie
oddano mi samochód cały obsrany przez szpaki
podsumowujac - "panowie" z Auto-Blak nie nadają się do niczego!!!! Absolutnie nie polecam tego warsztatu; po podwyzszeniu wartości naprawy, etc skasowali od PZU 850zł a zmienili jedynie blotnik, felgę i pomalowali błotnik.
absolutnie unikać auto blak!
a ja opisze pokrotce swoj przypadek
moj samochod stal sobie spokojnie na parkingu; sasiad wyjezdzal swoim wypasionym suvem i "niechcacy zahaczyl"; jego naprawa kosztowala oficjalnie 15 000 zl; nic nie zrobil, tylko wypolerowal zderzak burak jeden;
a moj maly samochod zaczal toczyc boje z ubezpieczalnia; uszkodzony byl blotnik, zderzak felga i wahacz. w pierwszym epizodzie PZU stwierdzilo ze wyplaci 400zl. to paranoja,bo samo malowanie zderzaka kosztowaloby 500zl najmniej, nie mowiac juz o innych czesciach. moj samochod... rozwiń
Avatar
~poeta~ / 26 grudnia 2009 o 21:47
Przypomina mi to opowiadania erotomana-gawędziarza. Proponuje stukać się w głowę.

A tak w ogóle, to normalna prasa upadła tak nisko, że opisuje sposoby popełniania przestępstw?
Avatar
prs / 26 grudnia 2009 o 21:24
Tak, tak.. stukaj dalej, aż stukniesz sobie wyrok na min. 3 lata.
Kiedyś nie prowadziło się różnorakich ewidencji, jak np. nazwiska kierowcy, itp.
To takie numery przechodziły bez problemu, teraz masz 2-3 kraksy i już jesteś na 'tapecie'.
Głupota bijąca z tego artykułu jest tak duża, że aż mnie głowa rozbolała.

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 26 kwietnia 2018 r.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 26 kwietnia 2018 r. 0 0

"Save Alfie Evans". Mieszkańcy Lublina w obronie chłopca. Protest pod konsulatem brytyjskim
Zdjęcia
galeria
film

"Save Alfie Evans". Mieszkańcy Lublina w obronie chłopca. Protest pod konsulatem brytyjskim 58 1

Maskotki, baloniki i znicze oraz ułożony na chodniku napis z imieniem Alfie - tak w środę późnym wieczorem wyglądało wejście do konsulatu brytyjskiego w Lublinie.

LIGA MISTRZÓW. Real Madryt z zaliczką przed rewanżem
film

LIGA MISTRZÓW. Real Madryt z zaliczką przed rewanżem 0 0

Zespół Zinedina Zidana przegrywał do przerwy z Bayernem Monachium, ale w drugiej połowie odwrócił losy spotkania i to „Królewscy” są nieco bliżej awansu do finału, który odbędzie się w Kijowie

W tym zawodzie brakuje rąk do pracy w całym województwie lubelskim. A ile można zarobić?

W tym zawodzie brakuje rąk do pracy w całym województwie lubelskim. A ile można zarobić? 5 1

Nawet 40 pielęgniarek może znaleźć pracę w wojewódzkim szpitalu w Chełmie. Etaty zwalniają się też w innych placówkach. – Odchodzą na emerytury, ale potem wracają do pracy. Tylko to nas ratuje – przyznaje dyrektor jednego ze szpitali.

Avia - Chełmianka 2:1. Remisy Podlasia i Orląt

Avia - Chełmianka 2:1. Remisy Podlasia i Orląt 1 0

Derby dla zespołu ze Świdnika! Piłkarze Dominika Bednarczyka pokonali w środę Chełmiankę 2:1

Lepiej omijać to przejście graniczne z Ukrainą. Na wyjazd trzeba długo czekać

Lepiej omijać to przejście graniczne z Ukrainą. Na wyjazd trzeba długo czekać 0 0

Dobra rada dla kierowców TIR-ów: omijajcie przejście graniczne w Dorohusku. Na wyjazd z Polski na Ukrainę trzeba tam czekać w kolejce już około 10 godzin.

Dwa ronda turbinowe powstaną przy bialskiej obwodnicy

Dwa ronda turbinowe powstaną przy bialskiej obwodnicy 0 1

Po raz pierwszy w historii Biała Podlaska zrealizuje projekt we współpracy z białoruskim partnerem przy unijnym wsparciu. Właśnie podpisano umowę.

Motor Lublin – Spartakus Daleszyce 5:0. Mają wicelidera

Motor Lublin – Spartakus Daleszyce 5:0. Mają wicelidera 48 3

Wszystko poszło zgodnie z planem. Motor wysoko pokonał w środę Spartakusa Daleszyce aż 5:0. Już w sobotę ekipę z Lublina czeka wyjazdowy pojedynek z MKS Trzebinia

Lublin: Olimpiada z języka angielskiego. Dla przedszkolaków! [zdjęcia]
galeria

Lublin: Olimpiada z języka angielskiego. Dla przedszkolaków! [zdjęcia] 0 0

Zrobienie zakupów w zagranicznym sklepie, czy opowiedzenie o ubraniach to tylko niektóre zadania, z jakimi poradzić musieli sobie uczestnicy I Mini Olimpiady z języka angielskiego. Polecenia na pozór nie wydają się trudne, ale wszystko się zmienia, gdy wiemy, że zmierzyć się z nimi muszą… przedszkolaki.

GTPR Gdynia – MKS Perła 17:26. Lublinianki mistrzyniami Polski!

GTPR Gdynia – MKS Perła 17:26. Lublinianki mistrzyniami Polski! 78 3

W środę MKS Perła potwierdził absolutną dominację na krajowym podwórku. Lublinianki pokonały w Gdyni tamtejszy GTPR, czyli mistrza z poprzednich rozgrywek 26:17. Efekt? Na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu zdobyły tytuł. I to po raz 20 w historii klubu

Krzysztof Żuk: Sędzia jest stronnicza. Przemysław Czarnek: To tchórzostwo
film

Krzysztof Żuk: Sędzia jest stronnicza. Przemysław Czarnek: To tchórzostwo 5 21

Nagły zwrot akcji w sprawie Krzysztofa Żuka, który broni w sądzie fotela prezydenta Lublina. Nie doszło w środę do ogłoszenia wyroku, bo Żuk zażądał odsunięcia od sprawy sędzi. – To tchórzostwo – grzmi wojewoda, który chce pozbawić go władzy. – Skorzystałem z przepisów – odpowiada Żuk. Jego wniosek może odwlec wyrok o wiele tygodni, a czas działa tu na jego korzyść.

Prezydent Etiopii z wizytą w puławskich Azotach. Liczy na współpracę gospodarczą
galeria

Prezydent Etiopii z wizytą w puławskich Azotach. Liczy na współpracę gospodarczą 12 6

Puławska fabryka jest bardzo nowoczesna i zrobiła na mnie duże wrażenie – powiedział Mulatu Teshome Wirtu, prezydent Federalnej Demokratycznej Republiki Etiopii podczas swojej środowej wizyty w Zakładach Azotowych.

Mieszkańcy Hrubieszowa zdecydują na co wydać 100 tys. zł

Mieszkańcy Hrubieszowa zdecydują na co wydać 100 tys. zł 1 0

Wiadomo już, na jakie zadania w tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego w Hrubieszowie będą mogli głosować mieszkańcy Hrubieszowa. Do wydania jest 100 tys. zł.

Puchar Polski: Eko Różanka lepsze od Sparty Rejowiec dopiero po rzutach karnych

Puchar Polski: Eko Różanka lepsze od Sparty Rejowiec dopiero po rzutach karnych 2 0

Finałowy mecz Pucharu Polski na szczeblu okręgu chełmskiego dostarczył dużych emocji. Obie drużyny miały swoje sytuacje, ale o losach spotkania przesądziła dopiero seria rzutów karnych. A w nich Sparta Rejowiec Fabryczny przegrała z Eko Różanka 4:5

Nowa restauracja w Tarasach Zamkowych. Piłkarz i trenerzy na otwarciu

Nowa restauracja w Tarasach Zamkowych. Piłkarz i trenerzy na otwarciu 20 1

27 kwietnia w Tarasach Zamkowych oficjalnie zostanie otwarta pierwsza w Lublinie restauracja Jumi Zumi.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.