sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Gdy występowała na dohyo w Tajlandii, jej walki obserwowała cała męska część sumoków walczących w mistrzostwach świata amatorów w sumo.

Od razu nadali jej tytuł miss zawodów. Ale dla Justyny najważniejsze były walki. Zajęła piąte miejsce, a do medalu zabrakło naprawdę niewiele.

Justyna Murgała całe życie toczy walkę. Z kontuzjami, brakiem sponsorów i całą tą mizerotą dnia codziennego, jaka otacza człowieka z pasją. Jej wielkim życiowym wyzwaniem jest sport walki - dla nas nieco egzotyczne - sumo. Trenuje już połowę swojego życia. Najpierw były zapasy, potem kontuzja kolana, a od dwóch lat sumo w łęczyńskim klubie LUMKS Pojezierze, pod okiem trenera Aleksandra Sztanuchina.

Kontuzja

- Przez kilka lat trenowałam zapasy. Zawsze to czułam - opowiada Justyna. - Po prostu lubię rywalizacje na macie. Niestety, przyszła kontuzja kolana i po zapasach pozostało wspomnienie. Ale dwa lata temu trener Aleksander Sztanuchin namówił mnie na powrót do sportu. Tym razem na dohyo; matę do sumo. Od razu to polubiłam.
A sumo polubiło Justynę, bo na ubiegłorocznych mistrzostwach Europy zajęła piąte miejsce w swojej kategorii wagowej do 65 kg, a w tym roku na Mistrzostwach Europy 5 miejsce indywidualnie i srebrny medal w drużynie. - Teraz podjęłam kolejne wyzwanie, czyli mistrzostwa świata w Tajlandii.

Lot do Chiang Mai

- Bardzo chciałam pojechać do Tajlandii. Kwalifikacje sportowe w zawodach krajowych przeszłam bez trudu, ale Polski Związek Sumo postawił jeden warunek: sponsor. Niestety, ze względów formalnych nie uzyskałam stypendium na wyjazd z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie - wspomina nerwowe chwile Justyna.
Samolot był zarezerwowany, a kasy nie było. - W ostatniej chwili 6,5 tysiąca złotych wyłożyli szefowie mojej firmy, Tryumf ze Stalowej Woli.
I tak Justyna została rodzynkiem w polskiej 7-osobowej reprezentacji sumo. Z Warszawy do Bangkoku leciała dwie doby. - Gdy wysiedliśmy z samolotu, uderzyła nas fala ciepła i wilgoci. Jeszcze tylko kilka godzin pociągiem i byliśmy w Chiang Mai. To tu miałam walczyć.

Mocne rywalki

Chiang Mai, leżące na północy Tajlandii, tętni życiem przez cała dobę, jak każde tajskie miasto. Trzykołowe tuk-tuki, zastępujące taksówki, śmigają po ulicach wożąc turystów. Na każdym rogu działa uliczny bar, czyli dwa garnki, ognisko i skuter. - Olbrzymi ruch. Wszędzie pełno ludzi, dzień i noc. Tam życie nie staje w miejscu. Nie ma czasu na sen - opowiada sumoczka.
W grupie wagowej do 65 kilogramów nasza zawodniczka miała 11 przeciwniczek. Sama elita światowa. Włoszki, Rosjanki, Tajki, Mongołki. - Pierwsze dwie walki wygrałam bez problemu. Zawodniczki z Hongkongu i Tajlandii nie stanowiły dla mnie problemu. Dopiero walka z Mongołką była przegrana - opowiada Murgała. - Ruszyłam na nią z impetem. Udało mi się zbić prawie do granicy dohyo, ale ona stała jak skała. Nie udało mi się jej przepchnąć. Włoszka była jeszcze mocniejsza, a przy tym doskonale znała sporty walki. W efekcie zajęłam piąte miejsce. To jest bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę, że tak naprawdę trenuję sumo hobbystycznie, dwa, trzy razy w tygodniu - dodaje Murgała.

Miss i słonie

Justyna Murgała była ozdobą zawodów w Chiang Mai. - Koledzy z drużyny mi powiedzieli, że zostałam okrzyknięta nieformalną miss zawodów. Miłe, ale dla mnie bez znaczenia. Każdy chciał ze mną pogadać - dodaje z uśmiechem Justyna. A to dla niej żaden problem, bo jako świeży magister zarządzania i marketingu na Politechnice Lubelskiej doskonale włada dwoma językami: angielskim i rosyjskim. - Sumocy to fajni ludzie. Na bankietach wszyscy ze sobą rozmawiają, jesteśmy przyjaciółmi. Nie ma zawiści czy wrogości, mimo że kilka godzin wcześniej stawaliśmy naprzeciwko siebie. Na macie jest tylko koncentracja i walka, ale bez złej atmosfery.
W przerwach między walkami był czas na zwiedzanie. - Wszędzie słonie, narodowy symbol kraju. Pojechaliśmy do dżungli na grzbiecie tego olbrzyma. Oglądaliśmy show, w którym słonie tańczyły i malowały. Najbardziej jednak urzekła mnie tajska ulica. Setki skuterków, wszędzie dymiące garnki z niesamowicie ostrym jedzeniem oraz wiecznie idący mali ludzie. Miasto nie zasypia. Nocą żyje ze zdwojoną siłą. Uliczne bary, stragany. Pojechałam także do świątyni Doi Suthep, w górach, jakieś 25 km od miasta. Trzeba było się do niej wdrapać po stromych schodach. Specjalnie na ten wyjazd musiałam założyć długą spódnicę, bo po świątyni trzeba chodzić boso, z maksymalnie zakrytym ciałem. Gdy wróciliśmy do hotelu, cały budynek był oblepiony gekonami. Było na co popatrzeć - dodaje. - Aż żal było wyjeżdżać.

Dwa dni do szarości

Znowu dwa dni lotu i Polska przywitała sumoków śniegiem i zimnem. - Od niedawna mieszkam przy Lubartowskiej. Mam fajnych sąsiadów, bo jak się niedawno wprowadzałam to nawet rwali się do pomocy - śmieje się Justyna. - Ale najważniejsze jest sumo. Kocham je i myślę, że jeszcze długo powalczę na dohyo. W końcu mam dopiero 24 lata.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
malibu.lublin
Jarabi
ZAPASNIK
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

malibu.lublin
malibu.lublin (4 stycznia 2008 o 22:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jarabi napisał:
Stefan ty wspaniały profesoze co jast tak chaakterystycznego dla sumo odp.Widac jestes nieobyty w świecie. Justynko teraz byłas 5 następnym razem bedziesz 10,silna i ładna lecz głupiutka : POZDRÓW SPONSORA


[size=2]Myślę, że nie tylko jesteś durniem, ale i fizycznym gniotem. Za ten tekst o Justynce chetnie bym ci przyłożył. Justynka też na pewno by ci wstydu narobiła. Naucz się więc szacunku dla innych, a dla kobiet w szczególności. Już tylko gwoli formalności dodam, że Justynka jest bardzo miłą i inteligentną dziewczyną, która ukończyła marketing i zarządzanie. Sądząc po twoim tekście, nie dorównujesz Jej do pięt.
Stefan > [url="http://www.malibu.lublin.pl"]Odwiedź moją stronę[/url]
[/size]
Rozwiń
Jarabi
Jarabi (2 stycznia 2008 o 15:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Stefan ty wspaniały profesoze co jast tak chaakterystycznego dla sumo odp.Widac jestes nieobyty w świecie. Justynko teraz byłas 5 następnym razem bedziesz 10,silna i ładna lecz głupiutka : POZDRÓW SPONSORA
Rozwiń
ZAPASNIK
ZAPASNIK (11 grudnia 2007 o 14:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NIE DZIWIE SIE ZE ZOSTAŁAS WYBRANA MISS TURNIEJU, MI RÓWNIEZ SIE BARDZO PODOBASZ. BYŁEM NA OSTATNIM TYRNIEJU W ŁECZNEJ SUPER WYGLĄDASZ NIGDY BYM NIE POWIEDZIAŁ ZE TRENUJESZ SUMO, POZDRAWIAM!!!!TRZYMAM KCIUKI !!!
Rozwiń
malibu.lublin
malibu.lublin (9 grudnia 2007 o 21:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[size=3]Brawo Justynka !!! Ciekawe i oryginalne zainteresowanie, ale pamiętaj, żebyś sięgając szczytów sukcesu nie osiągnęła tego, co dla sumo tak bardzo charakterystyczne. Zachowaj więc swoje piekno jak najdłużej !!!
Pozdrawiam Stefan>www.malibu.lublin.pl [/size]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!