czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Świeta w kilogramach

Dodano: 21 grudnia 2006, 15:55

W koszykach więcej mleka, mięsa, cukru, twarogu i obowiązkowo szampan. Dłuższe kolejki i dużo dłuższe rachunki. W marketach święta widać i czuć już kilkanaście dni przed Wigilią. Nasze portfele będą je czuć wiele dni po

Supermarket na lubelskim osiedlu. 18 grudnia, godzina 7 rano. Pierwsi klienci ustawiają się do kasy. W koszyku świeże bułki, drożdżówki, jogurty, mleko i gazeta. Rachunki nie przekraczają 20 zł. Nie ma kolejek, choć ruch jest większy niż zwykle.
Ale to dopiero rozbieg. Przygrywka. Prawdziwe szaleństwo zacznie się tu po godzinie 16, kiedy ludzie wyjdą z pracy i rzucą się na przedświąteczne polowanie.

Ekskluzywny koszyk

Pani Monika ma 36 lat, pracuje na uczelni. Zamiast talonów dostała w tym roku pieniądze - 400 zł. Postanowiła, że w sklepie idzie na całość. W koszyku pani Moniki jest już duża butla oliwy z oliwek, brązowy ryż, czerwone wytrawne wino za 18 zł, szampan, suszone grzyby, karton pomarańczowego soku, 4 czekolady, kilogram kabanosów, kiełbasa salami, sery pleśniowe, pomarańcze, limonki, ananas. I dużo, dużo więcej. - Tylko przed świętami pozwalam sobie na takie, co tu dużo mówić, ekskluzywne produkty. W piątek dokupię jeszcze świeże wędliny i mięso. Na pewno będzie indyk, a do tego sos żurawinowy. Uwielbiam ładować to wszystko do koszyka... Jak byłam mała, to o takich pysznościach można było wyłącznie pomarzyć.
Pani Monika zostawia w kasie ponad 200 zł. Dużo? - Dużo, ale są też tacy, którzy płacą jeszcze więcej. Średni przedświąteczny rachunek waha się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych - mówi Justyna Wlazły, kierowniczka marketu.

Szampan na parkiecie

Rachunek jest prosty: codzienne zakupy mnożymy razy trzy, cztery lub pięć. Szampana, wódkę i chleb razy dziesięć. W przedświątecznym tygodniu w "Stokrotce” sprzedaje się 1300 litrów mleka dziennie (normalnie 400). Twarogu idzie 50 kg, a cukru nawet pół tony. Pomarańczy i bananów po 100 kg. Wódki: 50 litrów.
- Rekord należy do szampana, którego sprzedajemy 120 litrów w ciągu dnia - wylicza Wlazły.
To nie wszystko. Okazuje się, że przed świętami znakomicie sprzedaje się... papier toaletowy. I to ten najlepszy; mięciutki, pachnący i we wzorki. - Cały czas uzupełniam półki - mówi Michał Rzepecki, magazynier. - Podobnie z proszkiem do prania, płynami do szyb, pastą do podłóg.
Zakręcony ogonek niezmiennie ustawia się też do stoiska mięsnego. Po najlepsze kąski. Polędwica, kabanosy, szynka do pieczenia, pasztet i schab bez kości idą jak świeże bułeczki. - I przy okazji można wymienić się przepisami - mówi Joanna Wysocka-Szeliga, która na mięsie i wędlinach zna się jak nikt inny.
Cztery dziewczyny uwijają się za ladą między krajalnicami a wagą. Tną, porcjują, ważą i pakują. - Wesołych świąt! - kłania się starszy pan, wkładając do koszyka pokrojony w plasterki baleron.
- Tacy właśnie są ludzie przed Bożym Narodzeniem: mili, wyrozumiali, uprzejmi - uśmiecha się pani Joanna z mięsnego.

Przyzwoity złodziej

Ale nie wszystkim udziela się przedświąteczna euforia dobroci i życzliwości. Tu zależność też jest prosta: więcej klientów, więcej złodziei. Albo inaczej: w klientach budzi się niczym nieokiełznana żądza posiadania; posiadania gratis. - Niestety, przed świętami na kradzieżach łapiemy więcej tzw. normalnych, porządnych ludzi - mówi Justyna Wlazły.
Klasyka tego gatunku to koszyk z zakupami, za które klient płaci, a w kieszeni wynosi dziesięć plasterków szynki albo pod szerokim płaszczem upchane 2 kg schabu. Dezodorant, albo... sznurówki.
- 2 komplety sznurówek za 12 zł próbował wynieść z naszego sklepu wysokiej rangi urzędnik miejski - ujawnia pani Justyna. - Kiedy został złapany, przepraszał i natychmiast chciał zapłacić. Prosił o dyskrecję, żeby tylko ta sprawa się nie wydała.

Maruderzy

Po 18 temperatura w sklepie rośnie. Wydłużają się kolejki, koszyki wypełniają się po brzegi. Coraz ciaśniej przy półkach. Czynne są już wszystkie kasy. - Przed świętami sprzedaje się po prostu wszystko - rozkłada ręce Agnieszka Szumska, kasjerka.
Podobno największe koszyki to te, za które klienci płacą talonami otrzymanymi w ramach świątecznych prezentów od pracodawców. - Dostałem talony za 200 zł - chwali się pan Marek.
W koszyku pana Marka jest kawa, herbata, cukier, mąka, margaryna, woda mineralna, słodycze, wódka.
- Ojej! - łapie się za głowę mężczyzna, gdy widzi rachunek. - Przekroczyłem o prawie 50 zł! Z czego by tu zrezygnować?
Nie ma z czego. Święta to święta.
Dochodzi 21.30. Do sklepu wpadają ostatni klienci. Zdyszani, rozpędzeni. Ale gdy popychają przed sobą koszyk, nagle przestaje im się spieszyć. Wybierają coś z półki, z powrotem odkładają, w koszyku niewiele przybywa. - Maruderzy - kwituje kierowniczka sklepu. - Widać, że nie przyszli na świąteczne zakupy. "Świątecznych” rozpoznaję na kilometr. To najlepsi klienci pod słońcem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!