poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Sztuka pochówku

Dodano: 2 listopada 2001, 15:46

Śmierć przyjdzie kiedyś po każdego z nas. Na reprodukcji obraz Hieronymusa Boscha
Śmierć przyjdzie kiedyś po każdego z nas. Na reprodukcji obraz Hieronymusa Boscha

Obrzędy pogrzebowe noszą piętno czasów i kultur, które je stworzyły.
Każdy ze sposobów chowania zmarłych oraz wszelkie ceremonie pogrzebowe, włącznie ze świeckimi, mają swe źródło w przekonaniu,
że mimo śmierci ciała duch człowieka nadal istnieje.

Najstarszy znany grób pochodzi sprzed stu tysiącleci. Odkryto go w Azji Środkowej na terenie byłego ZSRR. Spoczywają w nim, otoczone wieńcem z poroży, zwłoki neandertalskiego chłopca. Wiele wskazuje, że część neandertalskiej tradycji pogrzebowej została przejęta przez inne ludy i przetrwała do współczesności. Jaki lud jednak, jako pierwszy, chował swych zmarłych wśród korzeni drzew? Dziś "leśne” pochówki to ostatni - jakby to dziwnie nie zabrzmiało - krzyk mody.
Zmarłych kładzie się pod korzeniami sosny
lub innego drzewa w lesie. Pochówek kosztuje około 2,5 tys. dolarów, a umowa gwarantuje, że drzewo nie zostanie ścięte w ciągu najbliższych 50 lub 99 lat.
Tę formę pogrzebów w Szwajcarii zapoczątkował w 1996 roku Ueli Sauter, 60-letni inżynier elektronik, syn kamieniarza wykonującego płyty nagrobne. Z założeniem pierwszego leśnego cmentarza nad jeziorem Constanza, w gminie Mammern, Sauter miał problemy, bo początkowo wielu ludziom taka forma pochówków się nie podobała.
Jednak w ciągu zaledwie kilku lat sporo się zmieniło. W 1999 roku Sauter założył "Stowarzyszenie Naturalny Pochówek w Spokojnym Lesie”, zajmujące się propagowaniem leśnych nekropolii, a już w sierpniu 2001 roku w całej Federacji Szwajcarskiej było 25 cmentarzy, na których grzebie się zmarłych w korzeniach drzew. Powstały one głównie we wschodnich kantonach.
Do Polski leśne cmentarze jeszcze nie dotarły. Dominuje tradycyjna forma obrzędu pogrzebowego, polegająca na złożeniu ciała w trumnie, do grobu usytuowanego na cmentarzu parafialnym lub komunalnym. Tradycja ta, wbrew obiegowym poglądom, zaczęła się upowszechniać w Europie dopiero w XIV wieku. Wcześniej tylko zmarłych władców grzebano w drewnianych skrzyniach, umieszczanych w podziemiach kościołów lub na przykościelnych cmentarzykach. Z zasady zwłok nie wkładano do trumien, ale owijano je całunami. Na polskiej wsi postępowano tak jeszcze w początkach XX wieku.
Powoli w Polsce zaczyna upowszechniać się obrzęd kremacji. Akceptowanie tej formy przebiega jednak powoli i dziś stanowi ona niecałe 2 proc. pochówków.

W krajach Zachodu kremacja cieszy się większym zainteresowaniem.
W Niemczech kremowanych jest około 70 proc. zmarłych, w Wielkiej Brytanii ponad 60 proc., w Szwecji i Danii połowa. Na tym polu przewodzi Japonia, gdzie w miastach ustawowo wprowadzono obowiązek kremacji zwłok. Nie dotyczy on jedynie osób, którym religia zakazuje palić ciało po śmierci.
Obyczaj kremacji wpływa na zmniejszenie liczby tradycyjnych cmentarzy, bo prochy zmarłych w urnach przechowywane są w różnorakich miejscach: w kolumbariach, grobowcach rodzinnych,
a nawet w mieszkaniach krewnych. Często też prochów się nie przechowuje, lecz są one uroczyście rozsypywane w specjalnych ogrodach pamięci,
w morzu, rzece, parku.
Kremacja znana była wielu kulturom od zarania ludzkości. Próbowano też na różnorakie sposoby przechowywać spopielone szczątki krewnych. Swoistą koncepcję przeniesienia ośrodka pamięci z grobu na samego zmarłego zaproponował w roku 1801 Francuz Pierre Giraud. Giraud, znany w swych czasach architekt (między innymi zaprojektował i wzniósł paryski Pałac Sprawiedliwości), chciał
zamieniać szczątki zmarłych w szkło.
Tacy zmarli ze szkła powstawaliby w wyniku złożonego procesu technologicznego. Oddajmy jednak głos samemu Giraudowi, przytaczając jego słowa za Philippe Ariesem, autorem monografii "Człowiek i śmierć”:
"Pierwszy sposób, który najbardziej pociąga religijną wyobraźnię - pisał Giraud - to odlanie z tego szkła małego popiersia w formie rzeźbiarskiej, sporządzonej za życia danej osoby i będącej jej podobizną. Tylko serce odczuć może, jaką pociechą dla tkliwej duszy byłoby posiadanie popiersia z ładnego materiału, którego nieocenioną wartością byłoby to, że jest portretem i tożsamą substancją ojca, matki, żony, dziecka, przyjaciela, każdego, kto był nam drogi. (...) Poza tym można (...) zrobić w płaskorzeźbie portret, który pragniemy otrzymać, sporządzić z tej płaskorzeźby formę rzeźbiarską, a następnie wlać szkło do tej formy. Dzięki temu spadkobierca może prochy ojców wszędzie zabierać z sobą, jak podręczny przedmiot...”
Koncepcji Pierre'a Girauda nie wcielono w życie. Francuzom, ani żadnej innej nacji, nie towarzyszą przodkowie przemienieni w piękną i trwałą formę. No cóż, z prochu powstałeś, w proch się obrócisz

Ks. Roman Pracki, parafia ewangelicko-augsburska w Lublinie

Nie ma czyśćca, nie ma Zaduszek

• Obchodzimy Święto Zmarłych, które przypada w Niedzielę Wieczności i teologicznie odpowiada to Wszystkim Świętym. Na cmentarzach odprawiamy nabożeństwa poświęcone Zmartwychwstaniu. Natomiast
w naszym Kościele nie ma Zaduszek, które
w Kościele katolickim wiążą się z nauką
o czyśćcu, bo według naszej wiary czyśćca nie ma.
Wyznajemy, że zbawienie dokonuje się za sprawą łaski przez wiarę. Nie jest ono wynikiem zasług człowieka, ale wynikiem łaski Boga. Człowiek odbiera tą łaskę i akceptuje poprzez wiarę i zaufanie. Dobre uczynki nie wspomagają wiary, są jej owocem.
Od wiary zależy, dokąd człowiek pójdzie po śmierci. Bóg umiłował cały świat i swoje zbawienie oferuje każdemu człowiekowi. Sam na siebie w Chrystusie wziął cierpienie, zstąpił do piekieł, przez trzy dni zwiastował ewangelię duszom, które były w więzieniu, po czym powstał z martwych. Dla każdego ma po śmierci przygotowane dobre miejsce. Bo każdy z nas, choćby wydawał się szary, przeciętny i zły, ma w sobie dobro. Stąd na sądzie każdy z nas zjawi się po to, by usłyszeć wyrok uniewinniający.

Ks. Andrzej Łoś - parafia prawosławna Przemienienia Pańskiego w Lublinie

Zawsze jest czas na nawrócenie

• Śmierć nie niszczy życia. Według religii prawosławnej nazywana jest tylko zaśnięciem. Ciało złożone do grobu jest ziarnem, które wyda kolejne życie.Święto Zmarłych obchodzimy w tydzień po święcie Zmartwychwstania. Modlimy się za zmarłych, dzieląc się z nimi radością Zmartwychwstania. Kapłan poświęca groby, a ludzie składają na mogiłach pisanki, symbol życia. W Kościele prawosławnym nie ma straszenia piekłem. Nawet największy grzesznik ma szansę na niebo. Wiemy, kim była Maria Magdalena. W naszej religii ma piękny tytuł: Maria Magdalena, Równa Apostołom. Przecież święci byli zwykłymi ludźmi. Stąd, rozpamiętując Święto Zmarłych, pamiętajmy, że zawsze jest czas na nawrócenie
i zmianę życia.

Sami Zaid - imam meczetu w Lublinie

Podróż duszy po śmierci

• W momencie śmierci, kiedy człowiek traci przytomność i przestaje widzieć bliskich, zaczyna widzieć Aniołów. Człowiek wierzący umiera w spokoju, a jego dusza opuszcza ziemską powłokę lekko i przyjemnie.
Niewierzący bardzo cierpi, a dusza wydobywa się z ciała na podobieństwo ptaka zaplątanego w ciernisty krzew.
Aniołowie biorą duszę i rozpoczyna się podróż po śmierci. Kiedy przed Bogiem staje dusza wierzącego, Bóg pyta: Czyja dusza tak pięknie pachnie? Aniołowie odpowiadają, potem biorą duszę i wracają do grobu, gdzie wraz ze zmarłym ciałem czeka na Sąd.
Kiedy przed Bogiem staje dusza niewierzącego, Bóg pyta: Czyja dusza ma tak przykry zapach? Aniołowie odpowiadają, biorą duszę, wracają do grobu, gdzie obok ciała czeka na Sąd i wyrok: Do raju lub do piekła. Wierzymy, że choćby człowiek bardzo grzeszył, to jeżeli
w chwili śmierci miał w sobie choć malutką cząsteczkę wiary, jego podróż skończy się
w raju.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!