niedziela, 19 listopada 2017 r.

Magazyn

Terroryści atakują Lublin

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 czerwca 2003, 13:27



W mieście Lublinie, na ulicy Nadbystrzyckiej, w środku dnia 17 czerwca (po dziesiątej) do autobusu MPK nr 28 wpadło ich troje: dwa potwory płci męskiej i bestia rodzaju żeńskiego. Mimo młodego wieku (po 14, 15 lat) swoim przerośniętą posturą wzbudziły zaniepokojenie wśród pasażerów. Obawy nie były bezpodstawne. Jeden z potworów rzucił się z dzikim rykiem na siedzenie, wierzgając przy tym kończynami dolnymi tak intensywnie, że kopnął w głowę usadowioną przed nim kobietę. Gdy ta odwróciła się, by zwrócić potworowi uprzejmą uwagę na niestosowność jego zachowania, cała trójka aż zawyła, rzucając przy tym mięsem w takiej obfitości i tak dużych kawałkach, że jadącym autobusem ludziom uszy nie tyle puchły, co prawie odpadały. Nikt już nie miał wątpliwości, czyj jest ten kawałek podłogi, a właściwie cały autobus i do jakich celów przeznaczony – bynajmniej nie do przewozu osób, lecz wściekłych dzikusów, którym, przez pomyłkę, natura nadała ludzki wygląd.
– Byłem jedynym mężczyzną w autobusie, oprócz mnie jechały tylko kobiety i dzieci, kierowcy nie liczę; zamknięty w kabinie, skupił się na prowadzeniu pojazdu. – opowiadał mi chwilę po zdarzeniu roztrzęsiony pasażer. – Jak żyję 50 lat, z takim rozwydrzeniem jeszcze nigdy się nie zetknąłem. I, prawdę powiedziawszy, byłem wobec niego bezsilny.
Rycząc i tocząc pianę, nieletni terroryści uwolnili podróżnych od swego stada na dworcu PKP.
Pasażer przyznaje, że miał telefon komórkowy. I co z tego? Policji przecież nie warto powiadamiać. W ubiegłym tygodniu, gdy o pierwszej w nocy zadzwonił na komisariat, że na Różanej, pod jego oknem, bandyci właśnie okładają jakiegoś człowieka, funkcjonariusz najpierw zaczął go wypytywać o nazwisko, adres... Nie czekał więc, aż służbista zapyta go o pesel i numer butów – kłapnął słuchawką.
– Jeszcze tylko włóczenia po sądach i zemsty bandziorów mi brakuje – uzasadnia swą niechęć do współdziałania z organami.
Podobne akty terroru media opisują niemal codziennie. Dwa przykłady tylko z poniedziałkowego Dziennika:
* W sobotę troje uzbrojonych w pałkę bandziorów (dwie bestie i potwór) obrzuciło obelgami, a następnie pobiło i ograbiło z torebek kobiety stojące na przystanku przy Ogrodzie Saskim (mężczyzn też stało pokaźne stadko, ale widocznie wszyscy ślepi, głusi i z porażeniem ruchowym, bo żaden nie reagował)
* Dzień wcześniej przed Chatką Żaka człekopodobny potwór zaatakował osiemnastolatka i ukradł mu plecak.
Tak to jest w mieście Lublinie. I tak już będzie. Skąd to wiem? Z doświadczenia, z obserwacji, z lektury.
Czytałem, na przykład, że w Lublinie, z inicjatywy pana Zbigniewa i przy poparciu pana Andrzeja, władza zajmie się sypaniem kopca ku czci dwu unii. Czytałem też, że władza nasza kochana zajmie się srogim karaniem mnie, jeśli udam się z Dududsiem na spacer bez szufelki i torebki na ewentualną jego kupkę.
I jak tu od tak przepracowanej władzy jeszcze wymagać, żeby powstrzymywała narastającą falę bandytyzmu. Nie ma przecież rączek jedenastu...

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!