czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

To nie są chłopcy do bicia (mp3)

Dodano: 13 grudnia 2007, 14:48

Nagrana rozmowa Agnieszki F. z dyżurnym policjantem Komendy Wojewódzkiej Policji stała się internetowym hitem.

Jednak bohaterce nie o sławę chodziło, a o zemstę. Pani Agnieszka jadąc swoim autem o blisko 80 km przekroczyła prędkość w terenie zabudowanym i przez drogówkę została ukarana mandatem. Postanowiła się zemścić Odjechała na pewną odległość i obserwowała.

Do patrolu podjechał samochód na rejestracji ukraińskiej. Pani Agnieszka już wiedziała, co zrobi.

Donoszę, że wzięli łapówkę

- Anonimowo zadzwoniła ze skargą na funkcjonariuszy - opowiada mł. inspektor Jacek Buczek, komendant powiatowy policji w Krasnymstawie. - Powiedziała, że wzięli oni łapówkę od Ukraińca. Rozmowa była nagrywana. Natychmiast wszczęto odpowiednie procedury.
- Dostałem informację drogą radiową, żebym przemieścił się w inne miejsce - wspomina Artur Bochyński, policjant pomówiony o wzięcie łapówki. - Podjechaliśmy z kolegą, a tam już czekał technik kryminalistyki, dochodzeniówka, prokurator. Dowiedzieliśmy się, że ktoś doniósł, że wzięliśmy łapówkę od obywatela Ukrainy.
- Takie są procedury - wyjaśnia inspektor Buczek. - Dyżurny, który odbierze skargę na policjanta, musi nadać jej bieg. Zostaje powiadomiony komendant, Biuro Spraw Wewnętrznych i prokuratura.
Radiowóz został przeszukany, załogę przesłuchano i jeszcze sprawdzono notatnik przeprowadzonych kontroli drogowych. Samochodu z ukraińską rejestracją tam nie było.
- Myśmy go nie zatrzymywali do kontroli - informuje Artur Bochyński. - On sam przystanął przy nas, pytając o drogę.
Na szczęście, znaleziono Ukraińca. Został poproszony o złożenie zeznań i potwierdził wersję policjantów - pytał tylko o drogę, o żadnej łapówce mowy nie było.
Artur Bochyński nie ukrywa ulgi. - Gdyby go nie znaleziono, to nie wiem, co by było. Na pewno byłbym zawieszony, a mam przecież żonę i dziecko. Nie dość, że straciłbym pracę, to jeszcze opinię.
Tymczasem Agnieszka F., negatywna bohaterka wydarzenia, poddała się dobrowolnej karze.
- Dziś przed sądem obywatelowi trzeba udowodnić, że popełnił przestępstwo - mówi z goryczą jeden z policjantów. - Ale jeśli podejrzany jest policjant, to on musi udowodnić swoją niewinność.

Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie

Tomaszem T. ukaranym za jazdę bez pasów też powodowała żądza odwetu. Głupiego.
- Bez przerwy blokował telefon alarmowy 997 - relacjonuje nadkomisarz Bogdan Piwoni, oficer prasowy KPP w Parczewie. - Dzwonił pod wpływem alkoholu w nocy i mówił, że właśnie obok przejeżdża auto, a kierowca nie ma zapiętych pasów i tak trwało parę godzin. W końcu został namierzony. Okazało się, że zwyczajnie chciał się odegrać za mandat. W efekcie zapłacił grzywnę.
Inny kierowca, który uciekał po pijanemu przed pościgiem, oskarżył policjantów o zabranie z auta pieniędzy.
- Chociaż znałem tych pracowników, musiałem wszcząć postępowanie, to znaczy zawiadomić m.in. prokuraturę - opowiada Piwoni. - Sprawę wyjaśniła żona skarżącego. Powiedziała, że nigdy w aucie nie było pieniędzy, bo ona je schowała. W przeciwnym wypadku mąż by wszystko przepił.

Ludzie listy piszą

Mieszkaniec z Ryk doniósł, że policjant, któremu urodziło się dziecko, poszedł z wódką do komendy i tam piją. Reakcja była błyskawiczna, a dane policjanta łatwe do ustalenia. Natychmiast pojechała ekipa, która stwierdziła, że przyszedł on z podaniem o urlop, bo chce wziąć żonę i dziecko ze szpitala. Sprawdzono nawet w domu - był trzeźwy. Chyba ktoś go nie lubi...
Papierowe donosy trafiają natomiast do zespołu skarg i wniosków Wydziału Kontroli KWP.
- Dzwonią do nas, piszą, przychodzą osobiście - wyjaśnia podinspektor Danuta Nizińska-Zagajewska. - Piszą na policjantów do ministra, do rzecznika praw obywatelskich, później to też trafia do nas. Spektrum skarg jest bardzo szerokie: od niewłaściwego, niekulturalnego stosunku do obywateli po czerpanie korzyści majątkowej.
Jak dodaje pani podinspektor, są tu znani stali korespondenci. - Jeden pan dostał w 2005 roku mandat wysokości 100 zł, przyjął go, czyli zaakceptował. Nawet nie potrafię zliczyć, ile razy w tej sprawie do nas pisał. Inny wciąż skarży się na miejscowy patrol, że tendencyjnie zatrzymują go do kontroli. Niektórzy przypominają sobie o sprawach, które miały miejsce w latach osiemdziesiątych. My każdej skardze na policjanta musimy nadać bieg i każdemu skarżącemu odpowiedzieć.

6 procent

Rocznie wpływa ponad 1 tys. skarg. Najwięcej dotyczy mandatów, zasadności i sposobu wykonania interwencji. Zaledwie 6 proc. znajduje potwierdzenie.
Policjanci coraz częściej pomawiani są o różnego rodzaju nadużycia. Niektóre skargi wymagają uruchomienia machiny dochodzeniowej angażującej wielu ludzi. Policjant do wyjaśnienia sprawy bywa zawieszony w obowiązkach służbowych.
Jak mówi podinspektor Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy lubelskiej policji, żaden komendant nie zaręczy, że któryś z policjantów się nie napije. Ludzie są tylko ludźmi. W tym roku przyłapano ok. 10 osób po alkoholu na 5 tys. 300 zatrudnionych w lubelskim garnizonie. Ale tacy od razu żegnają się z pracą.
Jednak policjantów nie można bezkarnie pomawiać, wprowadzać w błąd. Za to mogą grozić przykre konsekwencje.
Czytaj więcej o:
Robert Gdynia
leser
kierowca z Lublina
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Robert Gdynia
Robert Gdynia (12 lipca 2008 o 10:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To powiem Wam inny numer. Śmieciarka przyjechała zabrać pełne kubły, a kobieta robiąca przeprowadzkę poprosiła aby wzieli także deski itp., które leżą obok kosza. Panowie się nie zgodzili, po czym ona dała im 5 zł "na piwko", więc ok, wzieli. Ta sama pani później zadzwoniła do centrali zgłaszając korupcję, a panowie przynali się po czym zostali wydaleni z pracy.
Czyste kurestwo, co?
Rozwiń
leser
leser (26 grudnia 2007 o 12:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znam dosyć dobrze niezłą historyjkę.Przeszło rok temu kierowca BMW pomówił policjantów z drogówki lubelskiej o 50 zł.tj. że wręczył 50 zł w zamian niby za obniżenie mandatu.Policjanci wypisali mu mandat 150 zł 3 pkt karne oraz zatrzymali dowód rejestracyjny od tego samochodu. Po czterech miesiącach nieoficjalnych przesłuchiwań różnych osób,( podobno przeszło 100 osób które nie były związane z pomówieniem) nic one nie wniosły do danej sprawy a policjanci i tak zostali zatrzymani i na polecenie prokuratora doprowadzeni do prokuratury. Jeden z nich został wyprowadzony z pracy jak zaczynał służbę a drugi z domu. Ruszyła cała machina, zostali zawieszeni i do tej pory trwa ta gorzka farsa udowadniania swojej niewinności. A ten co pomówił pewnie się cieszy że się zemścił za ten mandat i zabrany dowód rejestracyjny. Najlepsze jest to że nie ma żadnych dowodów tylko ten mandat i zabrany dowód od samochodu ale policjant to od razu łapówkarz i nikt mu nie wierzy.
Rozwiń
kierowca z Lublina
kierowca z Lublina (16 grudnia 2007 o 21:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedyś,w Lublinie,na Lubartowskiej,przekroczyłem linię ciągłą ok 3m.Zatrzymano mnie i w czasie kontroli stwierdzono,iż pokazuję zeszłoroczne ubezpieczenie.Aktualne spaliłem w kominku godzinę wcześniej.Jestem dyslektykiem.Po dłuższych rozmowach,bez żadnej łapówki,policjant powiedział;,,my nie jesteśmy od utrudniania ludziom życia"!.Nie mogę odnależć tego policjanta i podziękować mu.U mojej agentki WARTY sprawdził mnie i puścił.
Jerzy B.
Rozwiń
===
=== (16 grudnia 2007 o 21:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszystkie takie pomówienia powinny byc srogo kARANE TO ODECHCIAłOBY SIE MOZE GłUPICH ZARTóW BARANOM!!!!
Rozwiń
zawiedziony
zawiedziony (16 grudnia 2007 o 19:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i co niema komentarzy .okazało się że policja jest wpożo i nie ma się na kim przejechać.dzieci śmieci.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!