czwartek, 23 listopada 2017 r.

Magazyn

To rok Marii Skłodowskiej-Curie: Rozmowa z rektorem UMCS

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 lutego 2011, 12:21

 (Karol Zienkiewicz)
(Karol Zienkiewicz)

Rozmowa z profesorem Andrzejem Dąbrowskim, chemikiem i rektorem lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.

Curie-Skłodowska, Einstein, Nobel… – to ta sama klasa naukowców?

– To ta sama liga. Choć trudno porównywać Einsteina i Curie-Skłodowską. On zajmował się czystą teorią, ona była bliższa doświadczeniom. Wykonywała katorżniczą pracę, musiała przenieść ileś ton rudy cynkowej, żeby potem ją analizować i dokonywać eksperymentów. Oni się świetnie uzupełniali, znali się. Einstein bardzo cenił Madame Curie. Uważał, że to fascynująca uczona, ale też kobieta.

I, podobnie jak ona, dał początek temu, co potem miało dalsze konsekwencje w nauce.

– Tak. Ale ona zaczynała pracę zainspirowana działaniami Becquerela. Jest koniec XIX wieku. Henri Becquerel odkrywa promieniotwórczość: zauważa, że materiały, które miał, zaczerniały kliszę fotograficzną.

Za co potem Maria dostaje Nagrodę Nobla.

– Pamiętajmy, że pierwszego Nobla Curie-Skłodowska dostała wspólnie. Właśnie z Becquerelem i mężem, Pierre'em.

Zacznijmy więc od promieniotwórczości. Co z badań Skłodowskiej mamy dzisiaj?

– Jej badania przyczyniły się przede wszystkim do poznania struktury atomu, do odkrycia cząstek elementarnych. Jej prace sprawiły, że poznano strukturę elektronową atomów. Ale także zainspirowały wielu badaczy, żeby podjąć prace nad budową jądra atomowego. Jak wiemy, do dziś nie odkryto tej cudownej cząstki, która powinna odpowiadać za istotę budowy materii. Szuka się jej m.in. w CERN pod Genewą.

Pytając o współczesne konsekwencje badań Marii, myślałem m.in. o medycynie.

– Medycyna, promieniowanie rentgenowskie, aparaty do badań, późniejsze tomografy, trudno sobie wyobrazić współczesną diagnostykę bez tego. Generalnie można powiedzieć, że badania, które prowadzili: Curie-Skłodowska, Einstein, Planck i szereg innych uczonych, zrewolucjonizowały całkowicie wiek XX, który został słusznie nazwany wiekiem atomu.

Tyle że badania nad promieniotwórczością Skłodowska przypłaciła życiem.

– Wtedy nie zdawano sobie sprawy, że promieniowanie jest szkodliwe. Maria założyła Instytut Radowy, w którym wytwarzano także różnego rodzaju kosmetyki.

Uważano, że np. wodą radową można leczyć różne dolegliwości, że te kosmetyki mają cudowne właściwości i pięknie będą ulepszały cerę. Ale nie zdawano sobie sprawy ze skutków. Maria Curie-Skłodowska zmarła na białaczkę wywołaną przez promieniotwórczość.

Ona też nie miała tej wiedzy, kiedy pracowała ciężko fizycznie z mężem w szopie pod Paryżem i tony blendy, podobno 10 ton, musiała fizycznie przerobić, żeby wydobyć minimalne ilości radu. Oni byli już wtedy skazani na śmierć.

Przeszliśmy płynnie do radu, za którego odkrycie Maria dostała drugą Nagrodę Nobla. Czym jest rad?

– Rad to pierwiastek promieniotwórczy, czyli taki, który uwalnia promieniowanie, które z kolei ma różnoraki skutek. Dobroczynny, jeżeli będzie kontrolowane, m.in. wykorzystywane w medycynie do niszczenia nowotworów. Ale może mieć też skutek taki, że uszkadza krwinki czerwone i powoduje choroby, m.in. białaczkę.

Można zaryzykować tezę, że gdyby nie odkrycia Curie, nie byłoby współczesnej walki z nowotworami?

– To były zbyt daleko idący wniosek. Proszę pamiętać, że teraz jest mnóstwo środków, które pomagają w walce z nowotworami. Medycyna to dziedzina niezwykle złożona.

Da się porównać odkrycia Marii z innymi? Takich, które zrewolucjonizowały naukę, nasze życie?
– Można powiedzieć, że zasady dynamiki Newtona, które zostały sformułowane w XVII wieku, zrewolucjonizowały fizykę, a jej – chemię. Ale to są rzeczy porównywalne tylko pod względem skali. Ich charakter jest przecież zgoła inny.

Wybitnych naukowców, którzy prowadzili badania w czasach Skłodowskiej, było wielu. Ale ona, w przeciwieństwie do nich, miała jeden problem: była kobietą.

– Była pierwszym profesorem kobietą na Sorbonie, pierwszą kobietą, która otrzymała Nagrodę Nobla, choć nie chciano jej przyznać właśnie ze względu na płeć. Dopiero interwencja męża, który stanowczo powiedział: Jeżeli żona nie otrzyma tej nagrody, ja też jej nie przyjmę.

Kobiety zajmujące się nauką na taką skalę na przełomie XIX i XX wieku były rzadkością. Zresztą, do tej pory tak się jakoś składa, że w naukach ścisłych mamy więcej mężczyzn.

Dlaczego więc Maria zajęła się chemią? Co nią kierowało?

– Przede wszystkim ciekawość. Naturalna ciekawość poznawania świata i budowy materii. To jest permanentna cecha każdego badacza.

Miała naturę naukowego rewolucjonisty? Chciała doprowadzić do czegoś przełomowego? Czy po prostu chciała zajmować się tym, co lubiła – badaniami?

– Na pewno na początku swojej drogi naukowej nie przewidywała, w jakim kierunku te badania pójdą. Ale później, już w ich trakcie, zdawała sobie sprawę z ich przełomowego charakteru.

Są teraz w Polsce tacy naukowcy?

– Pamiętajmy, że Francuzi uważają Marię za swoją: razem z mężem jest pochowana we francuskim panteonie, choć ,oczywiście, jest Polką. Teraz w Polsce mamy bardzo wielu naukowców. Natomiast, jak wszyscy wiemy, polscy uczeni zajmujący się naukami ścisłymi, poza Curie-Skłodowską, nie mogą poszczycić się Noblem.

W ub. roku byłem w Kioto, gdzie jest jeden ze starszych japońskich uniwersytetów. Mają ośmiu noblistów. Uniwersytety z najwyższej światowej ligi mają po 20–30 naukowców nagrodzonych Noblem. U nas jest z tym kłopot.

Przez pieniądze?

– M.in. przez pieniądze. Chociaż przykład Marii Curie-Skłodowskiej pokazuje, że nawet w szopie można zdobyć Nobla. Ale teraz w szopie tej nagrody już nikt nie zdobędzie.

Mówił pan, że Francuzi traktują Skłodowską "za swoją”. A my jak powinniśmy ją traktować? Jednak prawie całe swoje naukowe życie spędziła we Francji.

– Francja umożliwiła jej prowadzenie badań. Natomiast ona czuła się Polką, poza Francją podpisywała się: Skłodowska-Curie, taki podpis mamy nawet w naszym archiwum. We Francji należało wówczas podpisywać się od nazwiska męża. A więc ona musiała podpisywać się jako Maria Curie, przez co powszechnie znana jest we Francji jako Madame Curie.

Który podpis jest właściwy? Z powodu kolejności nazwisk w jej podpisie powstały kontrowersje nawet wokół nazwy uniwersytetu.

– Myślę, że ona do tego aż tak wielkiej wagi nie przywiązywała. Natomiast miesiąc temu dostałem pismo od jednego z wiceministrów, że była komisarz Unii Europejskiej Danuta Hübner zwróciła się do niego z inicjatywą, że nasz uniwersytet powinien zmienić nazwę na Uniwersytet Marii Skłodowskiej-Curie.

Tłumacząc to tym, że przez odwrotny podpis (używany dziś – red.) gubimy jej polskość. Odpisaliśmy, zgodnie z prawdą, że we Francji nie mogła podpisywać się inaczej niż Maria Curie, będąc w Polsce Maria podpisywała się różnie, i że – jako uczelnia autonomiczna – nie mamy zamiaru zmieniać nazwy.

Maria przyjeżdżała do Polski. Także do Lublina, do dziadka, który prowadził gimnazjum przy ul. Narutowicza.

– Teraz to jest nasz budynek, mieści się tam Wydział Pedagogiki i Psychologii. W tym roku ten gmach zostanie wreszcie wyremontowany – za 4 mln zł zrobimy elewację, wymienimy okna, zrobimy nowy dach.

Ale uczelnia jest związana z Marią przede wszystkim przez nazwę.

– Nie wszyscy wiedzą, że jak PKWN powoływał uniwersytet, bardzo mocno dyskutowano o tym, jak ma się nazywać. Pierwsza propozycja była taka, żeby to był uniwersytet Mikołaja Kopernika.

Potem pojawiła się druga, przeforsowana przez przewodniczącego Rady Narodowej, żeby uniwersytet nazwać nazwiskiem Curie-Skłodowskiej. Tak się stało dopiero w wyniku głosowania. Natomiast bardzo szybko powołano uniwersytet w Toruniu i to on został nazwany nazwiskiem Kopernika.

Myśli pan, że Maria stojąca na pomniku pośrodku uczelni, jest zadowolona z uniwersytetu?

– Na pewno ma pewien niedosyt. Natomiast robimy wszystko, żeby była zadowolona.

Co zrobicie w tym roku, żeby poprawić jej humor?

– Już rok temu wprowadziliśmy dla młodych badaczy Nagrodę Curie. Ten rok zaczniemy 11 marca drzwiami otwartymi, na których będą specjalne wykłady poświęcone Marii i konkursy dotyczące badaczki.

Potem będziemy mieli różne imprezy związane z patronką, zarówno dla studentów i absolwentów, jak i dla całej społeczności Lubelszczyzny. Aż do kulminacji jesienią, kiedy planujemy specjalne uroczystości.

Wysłaliśmy już zaproszenie do wnuczki Marii. Chcemy, żeby w tym roku, roku Marii Curie-Skłodowskiej, nasz uniwersytet zaznaczył swoją obecność na akademickiej mapie Lublina.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
gość1
NAJ
Kostka
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

gość1
gość1 (2 marca 2011 o 20:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chcę zwrócić uwagę na pewne nieścisłości. Maria Skłodowska przerabiała rudy uranowe zawierające rad, jako produkt rozpadu uranu. Była to blenda uranowa, a nie blenda cynkowa (sfaleryt). W Instytucie Radowym nie wytwarzano kosmetyków, tylko prowadzono badania nad właściwościami pierwiastków promieniotwórczych: radu, polonu, radonu, a w dalszych latach Maria zajmowała się metrologią i dokładnymi pomiarami radioaktywności ustalając wzorzec promieniowania. Maria ubolewała, że różnego rodzaju biznesmeni wykorzystują rozgłos jaki uzyskał rad w świecie, produkując właśnie radowe kosmetyki, czy inne medykamenty. Niektóre zawierały nawet spore ilości radu, a niektóre tylko samą nazwę na opakowaniu. Z jednym z tych biznesmenów nawet miała sparwę sądową, bowiem bezczelnie posłużył się on nazwiskiem Curie, podając się za Alfreda Curie.
Rozwiń
NAJ
NAJ (27 lutego 2011 o 15:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe Greg co piszesz. Z tego co wiem to 2/3 tego działu szuka sobie innego zatrudnienia a problemu z tym nie będą specjalnie mieli. Szkoda tylko uczelni...
Rozwiń
Kostka
Kostka (27 lutego 2011 o 11:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy nie uważa JM, że najlepszym dla uniwersytetu i całej społeczności akademickiej, byłyby wcześniejsze wybory?
Rozwiń
gregor
gregor (27 lutego 2011 o 09:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rozpadzie działu? czy pożegnaniu się z kilkoma niekompetentnymi osobami? Bo to jest chyba różnica?
Rozwiń
NAJ
NAJ (27 lutego 2011 o 08:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co Pan Rektor powie o rozpadzie działu funduszy unijnych w "swojej" firmie??? Niech Pan o tym poopowiada będzie na pewno bardzo ciekawie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!