poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

To skandal, co my tutaj mówimy!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 stycznia 2009, 21:28
Autor: Dominik Smaga

Czy w szkolnych sklepikach jest jogurt i co jadła księżniczka. Takie pytania zadają radni prezydentowi Lublina. A ten ma obowiązek cierpliwie odpowiadać.

Musi też znosić tak błyskotliwe propozycje, jak wprowadzenie zezwoleń na strój kozła, albo koncesji na granie w bramie.

Interpelacja - tak nazywa się jedno z ważniejszych narzędzi, które prawo dało miejskim radnym do wiercenia dziury w brzuchu prezydentowi, by należycie zajmował się problemami zwykłych mieszkańców. Dlatego na papier przelewane są pytania o głęboką kałużę, popsutą latarnię, spóźniony autobus, czy nieskoszony trawnik. Ale radni czasem odlatują też od tej szarej przyziemności. I to wysoko.

Na ilość

6 stycznia radny PO, Leszek Daniewski wystąpił do prezydenta o to, by Lublin podpisał umowę o współpracy z ukraińskim Iwano-Frankowskiem. Padły argumenty o tym, że już współdziałamy, że to dobrze, że może być lepiej, itd. No i od dawna nie podpisaliśmy umowy z żadnym miastem - uzasadniał radny.

"Pragnę również zauważyć, iż ostatnie porozumienie Lublina z miastem partnerskim - Lwowem było zawarte w 2003 r., a więc już dawno temu” - pisze Leszek Daniewski. Ma rację. Niedawno na ścianie Ratusza, na której wieszane są tabliczki z nazwami miast partnerskich, zwolniło się jedno miejsce. Bo miasto, z którym Lublin radośnie podpisał umowę... przestało być miastem.

Kultowa rola suchego chleba

Wykazu szkolnych sklepików, w których sprzedawane są jogurty zażądał od prezydenta miasta radny PiS, Krzysztof Podkański. Dlaczego? Bo troszczy się o prawidłowe odżywianie uczniów. To, że uczniowie mogą, młodzieżowo mówiąc, olać sklepik zawalony zdrową żywnością i nakupić chipsów w drodze na lekcje, ma już mniejsze znaczenie.

"Jednocześnie zgłaszam swoje zaniepokojenie o płynących z prasy informacje o tym, iż dzieci zjadają batony, chipsy wyrzucając jednocześnie do kosza całe kanapki przygotowane przez rodziców, którzy widząc niezjedzoną kanapkę w szkole ganią dzieci za tego typu postawy.” - pisze radny Podkański, który wcześniej zdążył zasłynąć interpelacją w sprawie... zbiórki suchego chleba: "Pamiętać należy, że chleb był znany już w starożytności najpierw jako tzw. "podpłomyk”, "maca” zaś w "Starym Testamencie” i "Nowym Testamencie” odgrywa rolę kultowo-historyczną”.

Pan tak na poważnie?

Radny błysnął też w mediach, oburzając się na to, że anioł z kubka-gadżetu reklamującego Lublin mówi w komiksowym dymku "Zapomnij o cukrze”. Radnemu skojarzyło się to z likwidacją cukrowni.

"Pierwsza lektura Pańskiej interpelacji wywołała lekki uśmiech na mojej twarzy (...). Po chwili jednak przeczytałem Pańskie pismo raz jeszcze i uświadomiłem sobie, że wygłasza Pan swoje opinie całkowicie poważnie.” - odpisał radnemu Adam Wasilewski, prezydent Lublina, wyjaśniając, że skojarzenia radnego są bezpodstawne.

Co zjadła księżniczka

Pewnego razu do Lublina przyjechała księżniczka Tajlandii. Nie była to żadna dyplomatyczna wizyta. Przyjechała na konferencję naukową. Ale tak ważnego gościa należy godnie podjąć, toteż prezydent zorganizował elegancką kolację. Nie miało to nic wspólnego ze słynnym rautem na kilkaset osób, ale i tak prezydentowi się oberwało.

"Rozumiemy zatem, iż niezwykle ważkim dla władz Naszego Miasta stało się wydanie wytwornego bankietu, by wizyta ta na trwałe pozostała w sercu i pamięci naszego drogiego i szczególnego gościa. By nie mieć żadnych wątpliwości, że tak się właśnie stało, serdecznie prosimy Pana Prezydenta o podzielenie się z nami informacją na temat pełnego asortymentu konsumpcyjnego niniejszego bankietu wraz z kosztami, jakie zostały przy tej okazji poniesione (...). Jednocześnie kończąc niniejszą interpelację pragniemy zapytać czy w miejskim harmonogramie zaplanowane zostały kolejne bankiety na rzecz innych znamienitych przedstawicieli światowych tronów w tym (królów, książąt, księżniczek i Cesarza Japonii)”. - napisali do prezydenta Michał Widomski i Marcin Nowak (PO).

Wierszem zapytuję

To bodajże jedyna interpelacja z lubelskiej Rady Miasta, która zaistniała w ogólnopolskich mediach. Wspomniany radny Nowak (znany z zamiłowania do pisania fraszek) pytał o zagraniczny wyjazd Stanisława Fica, zastępcy prezydenta Lublina. Fic jadąc do ukraińskiego Ługańska zahaczył o Odessę. Tłumaczył, że to przez burzę. Sprawę ujawniła prasa, "Patrząc na pierwszą gazety stronę/ Proszę by wziął pan Staszka w obronę,/ Tak błagam Pana, nie tylko proszę, Choćby dlatego, że wydał "grosze”(...)/Rozumiem gdyby na przykład Staszek,/ Jadąc do Lwowa zwiedził Damaszek,/ Lub goszcząc chwilę w zagłębiu Sahry,/ Przywiózł w słoiku piasek z Sahary (...)/ Przejść się po plaży, zebrać muszelki,/ Czy to jest taki występek wielki?/ Jakiż to skandal zwietrzyła prasa?/ Czy po wybrzeżu biegł "na golasa”?”. A dalej zwracał się wprost do Fica: "Walcz wśród ciskanych w Ciebie kamieni.../ I tylko zapłać z własnej kieszeni”.

Wierszem odpowiadam

Prezydent Wasilewski zapowiedział, że odpisze Nowakowi wierszem. Słowa dotrzymał.

"Jak dotrzeć do Ługańska, gdzie w środku majdanu/ Czeka na nich mer miasta. Wątpliwości rodzi/ Nawałnica, brak karczmy a księżyc już wschodzi/ Wszak nie będą nocować w krzakach, u kurhanu./ Jadą zatem na prawo, droga dłuższa nieco/ Czeka hotel darmowy, nie żadna stodoła/ Trasa gładka, szeroka - sokołem przelecą./ Finansowo bez straty, nawet taniej zgoła/ Wypadła ta eskapada, lecz oczami świecą/ Samowola - usłyszą. Ktoś z Lublina woła.

Wyjce i zbójce

Miłośnik ciętych rymów wykazał się też wrażliwością muzyczną. Uznał, że należy nieco ukrócić działalność grajków przesiadujących w Bramie Krakowskiej. "Od dłuższego czasu, ta architektoniczna perła Lublina, gromadzi w swoich podcieniach liczne grupy pseudomuzykanktów, które przeobraziły się już w rozwydrzone watahy wyjców i zbójców wymuszających haracze na przechodniach. Ofiarami ich napaści stają się takoż okoliczni mieszkańcy, jak i postronni bywalcy staromiejskich pubów oraz rozkoszujący się urokami miejskiej starówki, turyści. Codzienne, nie mające nic wspólnego z muzyką, walenie w bębny, upajanie się alkoholem, dewastacja zabytkowych murów i kamienic wydzielinami ciała, a także napaści na przechodniów stały się dla nich "chlebem powszednim” - pisze radny Nowak i proponuje wprowadzenie zezwoleń dla artystów. "W chwili obecnej są oni niestety marginalizowani przez wspomnianych powyżej pseudoartystycznych meneli”.

Na koniec dwa cytaty, które formy interpelacji nie przybrały, ale znalazły się wśród ustnych zapytań na sesjach Rady Miasta.

Gołąb przedpocztowy

Radna Elżbieta Dados, 15 marca 2007 r. (wówczas Lewica i Demokraci, dziś PiS) z wielką gracją powiązała cierpienia gołębi z cenami znaczków na listy.
"Szanowna Rado! Zacznę oczywiście od tych gołębi. Proszę państwa, wystrzelajmy gołębie, wytnijmy drzewa, pozabijajmy, pousypiajmy psy i koty, i pomalujmy wszystko i nie będzie to nam absolutnie przeszkadzać. A na pewno już nie będzie to widok nadziewającego się gołębia i krwawiącego, jak siądzie na pomnik. Proszę państwa, to jest moim zdaniem skandal, co my tutaj mówimy na sesji, jeśli chodzi o zwierzęta. Chcemy, żeby to miasto było wymarłe. Poza tym, proszę państwa, nie widziałam ani jednej zaostrzonej szpilki na budowlach zabytkowych w Wenecji, gdzie gołębi jest bardzo dużo i nikomu nie przyszło do głowy, żeby robić takie rzeczy, jak się robi np. na Poczcie, która zajmuje się i martwi się tym, żeby broń Boże gołąb nie usiadł, a nie myśli o tym, żeby obniżyć koszty usług swoich, czy zwiększyć swoim klientom komfort załatwiania spraw”.

Kozioł koncesjonowany

Radny Jarosław Pakuła (PO), dnia tego co powyżej, zatroszczył się o atrakcje turystyczne miasta: "Zakopane ma swojego niedźwiedzia, albo niejednego; po Gdańsku krąży pirat, z którym można zrobić zdjęcie. Myślę, że zorganizowanie jakiegoś (właśnie) przetargu na takiego koziołka, niechby sobie jakiś młody człowiek w lecie dorabiał, pozwalając się fotografować, nie na koszt miasta, tylko myślę, że miasto powinno w jakiś sposób, nie wiem, albo sprowokować tego typu konkurs, albo dać zezwolenie jednemu człowiekowi, żeby tych koziołków nie było znowu 20”.

Zachowaliśmy oryginalną pisownię interpelacji .Cytaty z ustnych pytań radnych zaczerpnięte z zatwierdzonego przez Radę Miasta protokołu obrad
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
prawdziwy Polak
Slawek W.
Slawomir W.
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

prawdziwy Polak
prawdziwy Polak (25 stycznia 2009 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Slawomir W. napisał:
Co prawda odpowiedz Pana Krzysztofa Podkanskiego jest skierowana bezpośrednio do autora artykułu, ale umieszczenie jej na publicznym forum uprawnia każdego czytelnika do zajęcia stanowiska w tej kwestii.
Otóż przeczytałem wpis Pana Radnego dwukrotnie i wciąż nie mogę zrozumieć myśli stojącej za tym „intelektualnym” wywodem.
Być może emocje wzięły gore nad rozumem? Tylko to może usprawiedliwić bełkotliwy bezsens treści – porażająco przypominający - ostatnimi czasy szeroko w kraju rozpowszechnianych przemyśleń „wybitnego” taktyka stającego na czele formacji politycznej, która to formacje Pan Radny reprezentuje w Ratuszu.
Szanowny Panie...jeśli nie ma się nic mądrego do powiedzenia i mózg służy tylko do podniesienia ciężaru ciała, to należy milczeć!
Rola polityka jest przyjmowanie krytyki z pokora i wyciąganie z niej wniosków.
Jeśli zaś chce się odpowiedzieć na owa krytykę, to należy zastanowić się nad tym, czy faktycznie mam cokolwiek do powiedzenia.
Poziom lokalnych (i nie tylko lokalnych) polityków jest bezpośrednim odzwierciedleniem elektoratu.
Lublin będący siedziba kilku wyższych uczelni jest doskonałym przykładem na to, ze ilość niekoniecznie musi mieć odzwierciedlenie a jakości.
Usprawiedliwieniem może być fakt, iż większość młodych studentów jest przyjezdna i ich obwody wyborcze nie zawsze znajdują się w naszym mieście.
Bez względu na to, w jak wielu studniach czerpałbym wenę do usprawiedliwiania podlej jakości materiału ludzkiego w Waszych szeregach, to codzienne starania całej formacji PiS zniweczą każdy wysiłek.

Nie przynależę do grona Waszych wrogów, bo w innym wypadku czułbym się zmuszony wystąpić do prokuratury ( z obywatelskim wnioskiem ) o wszczęcie postępowania w stosunku do Pana min. Kownackiego, który ubliżając dobremu smakowi, porównał Pana Czemu ze Zbigniewem Ziobro.
Bo czy może człowieka spotkać większa obelga niż postawienie znaku równości z kimś takim, jak były minister „sprawiedliwości” w rządzie Kaczynskich?

Przedstawiłem Panu kolejny dowód na moje dobre chęci zmierzające do zrozumienia sytuacji partii politycznej pozbawionej zaplecza intelektualnego, ale Wy sami tez musicie postarać się dołożyć większych wysiłków, aby te sytuacje diametralnie zmienić.


A ty to niby taki to kto co na wiernego Bogu i ojczyznie czlowieka kalumnie i uragi zucasz?
popatsz ty no na tych swojich wodzow z PO i chamstwo niewyksztalcone co do wladzy sie dochrapalo
i Polakow gnebi i tylko podwyzki stosuje aby biedakow upodleniem wziasc za twarze
czlowiek uczciwy nie musi spowiadac sie, bo do kosciola chodzi i tam spowiedzi udziela
a ze racje ma to i napadac na niego pozwala wam wasza kocia wiara
Rozwiń
Slawek W.
Slawek W. (25 stycznia 2009 o 21:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Wyborca~ napisał:
A od kiedy będą wprowadzone obowiązkowe, pełne badania lekarskie radnych?

Pytanie niebezzasadne, ale znajac juz odpowiedz Prezydenta Kaczynskiego na podobnie sformuowane pytanie ze strony Pana Janusza Palikota, mozemy nie trudzic sie juz dluzej. Badania psychiatryczne radnych, poslow i innych samorzadowcow pozbawilyby PiS swoich reprezentantow w niemalze kazdym okregu wyborczym. Owa prawda jest smytna terazniejszoscia polskiej sceny politycznej!
Wszak sami Panstwo mozecie skonstatowac, co reprezentuje sowoja osoba Krzysztof Podkanski!
Sila glosu i zaufanie "wodzow" znow zaczyna byc glownym meritum kandydatow do samorzadow, ale coz maja poradzic, jesli na jakosc liczyc nie moga?
Rozwiń
Slawomir W.
Slawomir W. (25 stycznia 2009 o 18:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
polonista napisał:
Panie Krzysku Podkański,
Powinien Pan bliżej zająć się problemami oświaty w szkołach podstawowych, a dokładniej na lekcjach języka polskiego z zakresu ortografii i gramatyki. Powody? Proszę:
1) "na klubie PiS" - był Pan na klubie? Jak Pan tam wszedł? Po drabinie, czy po schodach? Obrzydliwy rusycyzm powtarzany przez polityków: "na klubie", "na komisji" "na radzie", "na prezydium".
2) Wypadałoby poprawić literówki, bo brzydko to świadczy o piszącym, zwłaszcza gdy jest radnym miejskim i pretenduje do bycia politykiem.
3) "z incijatywę poszerzenia most Poniatowskiego-Sowińskiego" - poszerzenia - kogo/czego, a nie kogo/co lub kto/co - błąd gramatyczny - nie ten przypadek. Nota bene ten fragment miasta nosi nazwę ul. ks. Józefa Poniatowskiego a nie gen. Józefa Sowińskiego - ta ulica jest po drugiej stronie Alei Racławickich.

Szanowna Pani,
Serdecznie dziękuję za wypunktowanie podstawowych błędów zawartych w wypowiedzi (wpisie) osoby tzw. zaufania publicznego.
Wskazuje Pani na dramat rozgrywający się w tak ważnej dziedzinie, jaką jest edukacja naszej młodzieży!
Ale jeśli Radny bryluje słownictwem na poziomie czwartej klasy szkoły podstawowej i jednocześnie stara się zwrócić na siebie oczy opinii publicznej, staje się On przykładem na możliwość zrobienia, nawet jeśli w lokalnym wymiarze, to jednak kariery.
Czy na pewno nie znajdzie się wśród młodych ludzi wielu takich, którzy zignorują możliwość pozyskania wykształcenia na rzecz odniesienia politycznego sukcesu i zaistnienia w społeczeństwie?
Czy nie dojdą do wniosku, ze „nie matura, lecz chęć szczera...”
Czy nie utożsamią ignorancji i chamstwa z receptą na karierę?
Czy nie wracamy do czasów, kiedy to organizacyjna przynależność była ważniejsza od świadectwa akademickiego?
Czy nie unikniemy powrotu do czasów pogardy dla wiedzy i ludzi ową wiedze posiadających?

Przyglądam się „naszym” politykom i zaczynam wątpić w możliwość wykorzystania szansy otrzymanej od historii, ale wciąż mam nadzieje na wybrudzenie się społeczeństwa z tego koszmarnego snu!
Rozwiń
Slawomir W.
Slawomir W. (25 stycznia 2009 o 17:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
krzysiek podkański napisał:
Panie Dominiku Smaga, brawo artykuł na zamówienie???, Pan ma naprawdę komleks osobowościowy i pańska gazeta na tle nazwiska PODKAŃSKI, proszę zamieścić całą moją interpelację w Pana "śmiesznej gazecie" na temat programów zdrowotnych w szkołach i jeśli ktoś nie rozumie co to znaczy zdrowie dzieci i obraca wszystko w żart to gratuluję dobrego samopoczucia i "gryzi piórka" w działalności dziennikarskiej w 2009 roku.

Rozumiem że niektórych polityków boli, że: udało mi się utworzyć liceum na Czubach, że w bieżącym roku będzie organizowany Festiwal/Przegląd pieśni patriotycznych (którego byłem pomysłodawcą), że na klubie PiS wyszedłem z incijatywę poszerzenia most Poniatowskiego-Sowińskiego zgłaszając w tej sprawie wniosek na jedenj z komisji który został uwzględniony w budżecie miasta w bieżącym roku, że faktycznie złożyłem nawiększą liczbę interpelacji i wiele innych cennych inicjatyw o których dowiedzą się wszyscy mieszkańcy lecz bez Państwa udziału apolityczna praso z dalekiego wschodu.

Jeżeli w/w informacje są inne proszę to proszę to udowodnić na łamach Pana gazety i napisać w Pana "śmiesznej gazecie" - traktuję takie gazety jako dobre komiksy, lecz komiksy mają to do siebie że bliżej im do bajek niż otaczającej rzeczywistości.

Krzysiek Podkański
Radny Rady Miasta Lublin


Co prawda odpowiedz Pana Krzysztofa Podkanskiego jest skierowana bezpośrednio do autora artykułu, ale umieszczenie jej na publicznym forum uprawnia każdego czytelnika do zajęcia stanowiska w tej kwestii.
Otóż przeczytałem wpis Pana Radnego dwukrotnie i wciąż nie mogę zrozumieć myśli stojącej za tym „intelektualnym” wywodem.
Być może emocje wzięły gore nad rozumem? Tylko to może usprawiedliwić bełkotliwy bezsens treści – porażająco przypominający - ostatnimi czasy szeroko w kraju rozpowszechnianych przemyśleń „wybitnego” taktyka stającego na czele formacji politycznej, która to formacje Pan Radny reprezentuje w Ratuszu.
Szanowny Panie...jeśli nie ma się nic mądrego do powiedzenia i mózg służy tylko do podniesienia ciężaru ciała, to należy milczeć!
Rola polityka jest przyjmowanie krytyki z pokora i wyciąganie z niej wniosków.
Jeśli zaś chce się odpowiedzieć na owa krytykę, to należy zastanowić się nad tym, czy faktycznie mam cokolwiek do powiedzenia.
Poziom lokalnych (i nie tylko lokalnych) polityków jest bezpośrednim odzwierciedleniem elektoratu.
Lublin będący siedziba kilku wyższych uczelni jest doskonałym przykładem na to, ze ilość niekoniecznie musi mieć odzwierciedlenie a jakości.
Usprawiedliwieniem może być fakt, iż większość młodych studentów jest przyjezdna i ich obwody wyborcze nie zawsze znajdują się w naszym mieście.
Bez względu na to, w jak wielu studniach czerpałbym wenę do usprawiedliwiania podlej jakości materiału ludzkiego w Waszych szeregach, to codzienne starania całej formacji PiS zniweczą każdy wysiłek.

Nie przynależę do grona Waszych wrogów, bo w innym wypadku czułbym się zmuszony wystąpić do prokuratury ( z obywatelskim wnioskiem ) o wszczęcie postępowania w stosunku do Pana min. Kownackiego, który ubliżając dobremu smakowi, porównał Pana Czemu ze Zbigniewem Ziobro.
Bo czy może człowieka spotkać większa obelga niż postawienie znaku równości z kimś takim, jak były minister „sprawiedliwości” w rządzie Kaczynskich?

Przedstawiłem Panu kolejny dowód na moje dobre chęci zmierzające do zrozumienia sytuacji partii politycznej pozbawionej zaplecza intelektualnego, ale Wy sami tez musicie postarać się dołożyć większych wysiłków, aby te sytuacje diametralnie zmienić.
Rozwiń
a
a (25 stycznia 2009 o 15:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
b
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!