piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

To właśnie miłość

Dodano: 13 lutego 2004, 10:04

Jedni kochają szybkie samochody, inni pieniądze. Ktoś kocha władzę, a drugi ciuchy od Calvina Klein`a. Jeden kocha zwierzęta, inny gwiazdy ekranu albo np. prezesów miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych. Ale na pewno wszyscy ludzie kochają innych ludzi. No, prawie wszyscy...


d
Problem tkwi jednak w tym, że tak naprawdę nikt nie wie, co to jest miłość. A odpowiedzi szukają wszyscy: lekarze, psychologowie, filozofowie, pisarze i poeci, księża i seksuolodzy. Wiadomo tylko, że miłość jest potężna, że pcha ludzi do działań, których – bez niej – nigdy by nie podjęli. Wiadomo też, że miłość wszystko wybacza i wiadomo jeszcze, że... jutro ma swoje święto.


Rozmowa z prof. Stanisławem Czuczmarem, kierownikiem zakładu patofizjologii AM w Lublinie
Od pierwszego węchu
• Co to jest miłość?
– Miłość to proces fizjologiczny, w którym można się dopatrzeć cech patologii. W Anglii przeprowadzono ciekawe doświadczenie. Zebrano grupę świeżo zakochanych ludzi i grupę pacjentów cierpiących na natręctwa i obsesje. U jednych i drugich zaobserwowano zmniejszenie czynnika transportującego serotoninę do płytek krwi.
• Brzmi to bardzo intrygująco, ale co to właściwie znaczy?
– Że jest zaburzone neuroprzekaźnictwo. Wtedy człowiek postępuje inaczej, niż zwykle. Ale miłość to przede wszystkim system nagrody w centralnym układzie nerwowym. To układ dopaminowy i opioidowy. Te układy mocniej pracują u zakochanych i produkują endorfinę, substancję o działaniu podobnym do morfiny.
• Im więcej endorfiny, tym więcej szczęścia, tak? A jak siedzę w pobliżu osoby, którą kocham, to ta endorfina już ciurkiem leci?
– Mówiąc fachowo, osoby zakochane mają większą zdolność do odczuwania szczęścia. Ale to nie wszystko. Jest jeszcze hormon przytulania...
• A już myślałem, że za chwilę poda mi pan wzór chemiczny miłości...
– Ten hormon to oksytocyna, odpowiedzialna m.in. za wydzielanie mleka u kobiet w ciąży. Jednak ma i inne działanie, bowiem odpowiada za nawiązywanie silnych więzi uczuciowych. Nie tylko miłości kobiety i mężczyzny; również miłości macierzyńskiej czy związków rodzinnych.
•Tylko że mężczyźni nie zachodzą w ciążę i nie produkują mleka... Więc nie mają tego hormonu? Znowu wychodzi na to, że faceci to szowinistyczne samce, niezdolne do uczuć.
– Ależ skąd! My tez mamy ten hormon. I każdy człowiek ma jeszcze coś: feromony. U każdego z nas są one inne; jak odciski palców. Świadomie tego zapachu nie wyczuwamy, ale trafia on bezpośrednio do neuronów w mózgu. I na tej podstawie mózg decyduje, czy ktoś jest sympatyczny, czy nie.
• To mój mózg decyduje o takich ważnych sprawach bez mojej wiedzy? A kogo on wybiera?
– Partnera, który jak najbardziej różni się od nas pod względem materiału genetycznego. Im to zróżnicowanie większe, tym lepiej dla przyszłego potomstwa.
• Zatem mózg wącha i od razu decyduje. To jakby miłość... od pierwszego węchu?
– Tak jakby. Stąd się, na przykład, biorą pary, w których kobieta jest piękna, a jej partner, według ogólnych kanonów urody, raczej nie. Bo zadecydowały feromony, a nie wygląd.
• I dlatego młode dziewczyny wychodzą za mąż za 90-letnich milionerów?
– Cóż, tu chyba decyduje inny zapach. Pieniędzy...
Pod kliszę:
– Cała miłość dzieje się w naszym mózgu, głównie w płacie czołowym – mówi Stanisław Czuczmar, kierownik Zakładu Patofizjologii AM w Lublinie
Fot. Tomasz Chromcewicz



Rozmowa z dr Stanisławem Dulko z Zakładu Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich w Warszawie
Orgazmetr to nie wibrator
• Jest pan seksuologiem i pewnie... wszystko się panu kojarzy. Czy, zdaniem seksuologa, miłość to popęd seksualny?
– Cóż, są ludzie, którzy w ogóle nie odczuwają popędu.
• Niemożliwe...
– Jak najbardziej możliwe. Nazywam to daltonizmem seksualnym. Przyczyną jest uszkodzenie jądra łożyskowego na prążku krawędzi w mózgu.
• Znowu te medyczne nazwy. Trudno... I cóż się dzieje, kiedy człowiek ma uszkodzone to jądro?
– Odpowiada ono za kierunek naszego popędu. Za to, czy jesteśmy heteroseksualni, czy homoseksualni albo biseksualni. Jednak czasami to uszkodzenie, wrodzone i nieuleczalne, powoduje, że nie interesuje nas żadna płeć.
• Fatalnie!
– A nawet gorzej. To dotyczy głównie mężczyzn. Nie znajdują satysfakcji z kobietami, więc dostają olśnienia: jestem gejem! I szukają w klubach albo na Dworcu Centralnym w Warszawie. I znowu nic. Więc dochodzą do wniosku, że jednak wolą kobiety, tylko na razie spotykali same nieodpowiednie. Bo trudno im sobie wyobrazić, że w ogóle nie mają popędu. Dochodzi jeszcze presja społeczna: rodzina i znajomi cały czas dopytują się o ślub, dzieci, etc.
• I pewnie pod wpływem tej presji zakładają rodzinę?
– Tak, ale ich związki są nudne i wymuszone. Często prowadzą do nerwic i depresji.
• To co ci ludzie robią? Przecież głównym motorem naszego życia jest miłość.
– Jak idzie sobota, to się np. cieszą, że pójdą spokojnie do biblioteki i poczytają. I za grosz nie mogą zrozumieć, ze inni w tym czasie umawiają się na randki i buszują na dyskotekach. Dla nich to strata czasu i pieniędzy. Tacy ludzie realizują się pracy.
• A jest może odwrotne zaburzenie? Nadmierny popęd seksualny?
– U kobiet nazywa się to nimfomania, a mężczyzn – satyrializm. To chaotyczna, niekontrolowana aktywność seksualna. Nie ważne – gdzie i z kim. Liczy się ilość, a nie jakość. Są również zaburzenia polegające na nagłym i niekontrolowanym orgazmie.
• To znaczy: bez powodu? Ktoś idzie ulicą i nagle ma orgazm?
– Tak. To się dzieje poza nasza kontrolą. Ten proces bada się m.in. orgazmetrem...
• Czy to ten sam przyrząd, który w sex shopie nazywa się wibratorem?
– Nie, to elektrody, które stymulują odpowiednie ośrodki naszego układu nerwowego. Ale ogólnie rzecz biorąc, to zjawiska słabo poznane. Nie wiemy jeszcze wielu rzeczy o naszych popędach i o tym, co właściwie robi nasz mózg.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!