piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Towarzysz Stalin nie żyje!

Dodano: 6 marca 2008, 19:07

Miałem wtedy jakieś 17 lat. Z podzamojskiego Aleksandrowa, gdzie się urodziłem, poniosło mnie aż na Wybrzeże.

Z pracą nie było wtedy problemu, każda para rąk się liczyła. Zatrudniłem się w Stoczni Gdańskiej. Tam uczyłem się na ślusarza przy budowie kadłubów do statków, montowałem niewielkie kutry rybackie. Huk, hałas, ciężka praca za marne grosze, ale podbudowana odpowiednią ideologią, więc wszyscy na swój sposób byli zadowoleni.

5 marca 1953 roku przyszedłem do roboty jak zwykle. I nagle - nie pamiętam, która to mogła być godzina - cisza. Taka złowroga, znacząca cisza. Stanęły maszyny, ludzie przerwali pracę. Przez głośniki popłynęła muzyka żałobna. Nie wiem, kto nam powiedział, że umarł Stalin. Pamiętam tylko, że ludzie stali jak zamurowani, może nawet ktoś płakał, panował ogólny smutek, przygnębienie. Nie dziwiło mnie to, bo wtedy wszyscy byli na wskroś przesiąknięci kultem jednostki. Stalin to był nasz Ojciec, Żywiciel, Dobroczyńca, Bóg. O tym mówiło się głośno, czołówka każdej gazety zaczynała się od zdjęcia Józefa Wissarionowicza, przyjęcie do pracy od wyuczenia na pamięć życiorysu przywódcy. A o stalinowskich zbrodniach, o Katyniu albo się wcale nie mówiło, albo bardzo cichym szeptem - bo za to można było sobie napytać biedy. Ja byłem młody, nie o wszystkim wiedziałem, więc gdy zaraz po śmierci Stalina zobaczyłem Kronikę Filmową i kobiety płaczące przy jego pomniku, to naprawdę uwierzyłem w tę rozpacz. Pomyślałem nawet: takie ładne, młode dziewczyny i takie mają wrażliwe serca, tak przeżywają.

To wszystko było bardzo wiarygodne, wręcz plan doskonały, żeby ludziom zrobić w głowach sieczkę. Ten plan wcale nie załamał się od razu po śmierci Stalina.

Wciąż zbierał swoje żniwo. Pamiętam, jak robotnicy zaczęli się buntować przeciwko zbyt niskim płacom. Wcześniej, jak żył Stalin, nie robili tego, bo wszyscy zarabiali tak samo mało. Po równo, wedle socjalistycznej sprawiedliwości. Nikt się nie wyróżniał, nikomu nie było lepiej, a przynajmniej nie było tego widać. A potem zaczęło się to zmieniać, tworzyły się "kominy” i ludzie się wściekli. Bo co innego ledwo wiązać koniec z końcem, gdy wszyscy mają ten sam problem, a co innego, gdy innym zaczyna się powodzić. Robotnicy się zbuntowali i zaczęli walczyć o swoje. "Wstań Stalinie, bo robotnik ginie!”, słychać było w całym kraju. Ile w tym prawdy, ile już teraz anegdoty - kto to wie? Ale skoro zapamiętałem to hasło, to znaczy, że wtedy zrobiło ono karierę. Stalin martwy okazał się nie mniejszym bohaterem, niż żywy. I jeszcze trochę czasu minęło, zanim poznaliśmy prawdziwą, zbrodniczą twarz Ojca Narodu.

Andrzej Kołpak

emeryt-sportowiec z Białej Podlaskiej

Uczyłem się wtedy w Szkole Podstawowej w Bogdańcu pod Gorzowem Wielkopolskim. Nauczyciel ogłosił minutę ciszy. Staliśmy w bezruchu i w milczeniu. Nie wiadomo było co powiedzieć. Pamiętam jeszcze bicie dzwonów. Kiedy tylko pojawiła się wiadomość, że umarł Stalin, we wszystkich kościołach zabiły dzwony.
Pamiętam jeszcze rowerzystę. Zatrzymywał go milicjant i z pretensją w głosie powiedział: "To nie wiesz, że nasz wódz Józef Stalin zmarł?!!”

Michał Kręglicki

członek zarządu zamojskiego okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK

Mało pamiętam z tego dnia, to było tak dawno... Chyba niewiele mnie to interesowało, bo miałem swoje problemy. O tym, że batiuszka nie żyje, usłyszałem w radiu, w pracy. Byłem wtedy kierowcą-zaopatrzeniowcem w PSS-ie. Lepiej pamiętam następne dni po śmierci Stalina. Nazajutrz jechaliśmy po towar na trasie Zamość-Lublin. Nagle kolega krzyczy: "Stań!”, a byliśmy wtedy akurat na tym ostrym zakręcie w Izbicy. Myślałem, że on tak za potrzebą, więc mówię: "Nie, nie mogę tutaj. Wal w portki!”. A on dalej swoje. Pytam, o co chodzi. A on: "Stalin umarł”.

Nie przejąłem się, stwierdziłem tylko, że to chyba o 50 lat za późno. Kolega się obruszył, bo był działaczem partyjnym i on wiedział, że na znak smutku trzeba śmierć batiuszki uczcić akurat w tym momencie minutą ciszy. Później przez swoje zachowanie miałem sporo nieprzyjemności. Na przykład obcinali mi premię lub w ogóle nie dawali. W końcu jednak wszystko się ułożyło. Pamiętam świetnie następne dni żałoby. Partyjni płakali i nosili wstążki żałobne. Koleżanka opowiadała, że atmosfera udzieliła jej się do tego stopnia, że sama zaczęła płakać... Mnie smutno nie było.

Bogdan Podgajny ze Skorczyc

O, pamiętam ten dzień doskonale. Miałem wtedy 15 lat, chodziłem chyba do 9 albo do 10 klasy liceum im. Mikołaja Reja w Kraśniku. Spędzili nas wszystkich do sali gimnastycznej. Miała być podniosła i uroczysta akademia ku czci, jak się wtedy dowiedzieliśmy, zmarłego właśnie Józefa Stalina. A my, jak to młodzi chłopcy, zaczęliśmy coś rozrabiać i śmiać się. No i się doigrałem. Wywalili mnie z akademii. Potem miałem nieprzyjemną rozmowę z dyrektorem szkoły, który straszliwie mnie skrzyczał. Wyleciałem ze szkoły za to, że się śmiałem. Na szczęście, to miało mnie tylko przestraszyć i po tygodniu niechodzenia na lekcje przyjęli mnie z powrotem.

(mag, fp, pim, pele)
Czytaj więcej o:
Wódz Bis
ciasny do Wodza Bis
ania3939
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Wódz Bis
Wódz Bis (8 marca 2008 o 03:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ania3939 napisał:
Brak mi słów, że można tak myśleć...

Nie brak ci słów tylko autentycznej wiedzy na ten temat i odwagi pomyślenia “pod prąd”.
Nikt nie gloryfikuje osobowości (a tym bardziej nieistniejących bogów) tylko idee dobre dla człowieka.
Dla normalnego człowieka, a nie wygodne jedynie dla zboczonych pasożytów przekrzykujących prawdę.
Żadna z bezmyślnych owieczek, prowadzonych na rzeź przez różnego rodzaju samozwańczych pasterzy,
nie wie jak było na prawdę ze Stalinem, jakie warunki wymagały takiej jego polityki i kto jego zamiary
wypaczał wsuwając mu w buty odpowiedzialność za to. Podobnie było z Hitlerem I z wieloma rządami
tamtych czasów, mających się za nader zacne. Nieprzerwanie kultywowana jest tradycja oczerniania
przeciwnika a wybielania siebie, podkładania mu nogi i winienia go za upadek.
Pobierając “nauki” z kościoła i jemu podobnych, niemożliwe jest samodzielne przetwarzanie nawet tej
odrobiny informacji, którymi oni nas manipulują. Mądra głowa odkryje wszystkie sprzeczności i nie
zadowoli się ich bezkrytycznym zaszufladkowaniem.
Dzięki mądrym jednostkom mamy internet, istną kopalnię złota udostępniającą wiedzę niecenzurowaną,
jak dotąd, przez żądnych tego, a jakże!, pomyleńców.
Naucz się szukać, a znajdziesz na pewno. Naucz się racjonalnego myślenia, a fakty przemówią do ciebie
niczym do Sherlock'a Holmes'a!
Rozwiń
ciasny do Wodza Bis
ciasny do Wodza Bis (7 marca 2008 o 12:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tobą, Wodzu, to po prostu powinien zainteresować się prokurator i tyle. Nie rozmawiajcie z tym g.ównem !
Rozwiń
ania3939
ania3939 (7 marca 2008 o 07:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak możesz gloryfikować zbrodniarza?! Bo wymordował 20 milionów ludzi, bo zniewolił naród do granic możliwości, bo z radością przyglądał się, jak umierali z głodu?! To jest dla Ciebie wzór do naśladowania?! Pochwalasz totalitaryzm?! Brak mi słów, że można tak myśleć...
Rozwiń
Wódz Bis
Wódz Bis (7 marca 2008 o 04:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Watykan od początku swego istnienia dusił i niewolił ludzi, pasożytował na całym świecie. Pomagały mu
w tym nadgorliwie hieny ludzkie. Bunty, powstania i rewolucje stopniowo kładły temu kres.
Jednym z przywódców tego skołowanego od wieków motłochu był Stalin. Wszyscy pamiętają, że za jego
panowania najgorsze instynkty ludzkie tłamszone były bez pardonu. Wyzysk, korupcja, krzywdzenie słabszego.
Nie można zapominać, że cała Europa odbudowywała się po zniszczeniach dwóch wojen, postęp naukowy
i techniczny dopiero rozkwitał, a jednak komunizm nie starał się, jak Watykan do tej pory, do cofnięcia ludzi
w czasy kamienia łupanego, płaskiej Ziemi i demonów.
...A potem (po śmierci Stalina) zaczęło się to zmieniać, tworzyły się "kominy” i ludzie się wściekli...
I naprzeciw tych faktów, zahipnotyzowani oczerniają Stalina i jego starania o ich właśnie lepszą przyszłość?
Oczywiste jest, że ta bezwolna hołota potrzebuje do dziś wodza, silnego, z ludzkim sercem, z wizją poprawy
warunków tępemu motłochowi, nawet wbrew jego, zmanipulowanej przez kler i innych pasożytów, woli.
I do ciągłej czujności i zdecydowanej obrony wolności i praw ludzkich, nowocześnie pojmowanych, zwłaszcza
tych bezradnych kalek umysłowych, które ze ślepą wiarą w kłamstwa swoich wrogów pchają rękę w ogień.
Jeśli jest coś takiego jak choroba psychiczna, to takim terminem nazwać można tych, którzy mówią na dobre
złe, a na złe dobre, w takim rozdwojeniu jaźni jęcząc i narzekając na swoich przyjaciół, komunistów, a czynnie
wspierając swoich podstępnych wrogów, pasożytniczy, ogłupiający kler i kapitalistycznych wyzyskiwaczy.
Chyba, że sami należą do którejś z tych grup, a i na takie zachowanie choroba psychiczna jest najcelniejszym
określeniem.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!