piątek, 15 grudnia 2017 r.

Magazyn

Trąba powietrzna w Lublinie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lipca 2011, 13:27
Autor: Kuba Grom

Poniedziałek, 20 lipca 1931 roku, był dniem bardzo upalnym. Słupki rtęci wskazywały ponad 30 stopni w cieniu. Dlatego gdy wieczorem, około godziny 19 na zachodzie pojawiły się pierwsze oznaki nadciągającego deszczu, zapewne wielu lublinian cieszyło się na myśl o zmianie pogody.

W tym czasie rolnicy z Motycza obserwują dwie ciemne chmury, które nadchodzą od strony Warszawy. Zderzają się ze sobą, tworząc wirującą chmurę. Ta zbliża się do miasta. Mieszkańcy Zemborzyc i Wrotkowa obserwują, jak wśród ciemnych od deszczu smug pojawia się czarny słup wirujący z niebywałą prędkością, wyrywający drzewa, niszczący stodoły i mknący w kierunku pierwszych zabudowań miejskich.

Orkan

Nad miastem przechodzi rzęsista ulewa. Nagle zrywa się wiatr pędzący przed sobą tuman kurzu. Po chwili huragan zrywa dachy w Osadzie, potem kładzie pokotem aleję stuletnich drzew wiodącą do cukrowni, łamie parkany i słupy elektryczne. Zmiata z powierzchni ziemi drewniane stajnie przy torze wyścigowym, uszkadza koszary, szczęśliwie omijając skład amunicji. Wir dociera do dworca, gdzie wyrywa solidny płot z podkładów kolejowych.

Na jednym z torów przewraca wagony towarowe. W dwóch z nich znajdowały się konie wyścigowe i ujeżdżacz, który widząc nadchodzącą nawałnicę schował się w ich wnętrzu. Ciężko poturbowany ledwie wydostaje się spod poranionych koni. Część zwierząt trzeba było później dobić.

Później porządkujący gruzy, znajdą tu szczątki stodół przyniesione aż z Wrotkowa

Policjant ratuje

Gdy orkan pustoszy okolice gazowni, blisko stumetrowy komin młyna parowego Bachmana zawala się z głośnym hukiem. Żywioł dociera do gęstej zabudowy miejskiej w tzw. Klinie u zbiegu Zamojskiej
i 1 maja, i Fabrycznej. Tu roznosi pierwsze drewniane domy i skład drewna, rozrzucając deski po całej okolicy. Uszkadza mury fabryki maszyn rolniczych Moritza i Garbarni, zniesiony dach spada na ulicę zrywając linię elektryczną.

Pobliska Drożdżownia nie doznaje najmniejszych uszkodzeń. Sierżant Kluch, pełniący służbę na wylocie 1Maja, trzyma się strażnicy, by go nie wywiało. Widząc kobietę, która uciekając przed wirującymi w powietrzu szczątkami wpada między druty elektryczne, rzuca się na ratunek. Zassany przelatuje kilkanaście metrów, nim z wielką siłą uderzy o ziemię.

Ofiary

W tym czasie dorożkarz Josef Bergman ucieka przed burzą. Nagle wiatr przewraca dorożkę, a jego samego rzuca między zerwane druty elektryczne. Porażony ginie na miejscu. Inny dorożkarz, Stanisław Osipek, przejeżdżający obok mostu na Zamojskiej, zostaje uniesiony z kozła i rzucony o filar. Wskutek obrażeń umrze później w szpitalu.

Wiatr zmiata stację paliw, przyginając stalowe pompy aż do ziemi. Kobieta przechodząca obok łaźni miejskiej przelatuje w powietrzu kilkanaście metrów, rzucona w nurt wzburzonej Czerniejówki, skąd tonącą wyciągają przechodnie. Park na Bronowicach zostaje w całości zniszczony. Wielki komin wapniarni niszczy magazyny tytoniowe i uszkadza budynki fabryki dachówek "Eternit” i papierni.

Zniszczone Tatary

Orkan dociera do majątku Tatary. Przerażeni mieszkańcy uciekają przed nawałnicą desek, blach i bel słomy. Jedna ze stodół zostaje wraz ze zbiorami poderwana w górę i strzaskana o ziemię. W folwarku Graffa żywioł zaskakuje pracowników. Zrywa dachy, zawala stropy i mury. Spod gruzów wydobyte zostają ciężko ranne pracownice, jedna ginie na miejscu.

Pod zawalonymi oborami i stajniami giną zwierzęta. Stary wiatrak rozpada się, tymczasem na pobliskim polu chmielu nie przewraca się ani jedna tyka. Również dworek nie zostaje zniszczony. Mijając folwark trąba naciera na Rzeźnię miejską, skąd zrywa cały dach. Kawały blach z rzeźni odnajdą się później pod laskiem koło Wólki, dobrych kilka kilometrów od miasta. Wreszcie tornado opuszcza Lublin i posuwa się dalej, wywołując mniejsze zniszczenia we wsiach na północny wschód od miasta.

Straty

Trąba powietrzna poruszała się pasem o szerokości jakiś dwustu metrów, na ukos z południowego zachodu na północny wschód, wzdłuż torów kolejowych i łąk nad Bystrzycą. Dzięki temu zniszczenia nie dotknęły gęsto zaludnionych dzielnic na wzgórzach, mimo to wciąż pozostają ogromne. Ostatecznie, żywioł zabił 6 osób, a grubo ponad sto ranił, z czego kilkanaście ciężko. Straty szacowano w przybliżeniu na dwa miliony ówczesnych złotych, co było sumą dużo większą niż dziś, zważywszy na całkowity budżet kraju wynoszący dwa miliardy. Rodzinom zabitych przyznano zapomogi.

Siła

Tym co wzbudza dziś w tej sprawie największe emocje, jest siła tornada. Ówcześni badacze ocenili siłę wiatru w wirze na wahającą się między 110 a 145 m/s co odpowiada 330 do 522 km/s. Gdyby prawdziwa miała być ta ostatnia wartość, byłaby to największa znana prędkość wiatru na Ziemi, przewyższająca największe wartości ze Stanów Zjednoczonych.

Gdyby jednak wiatr osiągał takie wartości, zniszczenia w mieście musiałyby być znacznie większe. Opisy niewiele słabszych tornad z kontynentu amerykańskiego notują takie zniszczenia, jak burzenie murowanych budynków aż do fundamentów, skręcanie stalowych konstrukcji wieżowców czy przenoszenie ciężkich pojazdów na kilkaset metrów.

Nic jednak z takich zniszczeń nie miało miejsca w 1931 roku, dlatego sądzić należy, że wyliczone wartości zostały znacznie przeszacowane. Zniszczenia sugerują nawet, że lubelskie tornado mogło być nieco słabsze od tego, jakie trzy lata temu przetoczyło się przez Opolszczyznę.

Trąba powietrzna z 1931 roku nie była ostatnim takim przypadkiem na Lubelszczyźnie. W 2007 roku jedna z nich przetoczyła się nad jeziorami między Łęczną a Włodawą. Rok wcześniej ponad sto budynków zostało uszkodzonych w okolicach Kraśnika. Mieszkańcy Zemborzyc i Czubów pamiętają krótkotrwałą trąbę, która w 1996 roku przetoczyła się przez Stary Gaj, powalając drzewa i uszkadzając kilkanaście zabudowań przy ulicy Janowskiej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
niuniek
niusiek
Użytkownik niezarejestrowany
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

niuniek
niuniek (23 listopada 2016 o 21:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
***egaudia.pl - test
Rozwiń
niusiek
niusiek (23 listopada 2016 o 21:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
******egaudia.pl - test
Rozwiń
Gość
Gość (21 listopada 2016 o 21:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Masz VHS ?
Rozwiń
zaciekawiony
zaciekawiony (13 sierpnia 2011 o 15:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja napisałem ten artykuł. Oryginalny tekst (bo ten został skrócony) można znaleźć na moim blogu. Są tam też zdjęcia zniszczeń:
http://curioza.blogspot######/2011/07/traba-w-lublinie.html

Nawiasem mówiąc znalazłem wzmiankę o trąbie jaka miałaby pojawić się w 1998 roku na obrzeżach Kraśnika i uszkodzić kilka dachów, lecz prócz krótkiego artykuliku mówiącego o "ciemnym wirze" i połamanych drzewach nie mam na ten temat nic bliższego.
Rozwiń
mieszkanka
mieszkanka (24 lipca 2011 o 08:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W 1999 roku trąba powietrzna przeszła przez miejscowość Bychawka Trzecia a właściwie przez jej koniec - żużlówkę tusz przy Tuszowie. Zmiotła z powierzchni kilka stodół. Dobrze to pamiętam: był normalny, słoneczny ciepły dzień. Nagle usłyszeliśmy narastający huk, wszystkie okna się pootwierały (starego typu okna), trawa położona jakby ja ktoś wyczesał i wysoko w powietrzu liście, słoma, kawałki desek. I ten huk - to było najbardziej straszne. Cud, że trąba szła pasem za zabudowaniami od strony stodół, gdyby szła środkiem żużlówki po domach nie byłoby chyba śladu.
Zawaliła trzy stodoły drewniane, jedną murowaną uszkodziła zrywając z połowy dach. Wyrwała z korzeniami kilka drzew. Stogi z sianem zniknęły z pola. Nie było to nagłaśniane, bo nie było jeszcze telefonów, ale co przeżyliśmy to nasze....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!