poniedziałek, 22 maja 2017 r.

Magazyn

Trudne operacje to dla nas standard

Dodano: 31 grudnia 2016, 17:07

Rozmowa z prof. Robertem Rejdakiem, kierownikiem Kliniki Okulistyki Ogólnej i Ponadregionalnego Centrum Terapii Urazów Oka SPSK1 w Lublinie.

• Z jakimi urazami trafiają do państwa kliniki pacjenci po sylwestrze?

- Jest to całe spektrum obrażeń i poparzeń twarzoczaszki obejmujących aparat ochronny oka a co najważniejsze: również gałkę oczną. Wraz z poparzeniami zaopatrujemy rany skóry powiek, spojówek, rogówki oraz twardówki. Nasz ośrodek jest przygotowany do zaopatrywania najcięższych urazów. Dlatego, od wielu lat leczymy chorych z całego kraju.

• Zdarza się, że przypadki są tak poważne, że pacjenci wymagają skomplikowanych operacji?

- W wyjątkowych przypadkach po wstępnym zaopatrzeniu ran należy przeprowadzić operację na soczewce, ciele szklistym i siatkówce. Witrektomia (operacja na ciele szklistym i siatkówce) jest szczególnie wskazana jeśli urazowi gałki ocznej towarzyszy obecność ciała obcego wewnątrzgałkowego.

• Jakie mieliście państwo do tej pory najcięższe przypadki i jakiego leczenia wymagały?

- Muszę podkreślić, że dzięki zaangażowaniu zespołu lekarzy pracujących w naszej klinice, dyrekcji szpitala i władz Uniwersytetu Medycznego w Lublinie w naszym Centrum przeprowadzamy najbardziej skomplikowane operacje pourazowej rekonstrukcji oka w Polsce. Można powiedzieć, że trudne operacje to dla nas standard, a przypadki niemożliwe zajmują nam tylko trochę więcej czasu. Mam na myśli jednoczasowe operacje przeszczepu rogówki, zaćmy oraz witrektomii, które obecnie przeprowadzamy jako jedyny ośrodek w Polsce.

• Czy pacjentów z takimi urazami przybywa?

- Niestety, ich liczba rośnie. Obserwujemy też lawinowy wzrost urazów spowodowanych w wypadkach komunikacyjnych, w warunkach pracy, również w domu. Stąd apel: okulary ochronne! Rekomendujemy stosowanie okularów ochronnych nawet podczas banalnych prac domowych. Przed nami sylwester. Niezwykle ważna jest więc uwaga i stosowanie się do instrukcji przy odpalaniu fajerwerków. Pilnujmy swoje pociechy, bliskich ale również zwracajmy uwagę na fakt, że w „polu rażenia” sztucznych ogni, które odpalamy mogą znaleźć się osoby przypadkowe.

• Czy problem dotyczy tylko młodych ludzi?

- Zatrważający jest fakt, że ofiarami urazów padają również dzieci. Najczęściej urazy oka mają miejsce w warunkach domowych. Mogą być to prozaiczne prace i zajęcia domowe, okaleczenia podczas zabaw z rówieśnikami czy przy udziale zwierząt domowych. Dlatego apelujemy o dodatkową uwagę jeśli podczas takich czynności towarzyszą nam dzieci!

Oczywiście mamy wielu pacjentów w podeszłym wieku, którym staramy się pomóc w naszym ośrodku proponując całe spektrum procedur i zabiegów. Jesteśmy wiodącym ośrodkiem w Polsce w zakresie terapii urazów oka, zaćmy oraz innowacji w leczeniu schorzeń plamki żółtej np. pierwsze w Polsce wszczepienie soczewki plamkowej Schariotha.

Sylwester na SOR: złamania, zatrucia, urazy głowy

- Urazy, z którymi trafiają do nas pacjenci są nieprzewidywalne, leczymy pacjentów od stóp do głów. Bardzo często zdarzają się urazy kończyn górnych i dolnych: złamania, skręcenia spowodowane na przykład upadkiem - wylicza lek. med. Leszek Stawiarz, kierownik szpitalnego oddziału ratunkowego w wojewódzkim szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie.

- Bardzo często spotykamy się też z urazami twarzoczaszki, które są np. efektem bójek w trakcie sylwestrowych imprez. Trafiają się też pacjenci z ciałami obcymi w różnych narządach. Dużo jest też zatruć.

W sylwestrową noc na SOR trafiają przeważnie młodzi ludzie. - Przyjmujemy osoby po 16. roku życia. Wśród pacjentów przeważają młodzi ludzie, bo to oni najczęściej bawią się w sylwestra - mówi Leszek Stawiarz. - Ale mamy też starsze osoby, głównie z dolegliwościami układu pokarmowego, którzy przesadzili z jedzeniem i piciem.

Co roku lekarze mają pełne ręce roboty.

- Nie możemy stwierdzić, czy ilość takich pacjentów maleje czy rośnie, bo nie ma na to reguły. Są lata, kiedy pacjentów jest bardzo dużo, a są takie, w których ich liczba jest trochę mniejsza - mówi Stawiarz. - W tym roku, co nas zaskoczyło było bardzo dużo pacjentów w Wigilię, bo aż 140 osób. A przeważnie najwięcej jest w pierwszy i drugi dzień świąt. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w sylwestra. Jedno jest pewne – jak zawsze będziemy mieli co robić. (kp)

Czytaj więcej o: zdrowie szpital Robert Rejdak
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24