piątek, 15 grudnia 2017 r.

Magazyn

Fotografik, muzyk i kabareciarz. Jeden pracuje głównie w Poznaniu, drugi w Warszawie, trzeci w Londynie. Co ich łączy? Są z Lublina i robią kariery.

Marcin Kokowski, Atanas Valkov i Łukasz Szymanek mają dopiero po 25 lat, ale sukcesów mogłyby im pozazdrościć stare wygi.

Marcin Kokowski jest jednym z najsławniejszych polskich fotografików. Choć zrobił w swoim życiu wiele zdjęć, sławę dało mu jedno; wykonane jak kilkaset innych na koncertach Madonny, jego ulubionej piosenkarki. Na mini minikoncercie w londyńskim G-A-Y Asturia zdjęcia robił chyba każdy. Ale zdjęcia Kokowskiego trafiły belgijską stronę internetową Madonny. Tu zajrzał ktoś, kto akurat szukał obrazka na okładkę. I tak fotka Kokowskiego trafiła na singiel Madonny "Sorry”.

Transfer komika

Atanas Valkov to jeden z najbardziej cenionych w środowisku klubowym pianistów, aranżerów i producentów. Zasłynął współpracą z Mad House'em, producentem słynnych remiksów. Ze swoimi kolejnymi grupami występował w najlepszych klubach. W końcu trafił do zespołu samej Reni Jusis. Grał z nią na żywo i nagrywał muzykę na album "Magnes”. Ostatnio Valkov brał udział w powstawianiu minialbumu z prestiżowego cyklu "Pocztówka do św. Mikołaja”.
Rok temu Łukasz "Szampanek” Szymanek dołączył zaś do grupy Czesuaf i tak z kabaretowej drugiej ligi awansował do ekstraklasy. Dał się zauważyć chłopakom z Poznania na lubelskim kabaretonie w Chatce Żaka, gdzie występował z grupą Ha-Ha. Publiczność spadała ze śmiechu z krzeseł. A przyjezdni ostrzyli sobie zęby na Szampanka zabijającego mrocznym vis comica i powalającego dziwnymi krokami.
Skończyło się transferem do poznańskiej ekipy. I to szczęśliwym dla obu stron. Już w nowym składzie zespół zdobył Grand Prix i Nagrodę Publiczności na XII Mazurskim Lecie Kabaretowym "Mulatka” w Ełku oraz II Nagrodę na XXVII Lidzbarskich Wieczorach Humoru i Satyry w Lidzbarku Warmińskim.

Trzeba wyjechać

Dlaczego właśnie tym trzem chłopakom się udało? I czy w ogóle słowo "udało” jest tu na miejscu?
- Praca, praca i dużo szczęścia - wylicza Łukasz Szymanek.
- Pracowitość oraz wiara w siebie i związana z tym pewna bezczelność - podkreśla Marcin Kokowski. A Atanas dorzuca jeszcze: - Przede wszystkim trzeba wiedzieć, co się chce zrobić w życiu i konsekwentnie do tego dążyć. Trzeba też umieć cieszyć się z mniejszych sukcesów, które składają się na coś większego.
Cała trójka po skończeniu średnich szkół w Lublinie nie wahała się szukać możliwości jak najlepszego wykształcenia daleko stąd. Valkov w Katowicach w Akademii Muzycznej, Szymanek w Krakowie w Policealnym Studiu Aktorskim Lart, a Kokowski aż w Paryżu w Sorbonie i potem w Londynie; w South Bank Business School.
- Miejsce ma kluczowe znaczenie dla odniesienia sukcesu. Mieszkając w Londynie mam znacznie więcej możliwości, niż gdybym mieszkał w Lublinie. To był powód mojego wyjazdu - wyznaje Kokowski.

Stan izolacji

Dla Valkova przełomowym momentem w rozwoju był wyjazd za Atlantyk: - Stany wiele zmieniły. Wtedy zacząłem się zajmować profesjonalnie produkcją muzyczną.
A Szymanek rozkręcił się w Krakowie: - Tam poznałem wielu wspaniałych ludzi o podobnych zainteresowaniach. Tam nauczyłem się mówić wierszem i prozą - wylicza. - Krakowskie powietrze dało mi zupełnie inną perspektywę.
Czy to znaczy, że bez ucieczki z Lublina, nie da się nic zrobić?
- Wciąż tu pomieszkuję i tu najbardziej lubię występować - mówi Szymanek.
- To ciekawe, specyficzne i hermetyczne miasto. Mnie udało się to wykorzystać jako klosz przed trendami, od których chciałem się zdystansować tłumaczy Ananas. - Osiągnąłem stan pewnej izolacji, która pozwala mi skoncentrować się na sobie, na poszukiwaniach artystycznych. Dzięki temu gdziekolwiek się znajdę, w każdej sytuacji, potrafię osiągnąć stan wewnętrznego skupienia. To mi dał Lublin.

Priorytety

Dziś wszyscy trzej są bardzo zajętymi ludźmi. - Dla mnie bardzo ważna jest rodzina i ubolewam, że mam coraz mniej czasu na spotkania z nią - opowiada Valkov.
Kabareciarz ma podobne priorytety: - Lubię jeździć z rodzicami na zakupy. Lubię posiedzieć ze znajomymi w knajpce.
Lubi się też pościgać: jest sędzią sportów motorowych i pilotem rajdowym.
A człowiek, który sfotografował Madonnę, żyje sztuką. - Wolny wieczór? to rzadkośc, ale jak się trafi, to idę do teatru, kina albo jednej z dwóch londyńskich oper.. Ale najważniejsze w życiu to kochać i być kochanym.
- I spełnianie marzeń - dodaje Szymanek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!