sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Tu zapominamy o wojnie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 września 2008, 15:34

Trzy tygodnie w Polsce. Tydzień na Lubelszczyźnie. Ponad 80 dzieci z Gruzji spędziło u nas kolonie.

Przyjechały, by zapomnieć o wojnie; o tragedii jaka dotknęła ich kraj.
Czy im się udało? Twierdzą, że tak, ale dodają, że po powrocie do Gruzji wspomnienia wrócą…

Przyjechali do nas tydzień temu; dwa autokary pełne uśmiechniętych ludzi. Uśmiechy - choć szczere - to trochę wymuszone. Nikt się jednak temu nie dziwił. Wszyscy przed oczami mieli jeszcze obraz samolotów bombardujących ich miasteczka. Zakwaterowali się w akademiku Uniwersytetu Przyrodniczego.

Tu jest pięknie

Zwiedzili Lublin, Nałęczów, Puławy, Kazimierz Dolny. Jak sami twierdzą, plan zajęć był aż za bogaty. Organizatorzy musieli zrezygnować z kilku punktów, bo po prostu nie wystarczyło na nie czasu. - Pobyt w Polsce był dla nich niesamowitym przeżyciem - mówi Maksim Domukhovski, gruziński tłumacz, mieszkający od kilkunastu lat w Polsce. - Jednak mimo pozytywnych wrażeń, wciąż mają w oczach krew bliskich i sąsiadów, słyszą huk bomb i walących się ścian.

Młodzi Gruzini już następnego dnia po przyjeździe do Lublina wybrali się na wycieczkę do Kębła. Tam w "Sali poznania świata” mogli zobaczyć, jak rodził się wszechświat. Wieczorem oczywiście nie mogło zabraknąć zabawy i wspólnych śpiewów. I tak codziennie.

W Nałęczowie wybrali się do SPA. W Kazimierzu Dolnym pływali statkiem po Wiśle. - Było bardzo fajnie - mówi Akaki. - Lubelszczyzna to bardzo ładne miejsce. Ludzie też są bardzo przyjaźni.

Zmęczeni wolontariusze

- Było dużo pracy, ale mimo wszystko jesteśmy tylko trochę zmęczeni - mówi Justyna Orłowska, jedna z wolontariuszek z Centrum Duszpasterstwa Młodzieży. - Upilnować taką gromadkę ludzi, którzy są ciekawi świata, nie było łatwo.

Dziećmi opiekowali się wychowawcy z Centrum Duszpasterstwa Młodzieży, Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo, swoją pomoc zaoferowało także Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA oraz lubelskie Kuratorium Oświaty.

Młodzi Gruzini do Polski dotarli w tym, w co byli ubrani. Nic ze sobą nie mieli. Kiedy przyjechali do Lublina, wysiadając z autokarów, z bagażnika wyciągnęli wypchane torby, pełne prezentów. - Właśnie dzięki temu, dzięki życzliwości ludzi czują się bezpiecznie - opowiada Max Domukhovski.

A miasta już nie ma

Dzieci przyjechały głównie z terenów bezpośrednio dotkniętych wojną: Gori, Cchinwali i okolicznych wiosek. Część z nich potraciła bliskich, straciła domy, teraz z rodzinami mieszkają w tbiliskim ośrodku dla uchodźców. Dlatego tutejszy pobyt ma dla nich terapeutyczny charakter.

- Dzieciom bardzo się podobały kolonie - mówi Nona Tsikhelashvili, psycholog, która opiekowała się dziećmi. - Wizyta w Polsce coś w nich zmieniła. Są teraz spokojniejsze. Widać na ich twarzy uśmiech.

Przed wkroczeniem Rosjan, w Gori mieszkało 80 tys. ludzi. Dziś miasta wielkości Chełma już nie ma. Prawie w całości zostało zrównane z ziemią. Większość ludzi uciekała do stolicy Gruzji Tbilisi specjalnym korytarzem dla uchodźców, utworzonym przez gruzińskie władze.

W pomoc gruzińskim dzieciom włączyły się Centrum Duszpasterstwa Młodzieży, Fundacja Młoda Demokracja, Fundacja Szczęśliwe Dzieciństwo, Dom Rekolekcyjny na Podwalu i Stowarzyszenie Wolne Korzenie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!