poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Uciekł przed wojną z Syrii do Lublina: Spójrzcie na mój kraj z innej perspektywy

Dodano: 15 lipca 2017, 17:20

Laith Ghandour
Laith Ghandour (fot. Dorota Awiorko)

Rozmowa z Laith Ghandourem, 18-latkiem pochodzącym z Syrii, który od 5 lat mieszka w Lublinie.

• Skąd pochodzisz?

- Z Syrii. Dokładnie z Aleppo, miasta, które najbardziej ucierpiało przez wojnę.

• Kiedy ostatni raz byłeś w swoim rodzinnym mieście?

- W listopadzie 2012 roku. Wtedy razem z rodziną stamtąd wyjechaliśmy.

• Dlaczego?

- Rok wcześniej zaczęła się wojna, a my byliśmy uchodźcami już tam na miejscu, w Syrii. Bo uciekliśmy z naszego mieszkania do dzielnicy, która była bezpieczniejsza, do mojej cioci, ponieważ ISIS zaatakowało naszą dzielnicę. Byliśmy tam cztery miesiące. Widzieliśmy z daleka jak bombardują inne dzielnice, także naszą. Później przeprowadziliśmy się do kolejnej cioci. Cały czas przenosiliśmy się, bo działania wojenne ciągle się przenosiły. W tym ostatnim miejscu mieszkało już ze 25 osób z całej rodziny. Spaliśmy tak jakby na wymianę. Ale później i tam weszło ISIS, więc tata kazał mi i mamie wyjechać. Mama powiedziała, że bez niego nie wyleci. Tata miał jeszcze trzy miesiące, żeby przejść na emeryturę i niestety musiał wcześniej zakończyć pracę. W Syrii był inżynierem. No i wylecieliśmy całą rodziną: ja, starsza siostra, tata i mama. To był chyba jeden z ostatnich samolotów, który wyleciał z Aleppo do Egiptu. Z Egiptu przedostaliśmy się do Polski.

• A dlaczego przyjechaliście akurat do Lublina?

- Moja mama jest Polką, pochodzi z Goraja. Tata w latach 80-tych przyjechał z Syrii do Lublina na wymianę studencką. Tutaj się poznali, a potem wyjechali do Syrii. W Lublinie mam dziadków i wujka: brata mojej mamy, który nam bardzo pomógł. Bo początki w Lublinie były trudne. Wtedy nie znałem jeszcze dobrze języka polskiego, a rodzice nie mieli pracy. Wujek wynajął nam mieszkanie na Sławinku. Potem zatrudnił tatę i mamę. I teraz już jest dobrze. Moja siostra pracuje w Warszawie, w ambasadzie, a ja uczę się w liceum numer 23, jestem w klasie maturalnej.

• Czy w Aleppo spotkały cię jakieś niebezpieczne sytuacje?

- Mieszkaliśmy wtedy u cioci. W środku nocy nagle słyszymy głośny huk. Wszyscy wstali, ale nikt nie wiedział co się stało. Dopiero później w telewizji zobaczyłem, że niedaleko od nas wybuchł samochód pułapka. Innego razu mój tata stał na klatce schodowej mieszkania i tylko drzwi dzieliły go od rebeliantów ISIS z bronią. Później siedzieliśmy cały czas w domu i nie wychodziliśmy, tylko słyszeliśmy na zewnątrz strzały. Walki rozgrywały się kilka metrów od nas.

• Ktoś z twojej rodziny zginął, albo został ranny?

- Niestety, były takie przypadki. Siostra cioteczna straciła nogę przez rakietę, która wybuchła 20 metrów od niej. Brat cioteczny, który był w wojsku zginął.

Tak teraz wyglądają ulice Aleppo, rodzinnego miasta Laitha
Tak teraz wyglądają ulice Aleppo, rodzinnego miasta Laitha

• Ty, siostra i rodzice jesteście teraz tutaj, ale w Syrii została jeszcze twoja rodzina.

- Mój tata próbował wyciągnąć jednego wujka. Wysyłał mu jakieś zaproszenia, ale się nie udało. Do Polski Syryjczykowi jest bardzo trudno się dostać. A reszta rodziny - no po prostu tam żyją, już się chyba przyzwyczaili też trochę.

• Jak wspominasz swoje dzieciństwo w Aleppo?

- Było naprawdę wspaniałe, nie do opisania. W podstawówce z chłopakami graliśmy w piłkę, bawiliśmy się w chowanego w parkach, graliśmy na komputerach.

• A jak się czujesz w Lublinie?

- Na początku bardzo tęskniłem za Syrią. Oczywiście chciałem stamtąd wyjechać, bo już nie wytrzymywałem i jak tu przyleciałem to była ulga. Teraz czuję się bardzo dobrze.

• Jak zostałeś przyjęty w szkole?

- Na początku chciałem pójść do gimnazjum na ul. Długosza. Poszliśmy tam z mamą i tatą, kazali mi coś napisać po polsku i po arabsku. A dwa dni później powiedzieli, że nie zostałem przyjęty. Ale za to przyjęto mnie do Gimnazjum nr 9 przy ulicy Lipowej i miałem dużo szczęścia, bo trafiłem tam na wspaniałych ludzi. Wspominam bardzo dobrze pana dyrektora Kamińskiego, panią Szczepańską od polskiego i panią Stefanek, moją wychowawczynię, która uczyła chemii. Oni wszyscy nauczyli mnie bardzo dużo, dużo pomagali.

• A twoi rówieśnicy jak cię odebrali?

- Bardzo dobrze. Zdarzały się jakieś żarty oczywiście. Mam na imię Laith (imię wymawia się „lejs” - przyp. aut.), więc ktoś krzyknął za mną: „Hej, chipsy!”. Ale podchodziłem do tego z dystansem. Niewiele rozumiałem na początku, jak pani zapowiadała kartkówkę, to nie wiedziałem o co chodzi. Ale kolegom opowiedziałem, dlaczego wyjechałem z Syrii i zrozumieli to. W gimnazjum wszyscy mnie zaakceptowali. A teraz w liceum jest już naprawdę bardzo dobrze. Mam wielu polskich kolegów. Po maturze chciałbym studiować, wykorzystać swoją znajomość języka arabskiego, może stosunki międzynarodowe, dziennikarstwo albo arabistykę.

• A czy ostatnio zauważasz jakąś różnicę w traktowaniu osób takich jak ty?

- Teraz jest głośno o uchodźcach. I ja się nie dziwię Polakom, że się boją, że nie chcą problemów. Ale z drugiej strony wiem, co cały czas dzieje się w Syrii. Mam bardzo wielu kolegów, którzy są już tak zmarnowani wojną, potrzebują nowego życia. Nie chodzi o pieniądze. Ich psychika już tego nie wytrzymuje. Po prostu potrzebują opuścić miejsce, gdzie cały czas jest wojna.

• A co będzie kiedy ta wojna się skończy?

- Mi się już bardzo dobrze żyje w Polsce, kocham Lublin. Ale tam jest moja dusza. Chcę tam wrócić.

• Ale kraj po wojnie będzie pewnie wyniszczony, nie będzie pracy.

- Marzę o tym, żeby po studiach pomóc odbudować kraj. Nie chcę stać z boku i patrzeć. Już będąc w Polsce zrobiłem sobie tatuaż z napisem „SYR”, czyli skrót od Syrii. A ludzie mówią mi: „po co ci ten tatuaż, niby jesteś patriotą, a opuściłeś swój kraj zamiast walczyć”. Zawsze odpowiadam, że walczyć to nie tylko znaczy być w wojsku. Walczyć można też tak jak ja teraz - słowami. Tworzę kawałki muzyczne i umieszczam je na YouTubie, przygotowuję spektakl o wojnie, trzeba walczyć też rozumem, nie tylko bronią. Piszę teksty o Syrii, o rasizmie. Pierwszy naprawdę został dobrze przyjęty. Później zrobiłem kawałek o tolerancji z moim kolegą Kubą Frączkiem. On śpiewał po polsku, ja po arabsku.

WIDEO

• Powiedz coś o spektaklu.

- Nazywa się „Kijów Aleppo”, a reżyserem jest pan Bartek Miernik. Gram ja i Solomiya, dziewczyna z Ukrainy. Występujemy w mundurach żołnierzy, wspominamy swoje dzieciństwo w naszych krajach. W spektaklu są też fragmenty wypowiedzi osób, które były na Majdanie w Kijowie i tych, którzy walczą w Syrii. Teraz trwają próby, a premiera będzie we wrześniu w Warszawie. Będziemy ten spektakl chcieli grać w szkołach. Bo chodzi o to żeby dzieciom w gimnazjach otwierać głowy. Żeby wiedzieli jak to jest naprawdę. Żeby nie słuchali mediów i nie mówili, że wszyscy muzułmanie to terroryści.

• A co ty czujesz, kiedy ktoś tak mówi?

- Czuję ból. Słowo Allah nie oznacza, że to jest Bóg tylko dla muzułmanów. W Syrii chrześcijanie też modlą się do Allaha. Bo Allah to znaczy po prostu Bóg. Moja mama jest chrześcijanką, tata jest muzułmaninem. Jakoś się dobrali i żyją razem. Ja od urodzenia jestem muzułmaninem, w Polsce czasami chodzę też do kościoła z mamą. Obok nas na Sławinku jest kościół, gdzie chodzę święcić jajka na Wielkanoc. Obchodzę święta muzułmańskie i chrześcijańskie. To bardzo podobne do siebie religie.

• Ale w Polsce coraz powszechniejszy jest właśnie pogląd, że jeśli ktoś jest muzułmaninem to znaczy, że jest terrorystą.

- To zależy naprawdę od człowieka, od jego umysłu. Wiara nie ma znaczenia. Nie jestem też za islamizacją Europy, to jest totalna bzdura. Kiedy mieszkałem w bloku w Aleppo, obok nas mieszkał muzułmanin, pod nami chrześcijanin z Armenii, chrześcijanie z Iraku, a na pierwszym piętrze katolik. I zawsze się dogadywaliśmy, nigdy nie było problemów. Fryzjer był muzułmaninem, a kosmetyczka chrześcijanką. To ISIS próbuje zrobić konflikt wokół tego. Dlatego chciałbym prosić Polaków, żeby spojrzeli na to z innej perspektywy. Przez przyjęcie kilku tysięcy osób nic by nie stało, a dla tych ludzi znaczyłoby to naprawdę bardzo dużo. Ja już żyję tutaj jako Syryjczyk 5 lat i nigdy nic złego nie zrobiłem. Mam polskich kolegów, którzy też mają jakieś zdanie, czasami przeciw uchodźcom. Niektórzy są za, a niektórzy przeciw. Ale jakoś rozmawiamy i dogadujemy się.

A jeśli chodzi o imigrantów to oczywiście były takie sytuacje, że ludzie pochodzący z Afryki wyrzucali swoje prawdziwe dokumenty do morza, uczyli się hymnu syryjskiego i podstawowych informacji o Syrii. Potem trafiali do Niemiec, Francji czy Szwecji i mówili, że uciekają przed wojną w Syrii.

• Wykorzystywali waszą tragiczną sytuację.

- Właśnie tak. Ale uchodźcy z Syrii, moi koledzy, którzy są np. w Niemczech po prostu szukają tam pracy, nie czekają w fotelu na pieniądze i jedzenie. Chcą pracować i normalnie żyć. Dla mnie osobistym przykładem jest mój tata, który przyleciał tutaj i od razu szukał pracy, nie chodził do różnych fundacji i nie mówił: „jestem Syryjczykiem, potrzebuję pomocy”. Teraz pracuje normalnie i zarabia sam na siebie.

• Czy według ciebie w Syrii jest jakaś szansa na pokój?

- Wierzę w wojsko syryjskie. Wszystko zaczęło się od tego, że Wolna Armia Syrii chciała obalić prezydenta Baszszara al-Asada. Wojsko syryjskie musiało bronić kraju. Ale po roku walk było blisko do dogadania się. Nagle nie wiadomo skąd pojawiło się ISIS. I najważniejsze teraz jest to, żeby ich pokonać. To jest największy wróg.

Poza tym moim zdaniem Syria teraz walczy za wiele innych krajów. Jeśli ISIS zajęłoby całą Syrię, to dalej mieliby już prostą drogę przez Turcję i Grecję do Europy. Ludzie naprawdę czasami nie mają świadomości jakie to jest zagrożenie, gdyby ISIS zajęło Irak, Syrię i cały Bliski Wschód.

Kuzyn Laitha z pociskiem moździerzowym, który spadł na ziemię i nie wybuchł
Kuzyn Laitha z pociskiem moździerzowym, który spadł na ziemię i nie wybuchł
Czytaj więcej o: wojna uchodźcy Syria Aleppo
Gość
Radek1234
Radek1234
(50) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 sierpnia 2017 o 14:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ja osobiście tez jestem przeciwko muzulmanom w Europie, ale te komentarze to po prostu masakra! Widać że chłopak pochodzi z inteligentnej rodziny, że rodzice przyjechali tutaj i pracują,a nie czekają poki pieniądze na nich z nieba spadną.. do tego Polska to ojczyzna jego mamy, wieć jest na połowę polakiem. Poza tym mówi dobrze po polsku, nie narzuca tutaj swojej wiary i muzulmanskiej kultury..a każdy by uciekał od wojny i głody.. Więc powodzenia w Polsce i trochę dystansu do takich komentarzy!
Rozwiń
Radek1234
Radek1234 (20 lipca 2017 o 09:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
. . . . . ..
Rozwiń
Radek1234
Radek1234 (20 lipca 2017 o 09:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
......
Rozwiń
Radek1234
Radek1234 (20 lipca 2017 o 09:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
......
Rozwiń
Radek1234
Radek1234 (20 lipca 2017 o 09:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
.......
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (50)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!