niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Magazyn

Unia musi do nas wejść!

Dodano: 28 maja 2002, 20:32

Rozmowa z Krzysztofem Mroziewiczem, dziennikarzem
i publicystą zajmującym się problematyką międzynarodową, byłym ambasadorem Polski w Indiach, komentatorem tygodnika "Polityka”

• Twierdzi pan, że Unia Europejska nie tyle chce nas przyjąć, ile musi. To dla wielu zaskakujący pogląd.

- Unia musi nas przyjąć, bo kruszeje jej pozycja mocarstwa polityczno-ekonomicznego w obliczu tworzenia się, de facto, unii amerykańsko-azjatyckiej. Lada chwila, w całym tym układzie światowym, UE może spaść do pozycji Albanii. Opóźnianiem naszego wejścia zainteresowane są w unii jedynie pewne grupy interesu, np. Fiat, który przynosi straty w Polsce. Rodzina Agnellich utrzymuje jednak u nas fabryki, bo to się wiąże z jej dalekosiężnymi interesami, a deficyt pokrywa zyskami z innych miejsc. Fiat boi się wejścia Polski do unii, bo jak tam wejdziemy, to Włosi będą musieli zacząć zachowywać się u nas tak, jak we Włoszech, a to ich nie interesuje.

• Ostatnio jednak pojawiły się w unii wątpliwości, czy zdążmy do niej wejść 1 stycznia 2004 roku.

- Nie trzeba tych dat traktować jak fetyszy. Przecież był czas, że mówiło się nawet o roku 2000. Trzeba pozamykać rozdziały negocjacyjne, a my już niektóre zamknięte zaczynamy znów otwierać, czyli przedłużamy ten proces. Poza tym mamy partnerów bardzo dobrze zorientowanych w polskiej gospodarce. Verheugen zna się na naszym rolnictwie lepiej niż niejeden krajowy ekspert z Ministerstwa Rolnictwa, z ministrem chyba włącznie. Nie możemy sami stwarzać barier. Jednak nawet gdyby nastąpiło jakieś przesunięcie, to nie sądzę, by ono miało skalę dramatyczną.

• A co musiałoby się zdarzyć, by ten proces naprawdę został zagrożony?

- Mam taki scenariusz: premier Miller przegrywa referendum na temat wejścia Polski do UE. Rząd podaje się do dymisji. Nowe wybory wygrywa Liga Rodzin Polskich i Samoobrona. Premierem zostaje Antoni Macierewicz, a ministrem finansów Andrzej Lepper. Wtedy zamiast nas, do unii wejdzie m.in. Estonia. Pozostaje nam wtedy handlować z Łukaszenką, ale ten powie, że kupi od nas kiełbasę i ziemniaki, jak wystąpimy z NATO. Przejaskrawiam oczywiście, ale warto sobie uświadomić potencjalne zagrożenia, gdybyśmy do unii nie weszli. Ale wejdziemy. A raczej unia wejdzie do nas.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO