poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

Unia musi do nas wejść!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 maja 2002, 20:32

Rozmowa z Krzysztofem Mroziewiczem, dziennikarzem
i publicystą zajmującym się problematyką międzynarodową, byłym ambasadorem Polski w Indiach, komentatorem tygodnika "Polityka”

• Twierdzi pan, że Unia Europejska nie tyle chce nas przyjąć, ile musi. To dla wielu zaskakujący pogląd.

- Unia musi nas przyjąć, bo kruszeje jej pozycja mocarstwa polityczno-ekonomicznego w obliczu tworzenia się, de facto, unii amerykańsko-azjatyckiej. Lada chwila, w całym tym układzie światowym, UE może spaść do pozycji Albanii. Opóźnianiem naszego wejścia zainteresowane są w unii jedynie pewne grupy interesu, np. Fiat, który przynosi straty w Polsce. Rodzina Agnellich utrzymuje jednak u nas fabryki, bo to się wiąże z jej dalekosiężnymi interesami, a deficyt pokrywa zyskami z innych miejsc. Fiat boi się wejścia Polski do unii, bo jak tam wejdziemy, to Włosi będą musieli zacząć zachowywać się u nas tak, jak we Włoszech, a to ich nie interesuje.

• Ostatnio jednak pojawiły się w unii wątpliwości, czy zdążmy do niej wejść 1 stycznia 2004 roku.

- Nie trzeba tych dat traktować jak fetyszy. Przecież był czas, że mówiło się nawet o roku 2000. Trzeba pozamykać rozdziały negocjacyjne, a my już niektóre zamknięte zaczynamy znów otwierać, czyli przedłużamy ten proces. Poza tym mamy partnerów bardzo dobrze zorientowanych w polskiej gospodarce. Verheugen zna się na naszym rolnictwie lepiej niż niejeden krajowy ekspert z Ministerstwa Rolnictwa, z ministrem chyba włącznie. Nie możemy sami stwarzać barier. Jednak nawet gdyby nastąpiło jakieś przesunięcie, to nie sądzę, by ono miało skalę dramatyczną.

• A co musiałoby się zdarzyć, by ten proces naprawdę został zagrożony?

- Mam taki scenariusz: premier Miller przegrywa referendum na temat wejścia Polski do UE. Rząd podaje się do dymisji. Nowe wybory wygrywa Liga Rodzin Polskich i Samoobrona. Premierem zostaje Antoni Macierewicz, a ministrem finansów Andrzej Lepper. Wtedy zamiast nas, do unii wejdzie m.in. Estonia. Pozostaje nam wtedy handlować z Łukaszenką, ale ten powie, że kupi od nas kiełbasę i ziemniaki, jak wystąpimy z NATO. Przejaskrawiam oczywiście, ale warto sobie uświadomić potencjalne zagrożenia, gdybyśmy do unii nie weszli. Ale wejdziemy. A raczej unia wejdzie do nas.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!