środa, 7 grudnia 2016 r.

Magazyn

Uszlachetnij się, Polaku

Dodano: 6 marca 2003, 15:38




• Ojcze Janie, co w pierwszym rzędzie należy ochraniać w kryzysowym czasie?
– Najważniejszy narodowy kapitał, który będzie decydował o życiu przyszłych pokoleń, to zdrowie i rodzina. Można się zastanawiać: co na tym polu zdziałaliśmy w pierwszym wolnościowym 10-leciu? Jakim dziś jesteśmy społeczeństwem? Może to zabrzmi drastycznie, ale bardziej przypominamy skłóconą, wycieńczoną zdrowotnie, zdziczałą hałastrę, która przestała rozumieć, o co w życiu chodzi, aniżeli porządne społeczeństwo...
Powinniśmy Bogu dziękować za to, że przetrwaliśmy po tych wszystkich okupacjach i wojnach jako naród o jednolitym języku, scementowany obyczajowo, przynależny wartościom chrześcijańskim, które zbudowały Europę. Dziś wszystko to musimy rozwijać. Gdyby Polacy mądrze pracowali nad uszlachetnieniem własnych walorów, mogliby z biegiem czasu imponować Zachodowi kulturą obyczajową i duchową. Niestety, Polak rzadko bywa mądry...
Jeśli nie goni nas czas, to opowiem na jaką to opinię zasłużyli sobie polscy zesłańcy w moich wojennych, syberyjskich czasach u prostych tubylców. Modliliśmy się wtedy na stepach, w bardzo malowniczy sposób, znosząc przed obraz Maryi najpiękniejsze kwiaty syberyjskiego lata. Wyznawcy Allaha, wśród których byli Mongołowie, Tadżycy, Uzbecy, Kirgizi podziwiali polską pobożność. Do czasu, kiedy nie spostrzegli, że kłóci się ona z polskim życiem. „Jaki ten Polak durny – mówił jeden z Kirgizów – u niego łeb źle pracuje. Co innego mówi, a co innego robi. Chyba on się modli nie do tego Boga, co trzeba. U nas jak Ałłah czegoś zabrania, to się tego nie robi...”
• Jeśli jest nam dzisiaj tak ciężko, to pewnie w jakiś sposób sami sobie jesteśmy winni... A lata chude dopiero się tak naprawdę zaczęły. Główne pytanie brzmi: jak je przeżyć?
– Tak jak powiedziałem wcześniej – musimy działać na tyle racjonalnie, by w tej opresji, przypominającej czas powojenny, uchronić zdrowie. Dajmy sobie spokój na dwa, trzy lata z inwestowaniem w artykuły nie pierwszej potrzeby. Bez nowego mebla możemy żyć. Natomiast nie można odłożyć troski o zdrowie, o wzmacnianie sił obronnych organizmu. Jednym z karygodnych nowych nawyków, jakie obserwuje się zwłaszcza w wielkich miastach, jest rozpoczynanie dnia bez śniadania. W naszej strefie klimatycznej śniadanie jest najważniejszym posiłkiem i bezpośrednio wpływa na wydajność pracy. Życzyłbym sobie, by pracodawca – stawiający wymóg niepalenia papierosów – z podobną konsekwencją wymagał od pracownika porządnego najedzenia się przed wyjściem z domu.
• Na to zwykle jest najmniej czasu...
– Śniadanie można podszykować z wieczora. Na przykład – ugotować jajka na miękko, które bardzo dobrze smakują rano zjadane na zimno. Do tego garnek kakao...
• Z nienawistnym kożuchem...
Nic podobnego. Nie uświadczymy kożuchów, jeśli kakao ugotujemy wieczorem na wodzie, a rano tylko je podgrzejemy, dodając pół na pół pełnotłustego mleka wprost z kartonika. Taki napój jest lekkostrawny, bogaty w pobudzającą kofeinę i teobrominę, która świetnie wpływa na pamięć, dostarcza witamin z grupy B, witaminy PP i magnezu, o których wiemy, że usposabiają optymistycznie do świata i ludzi. No i do południa załatwiamy mnóstwo spraw, ręce nam się nie pocą, jeden na drugiego wilkiem nie patrzy.
• A kakao tylko na mleku?
– Popełniamy tu podobny błąd, jak przy parzeniu herbaty czy kawy. Zalanie gotującym mlekiem nie wydobędzie z kakao ani właściwego zapachu, ani treści odżywczych. Wystarczy zwrócić uwagę, że mleko kipi już w temperaturze 85-90 stopni, natomiast sproszkowane kakao wrze w temperaturze powyżej 100 stopni, jest bardziej gorące od rosołu, dłużej od niego stygnie. Prawidłowo przyrządzone przypomina płynną czekoladę, w szklance widać charakterystyczną, nie opadającą na dno zawiesinę.
• Czy ojciec Jan zaleca ciepłe śniadania w postaci – dajmy na to – naleśników?
– Żadnej smażeniny. Nasze wątroby bardzo źle radzą sobie z placuszkami ranną porą. Pamiętajmy też o tym, by nie łączyć potraw nabiałowych z mięsem. Najkorzystniej jest spożywać jeden rodzaj białka. Jeśli na śniadanie mamy wędlinę, czy krojone zimne mięso, to dodajemy pomidor z cebulką czy ogórek, ale już nie sery, nie jajka. Jeśli spożywamy produkty nabiałowe, to nie mieszamy ich z mięsem. Naturalnie, wędlin nie popijamy kakao, a bardzo mocną herbatą, do której również dodać można pełnotłuste mleko. Ciemna, dobrze wyparzona w czajniczku herbata działa podobnie jak kawa, ale w sposób wysubtelniony, nieszkodliwy, nie uzależniający. W dodatku zapobiega otyłości, czego dowodem są szczupłe sylwetki rozkochanych w herbacie Azjatów.
Nie zapominajmy też o starej, pożywnej strawie porannej, jaką są płatki owsiane gotowane na mleku. Koniecznie z dodatkiem otrębów pszennych, w proporcji: jedna łyżka otrębów na trzy łyżki płatków. W takiej potrawie jest mnóstwo magnezu, wszelkich substancji wzmacniających, leczniczych, oczyszczających.


* * *


Na tym kończymy przedruk fragmentów wywiadu-rzeki, który z ojcem Janem Grande, zakonnikiem bonifratrem, propagatorem tradycyjnych metod żywienia przeprowadzili gdańscy dziennikarze Marzena i Tadeusz Woźniakowie. Wydawnictwo Prasa Bałtycka, które w 1996 r. ów wywiad – pt. „Ojca Grande przepisy na zdrowe życie” – wydało w formie książkowej, odniosło ogromny sukces – sprzedano ponad 400 tys. egzemplarzy!
Opublikowane fragmenty pochodzą z kolejnego tomu „Przepisów”, który ukazał się kilka tygodni temu i jest (albo był...) do nabycia w wielu księgarniach na terenie całego kraju.
Za umożliwienie przedruku Autorom i Wydawnictwu – dziękujemy.
red.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO