środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Uwaga baba!!! (wideo)

Dodano: 3 sierpnia 2007, 11:33

Ma 22 lata, 155 cm wzrostu, zaliczony trzeci rok medycyny i udany start w poważnych zawodach na koncie.

Jedyna dziewczyna w regionie, która jeździ w rajdach licencjonowanych. Jedyna na siedzeniu kierowcy.
Co robiłaby dziś, gdyby brat nie zaraził jej fascynacją samochodowymi rajdami? Tego nie wie i już pewnie nigdy się nie dowie. Ta drobna dziewczynka kilka lat temu postanowiła, że będzie jeździć wyczynowo i swoje marzenia realizuje. Najpierw kilka lat w KJS-ach (Konkursowa Jazda Samochodem), potem dwa sezony "na prawym” (jako pilot). W końcu przesiadła się tam gdzie czuje się najlepiej - na fotel kierowcy sportowego samochodu.

Drogi sport

Nie sposób nie zauważyć kto siedzi za kierownicą. Niebiesko-biały napis "Uwaga baba” leci wzdłuż całej przedniej szyby. Z tylnej też można się czegoś dowiedzieć. "Rajdowych rodziców mam” to nic innego jak oryginalne podziękowanie jednym z głównych sponsorów.
- Tata jest dumny. Mama prawie gania z siekierą po domu, mając nadzieję, że wreszcie mi się znudzi - śmieje się Ewa Niezabitowska.
8-letni Fiat Seicento przystosowany do rajdów kosztował 10 tys. złotych. Adaptacja samochodu do obowiązujących wymogów bezpieczeństwa pochłonęła prawie drugie tyle.
- Wymiana foteli na kubełkowe: półtora tysiąca, nowe czteropunktowe pasy: kolejne półtora tysiąca - wylicza Ewa.
Do tego jeszcze specjalny kombinezon, kask, buty, a nawet bielizna i skarpetki. - Teoretycznie w żywym ogniu powinniśmy wytrzymać minutę - dodaje, choć bez specjalnego przekonania.
To drogi sport. Sam start załogi w zawodach to wydatek rzędu 3 tys. złotych. Drugie tyle pochłoną nowe opony (wystarczają na jeden rajd), przegląd i wszelkie niezbędne naprawy. Teoretycznie po każdym rajdzie samochód powinien zostać rozkręcony do ostatniej śrubki. W praktyce robi się to co niezbędne.

Jesteś jak komputer

- Byłam jednym wielkim kłębkiem nerwów. Najbardziej się bałam momentu odliczania. Tego "Trzy, dwa, jeden, start!”. Ale po pierwszej komendzie pilota puszcza wszystko. Przestajesz myśleć o strachu. Skupiasz się tylko na tym co słyszysz i co zaraz masz zrobić - Ewa nadal z emocjami wspomina ostatni start.
Na lipcowym "Subaru Poland Rally” w podkrakowskim Łapanowie pokazała na co ją stać. Rajd okazał się trudny. Na 72 dwie załogi, które wystartowały, do mety dotarło tylko 35. Ewa zajęła 4 miejsce w swojej klasie. Była jedną z dwóch kobiet, które siedziały za kierownicą. Ta druga nie dojechała do końca.
Gdy pytam jak szybko jechała, Ewa kręci głową. - Nie patrzysz na licznik. Jesteś jak komputer.
- Tutaj prędkość jest względna - dodaje Michał, prywatnie partner, a w samochodzie pilot Ewy. - Możesz jechać 150 km/godz. po autostradzie i nic nie czujesz. Tutaj pędzisz w dół dziewięćdziesiątką między drzewami i masz wrażenie, że jedziesz 400.
Czasem ludzie pytają go, czy się nie boi. - To już mój siódmy sezon. Dobrze wiem, w co się wpakowałem - śmieje się.

To nie jest zdrowy rozsądek

Dlaczego Seicento? Bo najtańsze i wiele się można nauczyć.
- W takim małym pudełku czujesz każdą nierówność, każde podbicie. W dużym samochodzie to jakbyś siedział na kanapie. To nie jest zdrowy rozsądek. Szybka jazda między drzewami, która często kończy się w bardzo niemiły sposób nie ma nic wspólnego z rozsądkiem - przyznaje Michał Bojar.
Najważniejsze przez startem to zrobić jak najprostszy opis. Jest na to czas dzień przed, gdy jedziesz w trasę cywilnym samochodem. Ale musisz uważać - obowiązują cię wszystkie przepisy ruchu na drodze. Złamanie jednego kosztuje tysiąc złotych, nawet jeśli jest to tylko brak pasów czy świateł.
"Lewy szybki,! Ślisko! Nie ciąć!” - krzyczy Michał, a Ewa błyskawicznie wykonuje wszystkie jego polecenia.
- Ideą jest prostota. Na przykład zamiast "piasek”, lepiej powiedzieć "syf” , bo jest pól sekundy szybciej - tłumaczy Bojar.
Ważne też by nie wpadać w panikę. Podczas rajdu każda załoga, która stanęła na trasie ma obowiązek powiadomić kolejnych znakiem OK lub SOS. Jeśli tego nie robi, zatrzymujesz się.
- Bywa, że stajesz. A tu okazuje się, że tylko złapali gumę. Szlag cię trafia, bo tracisz cenne sekundy - opowiada Michał.
Ale to jeszcze nic. Na ostatnim rajdzie ktoś rozsypał na trasie kolce. Zespawane tak, by ostra część zawsze sterczała do góry...

Teraz Rzeszów

10 i 11 sierpnia żółto-niebieskie seicento wystartuje w Rajdzie Rzeszowskim. To zarazem eliminacje Mistrzostw Polski Pucharu PZM. I znów sędziowie będą robić sobie zdjęcia z samochodem z nalepką "Uwaga baba!”, a Michała pytać czy się nie boi...

Fot. Tomasz Koryszko




Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!