piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Uważaj! Bo zima Cię zaskoczy...

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 listopada 2007, 15:28

Na razie znowu mamy jesień, ale to się szybko skończy.

Zima już nadchodzi - ostrzegają zgodnie specjaliści od pogody z radia i telewizji. Skąd o tym wiedzą?

- Tradycyjnie zima przychodzi do Polski w połowie listopada. I tak było także w tym roku, kilkanaście dni temu - mówi Tomasz Zubilewicz z TVN. - Tyle, że pierwszy atak zimy jest krótkotrwały i potem następuje lekkie ocieplenie. Tak właśnie jest teraz.

Zubilewicz wspomina, że rok temu w grudniu było 13 stopni Celsjusza. - Moi znajomi chcieli nawet zmieniać w samochodach opony, z powrotem na letnie. Ale spokojnie, zima przyszła i przyjdzie także teraz, w pierwszej dekadzie grudnia - przestrzega prezenter.

Podobnie uważa Andrzej Zalewski z Polskiego Radia. - Ta jesień jest tylko przejściowa. Od poniedziałku do naszego kraju wróci zima, w przyszłym tygodniu możemy się spodziewać mrozu - wyjaśnia.

Patrz, co robi ptak

- Do mnie też dotarły takie sygnały - przyznaje Jarosław Kret z Telewizji Polskiej. - Ale szczerze powiem, że nie wiem, jaka jest aktualnie u nas pogoda, bo od kilku dni jestem w Afryce. Do kraju wrócę w poniedziałek i dopiero wtedy się zorientuję.
Tyle, że sposób, w jaki Kret to zrobi, będzie inny niż u innych prezenterów. - Najpierw rozejrzę się... po przyrodzie - zdradza. - To ona jest dla mnie najlepszym źródłem informacji o pogodzie i o tym, co będzie się działo. Obserwując ptaki czy rośliny, czasem można się dowiedzieć więcej, niż czytając mapy.

Słupki są nudne

Na przyrodzie polega też Zalewski. Ale nie tylko. - Studia przyrodnicze, kilkadziesiąt lat doświadczenia przy opracowywaniu pogody i informacje przekazywane przez synoptyków z Polski, Niemiec, Francji czy Stanów Zjednoczonych, z którymi utrzymują kontakt - wylicza. - Moim zadaniem jest poskładanie tego do kupy i wyciągnięcie odpowiednich wniosków.

Jeszcze trudniejsze zadanie postawił sobie Zubilewicz. - Prognozy, które przedstawiam, przygotowuje synoptyk, prawdziwy specjalista - mówi otwarcie Zubilewicz. - Moją rolą jest jak najciekawsze "sprzedanie” tego, co on ustali. I ode mnie zależy, czy przebiorę się za Anglika, czy założę krótkie spodenki albo szalik. Same słupki i mapki byłyby nudne. A tak rodzi się szansa, żeby zwrócić większą uwagę widzów. Wtedy i szansa, że więcej zapamiętają z prognozy, staje się większa.

Widzieć, nie znaczy rozumieć

Na Kreta w redakcji Pogody Telewizji Polskiej pracuje cały sztab ludzi: synoptyków i innych specjalistów. - Ale ja i tak często wykorzystuję obserwacje przyrody, mówiąc o pogodzie - zdradza prezenter. - To trafia do widzów.
Okazuje się, że Polacy prognozy pogody słuchają i oglądają codziennie. Ale wniosków wyciągać nie potrafią. Dlatego co roku zima nas zaskakuje.
- Mnie nie zaskakuje, bo ja znam prognozy pogody - śmieje się Zubilewicz. - Ale rzeczywiście, mimo tego, że telewizyjne prognozy docierają do milionów Polaków, wielu z nich zmiana aury wprawia w kłopot.

Prognoza na środku ulicy

Zdaniem Zubilewicza, każdy słucha prognozy na swój sposób. - Nawet moi znajomi z telewizji - podkreśla prezenter. - Niedawno przyszli do mnie z pretensją, że zapowiedziałem zimę, a w Warszawie nie było śniegu. Tymczasem ja mówiłem, że śnieg spadnie, ale na południu Polski. Tyle że tego już nie zapamiętali.
To dlatego osoby znane z tego, że coś wiedzą o pogodzie, muszą się z tego tłumaczyć. I to na każdym kroku. - Oj dużo jest osób, które mnie zaczepiają i pytają o prognozy. Na ulicy, w sklepie, na wakacjach - mówi Zubilewicz. - Staram się poświęcić każdemu chwilkę, wytłumaczyć i porozmawiać. Taką już mam rolę. To swego rodzaju misja społeczna.

Coś więcej niż śnieg

Zalewski powinien mieć łatwiejsze życie, bo od kilkunastu lat pracuje w radiu. - Ale starsi dobrze pamiętają, że przez 25 lat pracowałem w telewizji - zauważa. - A ci młodsi... Ostatnio zaczepiła mnie kasjerka pracująca w supermarkecie: Skąd ja znam ten głos? I z jednymi, i z drugimi rozmawiam o pogodzie. Ale nie tylko. Utrzymuję stałą korespondencję z moimi słuchaczami - dodaje Zalewski. - Przysyłają listy, e-maile, dzwonią, dzielą się swoimi uwagami o pogodzie, klimacie, zdrowiu. Bo o tym wszystkim trzeba mówić kompleksowo, o całym bezpieczeństwie bio-ekologicznym - podkreśla dziennikarz. - I właśnie to staram się robić, chyba jako jedyny w polskich mediach.



DLA DZIENNIKA:

dr Szczepan Mrugała z Zakładu Meteorologii i Klimatologii UMCS
Prezenterzy pogody mówią dla większości społeczeństwa, która nie jest specjalistami od pogody. Muszą mówić w miarę prostym i zrozumiałym językiem i nie przesadzać z fachowymi zwrotami. Wychodzi im to całkiem nieźle. Nie popełniają większych błędów. Przekazują to, co powinni. Ale to ci z Warszawy. Bo prezenterom w Telewizji Lublin zdarzają się błędy i zwroty kompromitujące. Na przykład stwierdzenie o temperaturze "kilka kresek poniżej zera” urąga jakimkolwiek standardom. Tych, którzy tak mówią, należałoby wysłać na jakieś szkolenie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!