czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Magazyn

Warto się uczyć

Dodano: 10 lipca 2003, 11:23

„Nauka to potęgi klucz, w tym moc, kto więcej umie” – pisano niegdyś w sztambuchach. Minęła moda na wierszyki wpisywane ku pamięci. Natomiast wiara w moc edukacji umacnia się z roku na rok. Widać to po oblężeniu prestiżowych ogólniaków, a jeszcze bardziej w walce o indeksy. O jedno miejsce na psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego ubiegało się 23 kandydatów. W Lublinie było niewiele luźniej – 18. Czy jednak dyplom to rzeczywiście klucz to sukcesu?




W dzisiejszych czasach każdy, kto chce mieć szanse na nowoczesnym rynku pracy, musi mieć zawód, a najlepiej dwa. Do tego powinien mieć prawo jazdy i certyfikat potwierdzający znajomość języka obcego (najlepiej dwóch). Nawet specjaliści Wojewódzkiego Urzędu Pracy, przygotowujący doroczny „Ranking uczelni według bezrobocia absolwentów”, wyjaśniają, że, owszem, rośnie bezrobocie wśród magistrów, ale też dlatego, że ich liczba jest coraz większa.
Nie kształcimy bezrobotnych!
– zapewniają wszyscy szefowie szkół wyższych, z rektorem UMCS, prof. Stanisławem Harasimiukiem na czele. Wtórują mu zgodnym chórem władze uczelni prywatnych. Radosław Marciniak, kanclerz Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie doskonale uzasadnia wprowadzenie na swojej uczelni kierunku dziennikarskiego. Wprawdzie dziennikarstwo jest już na dwóch lubelskich uniwersytetach, ale od przybytku głowa nie boli. Zwłaszcza, że jeszcze kilka lat temu we wschodniej Polsce nikt nie zajmował się edukacją dla mediów.
Z wielkim optymizmem przedstawia też nową ofertę Teresa Bogacka, kanclerz Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji w Lublinie. Od października także i tu będzie można studiować pedagogikę. Trochę inaczej, a w podtekście – lepiej, niż na obydwu uniwersytetach i kilku innych uczelniach, kształcących w tym kierunku na Lubelszczyźnie. Pedagogika bowiem to
sztandarowa oferta uczelni niepaństwowych.
Chociaż przyznać trzeba, że wraz z równie popularną ekonomią mają i tak mniej studentów niż zarządzanie i marketing. Ten kierunek studiuje tylko w szkołach niepaństwowych 140 tys. osób, a państwowe mają ich dwa razy tyle.
Trudno natomiast na niepaństwowych uczelniach znaleźć kierunki techniczne, jak chociażby budowa maszyn, a przecież wiek XXI to era wysoko wyspecjalizowanej techniki. Tymczasem nie ma w szkołach prywatnych również innych kierunków, które w raportach o rozwoju rynku wymieniane są jako te, które w przyszłości będą nieomal gwarantem zatrudnienia. Chyba w całej Polsce nie znajdzie się biotechnologii, automatyki, czy robotyki. Wyjaśnienie jest żenująco proste – nawet uczelni państwowych, z długimi tradycjami, nie stać na nowoczesne laboratoria.
Chociaż prawdopodobnie nie jest to jedyne wytłumaczenie. Wszak darmowe, dzienne studia na politechnikach statystycznie mają tylko nieco więcej kandydatów niż... teologia, czy prawo kanoniczne. Być może to duch romantyzmu kładzie się długim cieniem na polską szkołę. Wciąż opuszczają ją kolejne zastępy humanistów, którzy z rozbrajającą szczerością tłumaczą, że do matematyki to oni głowy nie mają.
Oni nawet PIT-u nie wypełnią,
mimo że są tam rachunki na poziomie trudności czwartej klasy szkoły podstawowej. Najgorsze jest to, że młodzi ludzie nie kierują się upodobaniami, lecz tym, czy kierunek edukacji, który wybrali, przyniesie im pracę i zarobek.
W badaniach OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) oraz w badaniach PISA (Międzynarodowy Program Oceny Umiejętności Uczniów) wciąż wypadamy słabo. Naszą szkołę charakteryzuje duża dyscyplina i znikoma pomoc nauczycieli dla uczniów. Na skutek tego osiągają oni dużo gorsze wyniki niż ich rówieśnicy, mimo częstego korzystania z korepetycji. Nasza szkoła wciąż nie uczy również ani przedsiębiorczości, ani nie pomaga rozwijać autentycznych pasji i zainteresowań. W efekcie absolwenci szkół idą po edukacyjnej drodze
jak owce na rzeź.
Myślą, że szczęście zapewnią im pieniądze, zdobyte dzięki atrakcyjnej profesji. Tymczasem okazuje się, że praca wykonywana bez przyjemności i bez pasji nie pozwala myśleć o materialnym sukcesie. Tak jak nie wszyscy mają bowiem predyspozycje do zdobycia licencji pilota, tak nie każdy może być dyrektorem, prawnikiem, czy nauczycielem. A jeśli dzięki różnym koneksjom otrzyma takie stanowisko, to będzie to tylko męka dla niego i dla tych, z którymi przyjdzie mu pracować.
– Jeśli dzisiaj dyplom nie jest kluczem do sukcesu, to i tak warto się uczyć. Zawsze starałem się o tym przekonać czwórkę moich dzieci – mówi lubelski wicekurator Sławomir Sosnowski. – Wejście Polski do Europy otwiera nowe możliwości, z pewnością poprawi się w końcu sytuacja na rynku pracy. Trzeba jednak pamiętać, że oprócz wiedzy i umiejętności potrzebna jest też życiowa zaradność. I dodawanie do swoich pasji oczekiwań rzeczywistości. Jeśli nawet historia sztuki nie jest szczególnie poszukiwaną przez pracodawców profesją, to, połączona z informatyką, może okazać się furtką do sukcesu.




Zawody z przyszłością
Rządowi specjaliści określili zawody o najwyższej dynamice wzrostu zapotrzebowania do roku 2010. Są to:
* agenci biur pomagających w prowadzeniu działalności gospodarczej i pośrednicy handlowi,
* techniczny personel obsługi komputerów,
* operatorzy sprzętu optycznego i elektronicznego,
* fizycy, chemicy i pokrewni,
* gospodarze budynków, zmywacze szyb i podobni,
* operatorzy linii produkcyjnych i robotów przemysłowych w przemyśle,
* informatycy,
* sekretarki i operatorzy maszyn biurowych,
* specjaliści nauk społecznych,
* robotnicy produkcji wyrobów precyzyjnych z metali,
* pracownicy ochrony,
* pracownicy do spraw finansowych i statystycznych,
* specjaliści do spraw biznesu,
* pozostali specjaliści szkolnictwa i wychowawcy,
* pracownicy działalności artystycznej, rozrywki i sportu,
* architekci, inżynierowie i pokrewni,
* ładowacze nieczystości i pokrewni,
* pracownicy obsługi biurowej,
* pracownicy opieki osobistej,
* operatorzy maszyn do produkcji wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych.
Źródło: Rządowe Centrum Studiów Strategicznych, październik 2001. Cały raport jest dostępny w Internecie pod adresem: http://www.rcss.gov.pl/mzppp/publikacje/index.htm



Ranking uczelni Lubelszczyzny według bezrobocia absolwentów
1.Akademia Rolnicza – 16 proc.
2.Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji – 15 proc.
3.Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna w Zamościu – 13 proc.
4.Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu – 11 proc.
5.Politechnika Lubelska – 11 proc.
6.Puławska Szkoła Wyższa – 8 proc.
7.Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej – 8 proc.
8.Katolicki Uniwersytet Lubelski – 6 proc.
9.Wyższa Szkoła Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach – 6 proc.
10.Akademia Medyczna w Lublinie – 1 proc.
––––––––––––––-
Dane z roku 2002

Absolwenci wyższych uczelni zarejestrowani jako bezrobotni w WUP w Lublinie w 2002 r.
pedagogika – 152
administracja – 136
ekonomia – 101
zarządzanie i marketing – 77
prawo – 75
ochrona środowiska – 66
rolnictwo – 53
politologia – 49
historia – 40
socjologia – 38
mechanika i budowa maszyn – 35
mechanika rolnicza i leśna – 26
budownictwo – 26
filozofia – 25
ogrodnictwo – 24
filologia polska – 24



Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO