poniedziałek, 23 stycznia 2017 r.

Magazyn

Wasilewski: Spełniłem obietnice w 70 proc. Nikt nie był tak drapany, jak ja

Dodano: 17 grudnia 2010, 11:38
Autor: Dominik Smaga

– Nie znam prezydenta, który byłby bardziej drapany niż ja. Jedną z przyczyn, dlaczego nie chciałem kandydować było to, że skupiam niechęć dziennikarzy. I gdybym był nadal prezydentem to miasto może by na tym straciło - mówi Adam Wasilewski, były prezydent Lublina.

Co czuł Adam Wasilewski żegnając się z Ratuszem? Zmęczenie, ulgę czy satysfakcję?

– Satysfakcję. Głownie z tego, że zrealizowałem swój cel w odniesieniu do Krzysztofa Żuka, którego namawiałem, by kandydował, ale również satysfakcję z tego, co wspólnie zrobiliśmy.

A jeśli chodzi o prezydenturę?

– Spełniłem obietnice w 70 proc., ale nie mówi się o tych programach, które zostały zrealizowane, ale o tych, które nie zostały. A ja uważam, że trzeba rozmawiać też o tym, co się udało.

Co się udało?

– Strefa ekonomiczna, która rozwija się najlepiej we wschodniej Polsce. To był pierwszy punkt programu. Mówiłem o rozwoju kultury: weszliśmy do finału konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Zmienił się marketing miejski, została opracowana strategia, która musi być realizowana, by zmienić negatywny w oczach wielu mieszkańców obraz miasta. Mieszkańcy oceniają pracę urzędników na 4,5. Zrealizowaliśmy inwestycje na kwotę 2,5 razy większą niż w poprzedniej kadencji.

Były chwile, gdy czuł się pan dumny?

– Parę razy. Ostatnio, kiedy okazało się, że Lublin jest w finale ESK. Byłem też dumny, gdy w maju na spotkaniu dużej organizacji biznesowej w Madrycie mogłem się pochwalić, że Lublin jest na pierwszym miejscu rankingu Forbesa, jeśli chodzi o atrakcyjność miast dla biznesu. Gdy zostałem prezydentem, był na dziewiątym.

A kiedy się pan wstydził?

– Na początku zauważałem coś w rodzaju chaosu w mieście, ale to się z roku na rok zmienia na lepsze Wymiana urzędników na młodszych dała dobre efekty. Wstydzę się, gdy z rankingów opartych na opiniach mieszkańców dowiaduję się, że jesteśmy daleko na liście. A w tych opierających się na twardych wskaźnikach jesteśmy w pierwszej piątce. Dotyczy to np. oszczędności wydatków na administrację – tu jesteśmy na trzecim miejscu. Budżet miasta w 2009 r. za który nie uzyskałem absolutorium był, jeśli chodzi o inwestycje, wykonany w 93 proc., co stawia nas na czwartym miejscu wśród 12 metropolii. Zaś rankingi oparte na subiektywnych ocenach mieszkańców wypadają źle.

Dlaczego mieszkańcy tak źle oceniają swoje miasto?

– Sam się zastanawiałem. Chciałem nawet zlecić poważne badania socjologiczne. Czy jesteśmy malkontentami? Myślę, że tak, ale o to powinien pan spytać też siebie i kolegów po fachu.

Nie miał pan dość dziennikarzy?

– Chwilami tak. Poczytuję sobie za porażkę, że nie potrafiłem znaleźć odpowiedniej platformy współpracy z mediami. Ale nie tylko siebie o to oskarżam.

Kogo jeszcze?

– Także niektórych dziennikarzy i media, które uważają, że lepiej się sprzedają złe wiadomości.

Kiedy zrezygnował pan z walki o reelekcję?

– Ostatecznie rok temu.

Dlaczego pan wtedy tego nie powiedział.

– Bo należałoby się spodziewać rozprzężenia w urzędzie.

Może po prostu nie potrafił pan uderzyć pięścią w stół?

– W urzędzie pracuje 1200 osób, a prezydentowi w jakimś tam stopniu podlega aż 15 tys. pracowników. Są ludzie, którzy pracują lepiej i gorzej. To statystyka, nie kwestia uderzenia pięścią w stół.

Gdyby cztery lata temu wiedział pan, jak to wygląda, startowałby pan w wyborach?

– Nie zakładałem, że to będzie tak bardzo powiązane z polityką. Sytuacja w radzie była niekorzystna, nie miałem większości. W moim klubie były dwie frakcje, one się ścierały, część radnych opuściła klub. Spośród 12 największych miast nie znam żadnego, gdzie prezydent by nie miał większości. Zakładałem, że jeśli będę podejmował dobre działania, to zyskają wsparcie, ale nie zawsze tak było. Zaryzykuję twierdzenie, że im więcej było sukcesów, tym więcej było kłopotów.

Dziś pan to już wie. Wystartowałby pan?

– No przecież teraz nie zdecydowałem się na start w wyborach.

Właśnie dlatego?

– Po pierwsze to uważam, że po sześćdziesiątce nie powinno się zajmować wysokich funkcji wykonawczych. Po drugie mój były zastępca jest młodszy i zorientowany w sprawach miasta, będzie dobrze pełnił urząd. Moja rezygnacja jest też protestem – wiem, że mało ważnym – przeciwko brutalizacji polityki.

Największy żal do radnych?

– To, że nie przeszedł projekt dotyczący górek.

A do siebie?

– Może byłem za dużym idealistą, uważałem, że jeśli ja chcę coś zrobić dobrego, to będę mieć wsparcie. Pewnie trzeba było o każdy projekt walczyć negocjując. Mogę podać przykład, czego żałuję. Jak przyszło do głosowania nad górkami czechowskimi przyszedł jeden z radnych i zapytał jak ma głosować. Powiedziałem, że to dobry projekt i żeby głosował "za”, a on zagłosował "przeciw”. A trzeba było powiedzieć: albo będziesz "za”, albo pomysły dotyczące twojego okręgu wyborczego nie zostaną zrealizowane. Tak to się robi.

Wierzy pan, że Lublin będzie mieć prezydenta, który będzie wygrywał wybory w pierwszej turze, jak Gdynia czy Rzeszów?

– Gdynia to zły przykład, choć prezydent Szczurek wygrał tam w pierwszej turze i to kilka razy. Ale pamiętajmy, że Gdynia ma budżet taki, jak Lublin, a jest mniejsza. To tak, jakby Lublin miał dodatkowe 600 mln zł rocznie. Można by za połowę tej kwoty zrobić tunel. Warszawa ma 10 razy większy budżet, a ma pięć razy więcej mieszkańców niż Lublin.

To dajmy na to Rzeszów.

– Na początku kadencji zleciliśmy kampanię "Studiuj w Lublinie”, podobną prowadził Rzeszów. Wypowiedzi rzeszowskich internautów były takie: "nasze billboardy są lepsze”, a lubelskich: "nasze są gorsze”. Choć były podobnej jakości. Pytanie: dlaczego tak jest? Próbuję przekonać mieszkańców twardymi liczbami, że miasto dobrze funkcjonuje. To też kwestia mediów, by miasto przedstawiać obiektywnie i chwalić się sukcesami. Prezydent Ferenc dobrze to robi w Rzeszowie.

Zagłaskiwany przez media nie jest.

– Nie znam prezydenta, który byłby bardziej drapany niż ja. Jedną z przyczyn, dlaczego nie chciałem kandydować było to, że skupiam niechęć dziennikarzy. I gdybym był nadal prezydentem to miasto może by na tym straciło. My w Lublinie jesteśmy malkontentami, a białostoczanie nie są, co potwierdzają badania Eurobarometru. Mimo, że w Białymstoku bezrobocie wynosi 11,8 proc., a w Lublinie 9,4 proc., średnia płaca jest taka sama, w Białymstoku jest strefa ekonomiczna, która nie ma żadnego inwestora, lotnisko ma się budować, a u nas się buduje, w rankingach Forbesa Białystok jest niżej. Też się zastanawiałem jak zmienić obraz miasta w oczach mieszkańców.

Nieraz myślałem, że może nie należy realizować wielkich projektów, które wysysają pieniądze i wysiłek. Myślę np. o przebudowie transportu miejskiego, czy modernizacji sieci MPWiK-u,. która będzie kosztować 400 mln zł, nie będzie jej widać, a w trakcie robót będą problemy z przejazdem. Może bardziej przemawiałoby do ludzi, gdyby wyremontować kilka kamienic, zrobić kilka ładnych chodników lub odnowić główny plac miasta, jak to zostało zrobione w Białymstoku.

Ponawiam pytanie: jest szansa na takiego prezydenta?

– Myślę, że dużą szansę ma prezydent Żuk.

Bo za jego rządów powstanie zaczęte już lotnisko?

– Nie tylko lotnisko, ale też wiele innych, rozpoczętych już projektów: Teatr Stary, Centrum Kultury, będzie ogromna zmiana w komunikacji miejskiej, będzie stadion, rozbudowa sieci wodno-kanalizacyjnej. To ogromna szansa na to, by prezydent Żuk powtórzył kadencję.
Czytaj więcej o:
lubliniak
chris
Gość
(48) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

lubliniak
lubliniak (6 stycznia 2011 o 21:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie jestem i nie bylem nigdy za PO, ale

Ad.1 - Lublin najbardziej dziadowskim miastem dla biznesu, zarobki 1 - 2 tys. max

- to chyba wlasnie dobrze dla "biznesu", bo mozna zaplacic mniej pracownikom i osiagnac latwiej sukces...

Ad.2 - Chwalić się, że Lublin startuje w jakimś konkursie na "stolicę kultury" to bezczelność. Nie dość, że konkurs jeszcze trwa, to "kulturą" nie wykarmi się 350-tysięcznego miasta (największego po prawej stronie Wisły), gdzie nie ma żadnego biznesu, są tylko markety i budżetówka, a największy pracodawca to UMCS (budżetówka)

- no coz taki konkurs to promocja dla miasta promocja jest niezbedna do wiekszej odwiedzalnosci prze zturystow. turysci = kasa, jakies dodatkowe zrodlo dochodu poza tysiacami studentow...

3. Zmienił się marketing miejski. Mieszkańcy oceniają pracę urzędników na 4,5
Rozwiń
chris
chris (19 grudnia 2010 o 12:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
.. zapomnialem jeszcze podziekowac wam za taki stan rzeczy partio rzadzaca, wladze miasta i panie prezydencie
obecny i byly.

( to pisze rozgoryczony mlody czlowiek zmuszony do emigracji zarobkowej z Lublina )
Rozwiń
Gość
Gość (19 grudnia 2010 o 12:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='jkl' timestamp='1292755368' post='408125']
Otumanieni nienawiścią mali ludzie spróbujcie czytać między wierszami, zobaczcie prawdziwe nagrody i osiągnięcia przyznane Lublinowi, są na stronach miasta a ich listy publikowane były w , m.in. w biuletynach miejskich "INFO".
Nie będę wymieniał zasług prezydenta. Prawda leży nie w podłej propagandzie i rozrośniętym do granic możliwości populizmie, ale w twardych faktach pokazanych w sprawozdaniu za całą kadencję dostarczonym radnym ubiegłej kadencji przez Prezydenta.
Polecam też,skrótową, wręcz hasłową wersję podsumowania tej kadencji na stronie : www.adamwasilewski.pl
Niech teraz ktokolwiek znajdzie na niej cokolwiek co nie jest zgodne z prawdą.
[/quote]

Wasilewski się chwali w wywiadzie 4-letnimi "osiągnięciami" :

1. Strefa ekonomiczna, która rozwija się najlepiej we wschodniej Polsce.
2. Weszliśmy do finału konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.
3. Zmienił się marketing miejski. Mieszkańcy oceniają pracę urzędników na 4,5

Ad.1 - Lublin najbardziej dziadowskim miastem dla biznesu, zarobki 1 - 2 tys. max

Ad.2 - Chwalić się, że Lublin startuje w jakimś konkursie na "stolicę kultury" to bezczelność. Nie dość, że konkurs jeszcze trwa, to "kulturą" nie wykarmi się 350-tysięcznego miasta (największego po prawej stronie Wisły), gdzie nie ma żadnego biznesu, są tylko markety i budżetówka, a największy pracodawca to UMCS (budżetówka)

Ad.3 - Robić "sukces" z tego, że mieszkańcy oceniają dobrze pracę urzędników Ratusza to już paranoja.

Odsyłać czytelników do jakichś "sprawozdań" wysmarowywanych przez urzędasów Ratusza, gdzie się chwalą swoją wyimaginowaną pierdzi-stołkową robotą - pozostawiam bez komentarza.
Rozwiń
chris
chris (19 grudnia 2010 o 12:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ludzie, o czym tu w ogóle mowa... to co sie dzieje z miastem to żenada normalnie. Pisze to z perspektywy mlodego czlowieka.
Miejsc pracy w strefie ekon. nie ma ( a beda ??? ile ? kiedy ? ), co mlodym ludziom ze ESK ? beda wyzsze pensje ?
Co mamy w Lublinie ? Brak pracy ( a jak juz to za 1000-1200 na reke max.), ceny mieszkan kosmiczne, ceny zywnosci jak w bogatszych miastach, zero nowych inwestycji, zero m-c pracy itp. fajnie sie tu zyje ludziom ustawionym, "po ukladzie" badz "lewym byznesmenom" Zwykly mlody czlowiek po studiach nie ma szans na ciekawa prace za godziwe pieniadze. Tu nie ma sensu konczyc dobrych studiów, uczyć sie jezyków, robic podyplomówek, staży, bo wszystko co rynek pracy w Lublnie oferuje to akwizytor-naganiacz-telemarketer za tysiaka. Stad trzeba spie............lac !
Rozwiń
jkl
jkl (19 grudnia 2010 o 11:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widzicie , jaki atak wywołały moje , prawdziwe oceny rzeczywistości wśród ludzików pozbawionych wiedzy o mieście i jego problemach a także wiedzy o twardych rankingach a nie tych stworzonych przez nienawistną GW.
Otumanieni nienawiścią mali ludzie spróbujcie czytać między wierszami, zobaczcie prawdziwe nagrody i osiągnięcia przyznane Lublinowi, są na stronach miasta a ich listy publikowane były w , m.in. w biuletynach miejskich "INFO".
Lubelska prasa jesr wybiórcza a to co mówi prezydent Wasilewski to czysta i weryfikowalna prawda.
Czytajcie tekst dokładnie bo w nim nie ma krzty manipulacji a to jak do tej pory rzadko się zdarzało. Mówię to do ludzi uważających się za myślących bo cała pozostała hałastra jest szczelnie odporna na rzeczywistość i oczywiste fakty.
Nie będę wymieniał zasług prezydenta działającego wśród swoich platformianych wilków i wśród wilków lewicowo- pisowskich.Nalezałoby wylać im na puste głowy ,ukierunkowujące myśli tylko na swóje interesy, kubeł zimnej wody aby na trzeżwo spojrzeli na to jak przeszkadzali w rozwoju miasta/ wyrywanie pieniędzy na swoje obiecanki aby przypodobać się wyborcom i dziesiątki innych spraw , w tym kwestia górek na Czechowie, donosy na miasto do CBAi rzucanie fałszywych oskarżeń/.
Prawda leży nie w podłej propagandzie i rozrośniętynm do granic możliwości populiżmie ale w twardych faktach pokazanych w sprawozdaniu za całą kadencję dostarczonym radnym ubiegłej kadencji pzez Prezydenta.
Polecam też,skrtótową, wręcz hasłową wersję podsumowania tej kadencji na stronie ; www. adamwasilewski.pl
Niech teraz ktokolwiek znajdzie na niej cokolwiek co nie jest zgodne z prawdą.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (48)

Pozostałe informacje

Alarm 24